czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 3


Numerek trzy, miłej lektury xd

 Doszliśmy do skateparku. Założyliśmy kaski, ochraniacze, wzięliśmy deski. Jack poznał Tinę, Danę i Megan ze swoim kolegą Mike’m, a mnie zaczął uczyć.
  - Kim, słuchaj – zaczął. – Musisz w odpowiedniej chwili zrobić ruch nogami jeśli chcesz wykonać Ollie.
 Próbowałam kilka razy, ale niezbyt mi to wychodziło. Za którymś razem nawet było dobrze, ale panna Williamson i jej kumpele zaczęły się do nas kleić, a tak właściwie to do Anderson’a.
  - Hej, Jack – zaszczebiotała Dana. – Może nas też byś nauczył jeździć na tej… desce z kółkami.
 Ja i on mieliśmy ochotę wybuchnąć śmiechem, no bo błagam… Deska z kółkami?!
  - Deskorolka – poprawił ją chichoczący Jack.
 Czasami po prostu nie rozumiem jak można być takim… eh, nie ważne.
  - Chyba lepiej już wracajmy – powiedziałam. – Bobby będzie w dojo za 30 minut.
  - Kim na rację, lepiej chodźmy jeśli nie chcemy się spóźnić na jego wizytę – dodał Jack.
 Tinie się ten pomysł nie zbyt podobał, ale nie bardziej niż to, że Anderson nie zwraca na nie uwagi. Gdy doszliśmy do dojo Eddie, Jerry i Milton już tam byli.
  - Dłużej się nie dało? – Rudy był na nas zły – Bobby za chwilę tu będzie!
  - Przepraszamy, Rudy – powiedział Jack.
 Poszliśmy się przebrać. Tina, Dana i Megan dostały białe pasy i zaczął się trening.
 Po kilku minutach przyjechał Wasabi w swej jeżdżącej wannie.
  - Rudy’emu mówiłeś, że przyjdziesz bez wielkiego wejścia – powiedział ironicznie Milton. Ja i Jack cicho zachichotaliśmy, a dla Tiny to nie było śmieszne ani trochę, ale skoro pan Anderson się śmieje to panna Williamson także.
  - Nie mogłem się powstrzymać – tłumaczył się. – Wprost kocham moją wannę! Mam z waszym senseiem niespodziankę dla was. Widzę, że mamy trzy nowe rekrutki, znakomicie. Dobierzcie się w pary: chłopak – dziewczyna.
 Był problem z doborem, więc Rudy zdecydował za nas. Ja i Jerry, Eddie i Dana, Milton i Megan… Tina i Jack.
  - Czy nowe rekrutki mają pojęcie o karate? – spytał Bobby.
  - Oczywiście – odpowiedziała Megan.
  - Dobrze – odparł. – Jack, ty i… ta dziewczyna będziecie walczyć jako pierwsi, na maty – nareszcie, Tina dostanie!
 Zaczęła się walka, w pierwszych sekundach dziewczyna została powalona. Potem ja wygrałam z Jerry’m, Eddie wygrał z Daną. Jedynie Megan… wygrała z Miltonem! W sumie on kiedyś przegrał z małym dzieckiem… . Po tych walkach przyszedł czas na kolejne. Anderson wygrał z Eddie’m, a ja powaliłam na matę Megan.
  - Brawo, Jack i Kim – Bobby zabrał głos. – Dlaczego nie dziwi mnie wasza wygrana?
 Ja i on uśmiechnęliśmy się do siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Tina musiała to zauważyć, bo od razu się wtrąciła:
  - To jasne, że mój Jack’ie jest najlepszy, a tej Crawford się po prostu udało.
 Czy ona powiedziała „mój Jack’ie”?! Okey, spokojnie Kim, to nie jest twój chłopak, wyluzuj się!
  - Tak jak mówiłem wcześniej – Bobby znowu się odezwał. – Wy dwoje możecie wybrać…
  - Oczywiście wasi rodzice już zostali o tym poinformowani i wyrazili zgody, tylko nowe trzy uczennice będą musiały się spytać – wtrącił Rudy.
  - … miejsce, a dokładniej stolicę państwa Europejskiego, do którego jedziemy na miesiąc w zafundowanej przeze mnie wycieczce!
 Na moment zapanowała cisza, a zaraz potem dziki krzyk!
  - Whooo! – zawołał Jerry. – Europa, Europa!
  - Zastanówcie się do jutra, do zobaczenia – zakończył i odjechał w swojej wannie. Panna Williamson i kumpele poszeptały między sobą i podeszły do Andersona:
  - To my już idziemy – pogładziła go po klacie. – Zadzwoń!
  - Wow! To my wybieramy stolicę! – to było niesamowite.
  - No wiem – powiedział Jack. – Super, co nie? O właśnie, mogę wpaść dzisiaj do Ben’a? Pogadamy przy okazji o jakimś kraju.
  - Spoko pomysł. Na pewno się ucieszy – uśmiechnęłam się.
  - Idziemy teraz? – spytał
  - Jasne, chodźmy! – poszliśmy.
 Gdy doszliśmy do mojego domu, Ben bawił się w ogrodzie, ale na nasz widok od razu do nas podbiegł.
  - Jack, Kim, chodźcie tu! Popatrzcie jaką mam zabawkę!
  - Fajnaa… - uśmiechnęliśmy się do niego.
  - Jack, nauczysz mnie karate, mamy nie ma, proszę…
  - Jasne, tylko teraz musimy z twoją siostrą coś obgadać.
  - Właśnie, lepiej już chodźmy – powiedziałam i pociągnęłam go za sobą.
 Weszliśmy do mojego pokoju
  - Noo… Fajnie tu masz – uśmiechnął się.
  - Dzięki, a teraz się skup! Stolica Europy, myśl.
  - Hmm… - zamyślił się.
  - Może Berlin? – zaproponowałam.
  - Eee… nie przepadam za tym krajem – powiedział Jack.
  - Okey, myślimy dalej.
  - Ej, może Paryż. Wiesz, stolica Francji… chyba.
  - Dobra myśl, Jack – uśmiechnęłam się. – Postanowione! Lecimy do Paryża.
  - Poszło szybciej niż myślałem – odezwał się po chwili.
  A tak w ogóle to dlaczego Bobby funduje nam taki wypad? – to nie dawało mi spokoju.
   - Nie wiem. My to jego najlepsze dojo, może to dlatego…
  - Może… a z resztą nie ważne. Grunt, że w ogóle jedziemy, strasznie się cieszę!
 Jack jeszcze u mnie pobył, poszliśmy do Ben’a, który poprosił nas o urządzenie małej walki karate. Trwała ona ponad 15 minut, jednak nikt nie wygrał. Potem jeszcze poszliśmy na chwilę do mojego pokoju i trochę się zasiedzieliśmy.
  - Już 21:00?! – Jack spojrzał na swój zegarek – Muszę już iść, Kim.
  - Okey, do jutra – pocałowałam go w policzek. – To był na serio fajny dzień.
  - Zgadzam się, to pa – uśmiechnął się, pożegnał się z moim bratem i poszedł.
 Czas leci szybko, gdy spędzasz go w dobrym towarzystwie, muszę zdecydowanie zapraszać go częściej…



