wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 7

 Trochę wcześniej :D
 Kolejny, zapraszam ! Dzisiaj wprowadzone będą nowe postacie.


 Mówią, że godzina to nawet dużo czasu, ale nam to minęła niczym jedna minuta, Pokręciliśmy się trochę po parku, poszliśmy coś zjeść, ale cały czas miałam jakieś dziwne uczucie. Kiedy kilka razy się odwróciłam wydawało mi się, że widzę Tinę. Jednak, gdy po chwili powtarzałam tę czynność dziewczyna się chowała i chyba wydawało jej się, że przestałam ją widzieć. Po upływie wyznaczonego czasu poszliśmy pod Wierzę, a Bobby i Rudy już na nas czekali. Co dziwne Tina przyszła osobno, kilka sekund za nami, a Dana i Megan z przeciwnego kierunku i nieco później. Może ta dziewczyna to rzeczywiście była ona, a może to tylko przypadek.
 Chwilę jeszcze pochodziliśmy, a potem wróciliśmy do hotelu. Na następny tydzień mamy zaplanowane kilka dni luzu i zwiedzanie Łuku Triumfalnego, ale jeśli uda nam się ubłagać Bobby'ego to pójdziemy też do Disneylandu. Tymczasem poszliśmy do stołówki. Gdy kończyliśmy jedzenie przyszedł do nas Rudy:
  - Witam. Nie brakuje wam czasami treningów karate? - spytał.
  - Nawet bardzo - powiedzieliśmy wszyscy z wyjątkiem Tiny, Dany i Megan.
  - W takim razie jedziemy do dojo Bobby'ego Wasabi'ego w Paryżu To tylko kilkanaście minut drogi stąd.
  - Super - ucieszyliśmy się wszyscy z wyjątkiem panny Williamson i panny Carter.
 Po ok. 0,5h byliśmy na miejscu. Na szczęście sensei tamtego dojo znał nasz język.
  - Witam ludzi z Usa - przywitał nas. - Jestem Francios i pochodzę z Nowego Yorku. Moja matka była stąd, a ojciec ze Stanów - po co on nam to w ogóle mówi?
  - Miło mi. Jestem Rudy, ich sensei - przedstawił nas.
  - A ja jestem...
  - Bobby Wasabi! - Francois zapiszczał jak mała dziewczynka. Jeszcze chwilę sobie pogadali, a my zaczęliśmy trening. Wszyscy byli zajęci walkami, jednynie panna Williamson i Dana pisały SMS-y, nawet Megan poprosiła Miltona o sparing... wygrała! Ona na prawdę różni się od reszty dziewczyn, jest milsza, nie leci tak na Anderson'a i chyba jedyna chce się uczyć karate, nawet nieźle jej to wychodzi.
 Podczas dalszego treningu do dojo weszła piątka nastolatków na oko w naszym wieku. Dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Dziwnie się na nas popatrzyli, chyba pomyśleli, że jesteśmy francuzami. Jeden z chłopaków podszedł do mnie:
  - Mmm... Fajna laska.
  - Odwal się, mam chłopaka! - syknęłam.
  - Ooo... Czyli mamy ludzi z Usa - wtrąciła się jedna z panienek. - Cześć, jestem Cleo. To jest Jessica, tamci to Randy i Mike, a ten co do ciebie zarywał to mój kuzyn, Luke - wskazywała po każdym, po kolei. - Jesteśmy ze Stanów, ale przenieśliśmy się tutaj z różnych powodów.
  - Cześć - uśmiechnęłam się. - Jestem Kim, a to Jack, Jerry, Milton, Eddie, Megan, Dana i Tina.
  - Super - Cleo również się uśmiechnęła. - W Francji wy jesteście...
  - Mamy miesięczną wycieczkę zafundowaną przez Bobby'ego Wasabi'ego - wyjaśnił Jack.
  - Bobby Wasabi?! - zdziwiła się Jessica - Znacie go? Jest tutaj?!
  - Tak, znamy go - wtrącił się Jerry.
  - Tak, jest tu - dorzucił jeszcze Eddie.
  - Może, zmieniając temat, urządzimy sparing? - spytał Luke.
  - Dobry pomysł. Tylko trzy osoby od nas nie będą walczyć - powiedziałam.
  - Ja nie muszę! - powiedzieli jednocześnie Tina, Dana i... Milton? Może nie chce się ośmieszyć, no bo tak w sumie za dobry to on nie jest i pewnie nie chce tego pokazywać przy innych.
  - Okey, jak tak - powiedziałam. - Kto pierwszy?
  - Ja chcę - zgłosiły się jednocześnie Jess i Megan.
 Co dziwne, podopieczna Francois'a miała zielony pas, znak, że jest bardzo dobra, a i tak ledwo, ledwo co wygrała z Nicols. Dziewczyna jest o wiele lepsza niż nam się wydaje. Gdy wrócimy, Rudy musi chyba zrobić jej test o żółty pas, albo nawet o czerwony jak nie o jeszcze inny. A propos walk, to po dziewczynach walczyli Jack i Randy. Chyba można było domyślić się kto wygra. Następnie Cleo i Eddie - dziewczyna w pierwszej minucie powaliła go na matę. Moja walka z Luke'm zakończyła się szybką porażką chłopaka, a Jerry z drobnymi trudnościami, ale powalił Mike'a.
  - Macie talent. Zwłaszcza ty, Kim i Jack - zwrócił się do nas Michael.
  - Yo! Jack jest mistrzem świata karate juniorów, wygrał walkę ze złamaną ręką i prawie spadł z Muru Chińskiego, a poza tym oboje z Kim mają czarne pasy drugiego stopnia - pochwalił nas Jerry.
  - Wow - wszyscy uczniowie tego dojo byli pełni podziwu. W większości do Anderson'a.
 Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a z biura ich senseia wyszli Bobby i Rudy, no i oczywiście Francois.
  - Umówiliśmy się, że możecie tu przychodzić kiedy chcecie. Co wy na to? - spytał Wasabi.
  - Dla mnie spoko - powiedziałam.
  - Zgadzam się z Kim - powiedzieli chłopcy chórem.
 Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i poszliśmy z powrotem do hotelu. Jutro, zamiast "luźnego dnia" odwiedzimy to dojo. Trochę się zasiedzieliśmy, od razu po powrocie poszliśmy na stołówkę, bo było po ósmej.
  - Nie chcę tam już wracać, było beznadziejnie - westchnęła Tina.
  - No, totalnie - dodała Dana.
  - Przestańcie, nie było tak źle. Gdybyście też walczyły może miałybyście inne zdanie - wtrąciła Meg.
  - Fajnie było. Jutro idziemy też? - spytałam, żeby upewnić to, co ustaliliśmy przedtem.
  - Jasne - powiedzieli wszyscy z wyjątkiem Tiny i Dany.
  - Okey, na razie - rzuciłam, gdy skończyłam jeść i udałam się do pokoju. Posiedziałam chwilę na laptopie, popisałam ze swoim chłopakiem na GG. Zanim się obejrzałam było już po dziesiątej, więc postanowiłam położyć się spać. Jutro do dojo, fajnie. Tylko Luke jest jakiś dziwny, gdy walczyłam z nim jakoś dziwnie się na mnie gapił. A w ogóle co on mnie obchodzi?!

