poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział 12

Witam znowu!


Sypialnia Megan

Nicols od dobrej godziny zastanawiała się co z tym zrobić. W końcu Tina to jej kuzynka i do niedawna jedna z jej najlepszych przyjaciółek. Kim to jej obecna przyjaciółka, ale Williamson potrafi być nieobliczalna, przecież to było tam opisane. Ostatnio z Kim bardzo się zaprzyjaźniły, a relacje ze znajomymi są ważne. Jednak z Tiną są rodziną, a rodzina powinna się wspierać. Czytając pamiętnik kuzynki czuła się jakoś dziwnie. Wiedziała, że to nie na miejscu, ale to co tam przeczytała przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Sama nie mogła zdecydować co zrobić, czy ją wydać, czy powiedzieć Kim o tym wszystkim. Postanowiła spytać o radę współlokatorki.

Sypialnia Dany

  - Hej, możemy pogadać? - spytała Megan.
  - Teraz? - zdziwiła się Carter - Jest po dziesiątej.
  - Wiem, ale to dla mnie ważne.
  - Dobra, mów - uśmiechnęła się przyjaźnie.
  - Gdybyś miała wybierać to po której stronie byś stanęła? Wybrałabyś rodzinę czy nową przyjaźń?
  - Chyba - po chwili zastanowienia wybrałabym rodzinę. W końcu to ona jest najważniejsza. W ogóle po co ci to?
  - Dzięki - Meg się uśmiechnęła. - Co? Aaa... Tak tylko chciałam wiedzieć.
  - Okeyy...? - dziewczyna nie wyglądała na przekonaną
  - Dobranoc - uśmiechnęła się Nicols.
  - Cześć - pożegnały się i wciąż niezdecydowana nastolatka poszła do swojej sypialni.
  - Co mam z tym zrobić? Jutro się zastanowię - powiedziała do siebie. Położyła się na łóżku i w mgnieniu oka zasnęła.



Następny dzień

Obudziłam się i od razu poszłam coś zjeść. Spotkałam tam Anderson'a.
  - Kim, możemy pogadać - spytał.
  - Niech pomyślę... NIE! - krzyknęłam. Położyłam jedzenie na stoliku i wybiegłam. Jednak po kilku sekundach chłopak mnie dogonił.
  - Proszę, tylko kilka minut!
  - Chyba już wystarczająco pokazałeś. Wiesz co jest najgorsze? Wtedy, pod
Wierzą Eiffla ci uwierzyłam, a ty wykręciłeś mi takie coś! Odwal się, Anderson – syknęłam i szybkim krokiem szłam do swojej sypialni. Zamknęłam się w niej.
  -  Eh, muszę o nim wreszcie zapomnieć, bo będzie nie fajnie – szepnęłam do siebie.