Rozdział trzeci uważam za skończony. Podobało się? Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednimi rozdziałami, one naprawdę motywują ;)

Korzystając z okazji chciałabym wam polecić nowego bloga też z opowiadaniami o Kickin It, jak na razie pojawił się tylko jeden rozdział, ale autorka tego bloga ma talent [LINK].


Apeluję też do JeRRe'go/Mateusza z bloga http://disneyxdtvshows.blogspot.com: człowieku. napiszesz ty kiedyś?! To samo tyczy się Moniki i Oli z blogów [LINK] [LINK] ! 


I od razu informuję, że następny rozdział pojawi się w niedzielę lub poniedziałek.


Pozdrawiam!






9 komentarzy:

  1. Super rozdział. Z resztą jak zawsze. Wielkie dzięki, że dziś wstawiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super ! Bardzo mi się podoba to że Jack spędza tyle czasu z Kim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobrze, że ci się podoba, poczekaj na następne części, jeszcze bardziej ci się będzie podobać ;)

      Usuń
  3. Super! Bardzo fajny rozdział .
    Dziękuję za reklamę :) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak dla pewności kiedy kolejny? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo w niedzielę wieczorem, albo w poniedziałek przed 11:00, wcześniej na pewno nie ; )

      Usuń
    2. Jasne ma się rozumieć, że masz też czas wolny, a nie tylko ten blog :D

      Usuń

Komentować ♥