Sypialnia Tiny:
 Dziewczyna siedziała na swoim łóżku i pisała coś w swoim kolorowym pamiętniku. Po chwili zamknęła go i również postanowiła położyć się spać. Gdy przykryła się kołdrą powiedziała do siebie:
  - Uważaj, Crawford. Zemsta będzie słodka...



No, napisałam! Nareszcie. Dziękuję za tyle motywujących komentarzy, pod poprzednimi rozdziałami. Dzięki nim zaczęłam już pisać trzynasty rozdział! :)

Kolejny w sobotę, bo w piątek jadę na wycieczkę (jednodniową, niestety) do Krakowa. Mogę zagwarantować, że będzie ciekawie w dalszych częściach.

Jeszcze chciałabym wam polecić dwa blogi. Jeden jest olci242, też z opowiadaniami o KICK. Rozdziały są bardzo ciekawe i pełne akcji >>klik<<    Drugi to pamiętnik, na onecie. Jest mój, ale pisze o nim, bo jest bardzo "opuszczony". Prawie nikt na niego nie zagląda >>klik<< Jest tam notka o moim ostatnim pomyśle, napiszecie  w komentarzach co o nim sądzicie?


Pzdr. Do następnego rozdziału !
 


11 komentarzy:

  1. Taki troche nudnawy , ale jesteś super , ale weź może coś o miłości jacka i kim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za uwagę :) w następnych częściach miłości może będzie trochę mniej, bo wszystko mam już gotowe, ale za parę rozdziałów miłość wróci ;* Teraz będzie trochę dramatycznie :]

      Usuń
  2. rozdział bardzo mi się podoba. fajnie się to czyta. jestem ciekawa co będzie dalej. U mnie nowy post zapraszam www.patriciaxlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział taki przejściowy do jakiejś ważnej akcji, tak myślę ;p Bardzo dobry pomysł z wprowadzeniem nowych postaci:)
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  4. nom świetny^^ u mnie kolejny rodział, 5.^^ hanusss.blogspot.com oraz wyróżnienie dla wszystkich, którzy komentują (czyli dla cb też)Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie. Pewnie się już domysliłaś że kocham zakończenia z "...", bo przwz to zawsze chce się cztać dalej. Tak terz jest w twoim przypadku. Dzięki za polecenie mnie czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodasz dziś u sb nowy? <3

      Usuń
  6. Super rozdział!
    Nowy rozdział na moim blogu :).
    http://kickinitopowiadanie.blogspot.com/2012/08/rozdzia-ii-konkurs-taneczny-w-los_15.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie piszesz.
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
    Jestem ciekawa tej zemsty:)
    Przy okazji zapraszam :
    http://kickinitmystory.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