niedziela, 19 sierpnia 2012

Rozdział 11

Miłego czytania!


Na szczęście udało mi się! Następnego dnia po śniadaniu powiedziałam Rudy'emu i Bobby'emu o Disneylandzie i dojo, a oni stwierdzili, że to dobry pomysł. Idziemy po obiedzie! Nareszcie zobaczymy Disneyland! Chyba najbardziej zadowolony z naszego wyjścia był Eddie, przez cały czas gadał tylko o tym jak tam będzie super, na ilu kolejkach, karuzelach się przejedzie i tak w kółko...
  - No, dzieciaki, ruszamy - zawołał Rudy.
  - Wreszcie! - już nie mogliśmy się doczekać.
 Na początek porobiliśmy sobie zdjęcia z Myszką Micky, a ja dodatkowo kupiłam sobie T-shirt właśnie z tą postacią.. Po kilku minutach Bobby zabrał głos:
  - Za dwie godziny spotykamy się w tym miejscu. Wspólne zabawy chyba by nie wyszły - westchnął, ale w sumie miał rację. - Dobierzcie się w pary.
 Tina była z Daną, ja z Meg, Eddie z Milton'em, a Jack z Jerry'm, bo chyba już się pogodzili. Wiadomo - męska solidarność. Rozdzieliliśmy się, a we dwie zaczęłyśmy od tych śmiesznych kręcących filiżanek. Potem poszłyśmy na karuzelę z koników, też było fajnie. Porobiłyśmy sobie też kilka zdjęć, zaliczyłyśmy jeszcze kilka innych atrakcji. Kupiłyśmy sobie dodatkowo identyczne czapki z napisem "Disneyland". Gdy zgłodniałyśmy to zamówiłyśmy sobie frytki i colę, które przyniosła nam kelnerka przebrana za królewnę Śnieżkę. Niestety te dwie godziny minęły bardzo szybko. To bardzo mało czasu jak na tyle atrakcji, zanim się obejrzałyśmy musiałyśmy już wracać.
 Okazało się, że spóźniłyśmy się pół godziny i wszyscy musieli na nas czekać.
  - Nareszcie raczyłyście się pojawić - burknęła Tina. - Co tak długo?!
  - No dobra, dziewczyny, tym razem wam się upiekło, ale następnego razu nie będzie - powiedział Rudy.
  - Przepraszamy powiedziałyśmy jednocześnie.
  - Już nie ma o czym mówić - wtrącił się Bobby. - Chcecie tu przyjść jutro, albo pojutrze?
  - Tak! - krzyknęliśmy wszyscy.
  - Może być - jedynie Tina i Dana nie były zadowolone z tego powodu.
  - Jutro może zwiedzimy Łuk Triumfalny - zaproponował Milton.
  - Okey, zrobimy tak - odparł Bobby. - Teraz chodźmy do tego dojo!
 Od Disneylandu było około pół godziny drogi, ale minęło to strasznie szybko.
  - Cieszę się, że jesteście - przywitał nas Francois. - Trening już się zaczał, zapraszam. Idźcie się przebrać.
 Poszliśmy do przebieralni i po paru minutach byliśmy gotowi. Przyłączyliśmy się do treningu, który prowadzili obaj senseiowie. Viete pokazał nam nowy chwyt, a Rudy pomógł nam go udoskonalić.
 Około dwóch godzin treningu, około pół godziny walk, mających na celu wyłonienie najlepszych. Byliśmy to ja i Jack. Oboje mamy czarny pas drugiego stopnia. Walczyliśmy wiele razy, ale większość walk pozostawała nierozstrzygnięta. Dzisiaj wygram, jestem pewna! Stanęliśmy na macie, ukłoniliśmy się i zaczęliśmy walczyć. Z początku walka była wyrównana, ale potem pomyślałam sobie o tym co mi zrobił, o Tinie i o tym co między nimi zaszło. Nie wiem skąd, ale wstąpiło we mnie tyle siły, że w przeciągu kilku sekund powaliłam Anderson'a na matę. To było wspaniałe uczucie, nareszcie mogłam wyładować swoją złość. Po godzinie od naszej walki przyszedł czas na powrót. Przez te kilka godzin oprócz frytek nic nie jadłam i po przekroczeniu progu hotelu od razu popędziłam do stołówki, a w ślad za mną cała reszta. Ja zjadłam najszybciej i poszłam po swojej sypialni.

Na stołówce: 

Megan i Tina też już skończył jeść i udał się do swoich pokoi. Nicols musiała o coś zapytać kuzynkę i bez pukania weszła do jej sypialni.
  Tina? Chciałabym... - przerwała, bo zdała sobie sprawę, że dziewczyny nie ma w pokoju. Zauważyła coś na jej łóżku, mały notesik chyba pamiętnik. Z ciekawości go otworzyła na ostatnich zapisanych stronach. Zaczęła czytać i po kilku zdaniach go zamknęła.
  - Jak ona mogła?! - powiedziała do siebie, po czym w pośpiechu wyszła zabierając pamiętnik kuzynki ze sobą...


No i gotowe!Przepraszam, że taki krótki, ale chciałam uciąć w tym momencie ;* Dzisiaj chyba dodam jeszcze jeden rozdział, a jutro sobie odpocznę :) Jak wam się podoba ten? Mi tak nie za bardzo, ale następne będą chyba troszkę lepsze. Tak więc... jeśli dodam dzisiaj rozdział to dopiero albo po trzeciej, albo przed szóstą.

Dodatkowo chciałam wam polecić bloga Natalii też z opowiadaniami o Kickin it, jeszcze nic tam nie ma, ale niedługo pojawi się pierwszy rozdział ;)  Kickin It Love Story



Pzdr!


15 komentarzy:

  1. rozdział jest super <3 zatrzymałaś na takim momencie że cisnienie mi poskoczyło :D czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny :)
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowy rozdział :)
    http://kickinit-mojahistoria.blogspot.com/
    Zapraszam < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, super rozdział. Zajrzyj do mnie http://my-story-kickin-it.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć. Dzięki za komentarz. Postaram się coś dodać dzisiaj późnym wieczorem albo jutro koło południa(bo wcześniej nie wstanę). A i rozdział super jak w ogóle cały blog. Jeżeli możesz powiadom mnie na moim blogu o następnym rozdziale.
    KISS

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! <3 :*
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ! :*
    Stwoorzyłam tego bloga :D
    http://kickinit-kimjack-mojawersja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. II rozdział już gotowy , zapraszam !
    http://kickinit-kimjack-mojawersja.blogspot.com/

    Kiedy dodasz nowy rozdział ? <3

    OdpowiedzUsuń
  9. III gotowy . Zapraszam < 3
    http://kickinit-mojahistoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej!!! Czekam an kolejny rozdział. U mnie nowy http://my-story-kickin-it.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