Kilka godzin później

Gdy słuchałam muzyki do sypialni weszła Megan.
  - Hej, kochana – uśmiechnęła się. – Za chwilę idziemy na Łuk Triumfalny!
  - Super – ucieszyłam się. – Poczekaj, za minutę będę gotowa.
  - Okey.
 Nicols wyszła, a ja dość szybko się uwinęłam. Założyłam krótkie, żółte, spodenki, białą bokserkę z żółtymi, niebieskimi i czerwonymi motylami, a do tego białe rzymianki na lekkiej koturnie. Wzięłam jeszcze szarą torebeczkę z kwiatkiem, a do niej telefon, aparat i portfel, a włosy upięłam w luźny kok na boku. Założyłam żółte kolczyki kokardki, wzięłam okulary przeciwsłoneczne z białymi oprawkami i byłam gotowa do zwiedzania. Meg czekała na mnie na korytarzu, jak zresztą wszyscy pozostali.
  - Błagam – westchnęła Tina. – Tyle się szykowałaś i oszpeciłaś się jeszcze bardziej niż zwykle. Jak ci się to udało?
  - Co?! – przesłyszałam się, czy ona po raz kolejny mnie obraziła? – Powtórzysz to?!
  - Chcesz to usłyszeć jeszcze raz? – uśmiechnęła się szyderczo.
  - Wystarczy już – przerwał Rudy, któremu też nie podobało się zachowanie Williamson. – Idziemy zwiedzać, czy nie?
  - Idziemy – przytaknęliśmy.
 Dojazd tam trwał pół godziny, ale warto było tyle czekać.
  - Dzieciaki, oto Łuk Triumfalny – oznajmił Bobby.
  - Ktoś wie coś o nim? – spytał nas sensei. Zgłosił się tylko Milton. – Oprócz Pana Wszystkowiedzącego – dodał po chwili, a na jego słowa wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a rudowłosy chłopak lekko się zaczerwienił.
  - No co? To źle być wzorowym uczniem? 
  - Nie, no co ty! – powiedział Jack – Tylko ty zawsze wiesz wszystko na każdy temat. ZAWSZE – podkreślił to słowo.
  - Jestem po prostu nad wyraz inteligentny – bronił się.
  - No Okey, wystarczy już – przerwał Bobby.
  - Dobra, Milton, mów – westchnął Rudy.
 Chłopak zaczął opowiadać, a my już w pierwszych słowach przestaliśmy go słuchać. Nawet Bobby i Rudy tylko udawali zainteresowanie. Trwało to kilka dobrych minut, aż Wasabi przerwał.
  - Już wystarczy, chłopcze – przestał mówić, a my odetchnęliśmy z ulgą. Porobiliśmy sobie jeszcze kilka fotek, pochodziliśmy i poszliśmy coś zjeść. Megan była ciągle jakaś taka nieobecna.
  - Hej, Meg. Meg? NICOLS! – krzyknęłam.
  - Hmm…  Co? – widać było, że jest rozkojarzona – Przepraszam, Kim.
  - Co się z tobą dzieje? – spytałam.
  - Nie, nic – zaprzeczyła. – Po prostu muszę coś zrobić, ale nie wiem jak.
  - Może bym pomogła – zaproponowałam.
  - Nie, lepiej nie – wzbraniała się. – Muszę sobie z tym poradzić sama.
  - Dobrze, skoro tak mówisz – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
 Wróciliśmy po pewnym czasie do hotelu i każdy poszedł do swojego pokoju.


Sypialnia Megan

Dziewczyna ciągle nie mogła się zdecydować.
  - Mam tam iść? Oddać Tinie pamiętnik, czy ją wydać i dać to jednak Kim? – pytała samą siebie. Po chwili wyszła z sypialni i skierowała swoje kroki do pokoju Kim i Tiny.

 Siedziałam na łóżku i słuchałam muzyki, gdy do sypialni bez pukania weszła Meg.
  - Hej, Kim.
  - Cześć – uśmiechnęłam się. – Co tam?
  - Muszę ci coś powiedzieć, coś bardzo ważnego – zaczęła.
  - Okey, to mów – odparłam.
  - Albo jednak lepiej będzie jeśli sama to przeczytasz – powiedziała poważnym tonem podając mi notesik.
  - To nie jest czasami… - to wydawało mi się znajome. Mały różowy zeszycik z wielką, czarną literą „T”.
  - Tak, pamiętnik Tiny – przerwała mi Nicols. – Ostatnie strony wszystko ci wyjaśnią. Muszę już iść – pożegnała się i w pośpiechu opuściła pokój.
 Pamiętnik Williamson ma mi coś wyjaśnić, tylko co? Chwilę zastanawiałam się czy go przeczytać. W końcu to czyjaś własność. Jednak zdecydowałam się to zrobić, wiem, że to chamskie, ale byłam baardzo ciekawa. Otworzyłam na ostatnich zapisanych stronach, jak kazała Meg i zaczęłam czytać. Nie mogłam uwierzyć w to co jest tam napisane. W pewnej chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju i szybko wyszłam z sypialni z pamiętnikiem w ręku. Tą osobą była jego właścicielka, tym lepiej.
  - Ty idiotko! – wrzasnęłam i podeszłam do niej. Emocje wzięły górę i z całej siły dostała ode mnie w policzek, dobrze jej tak! – Jak mogłaś mi to zrobić?! NIENAWIDZĘ CIĘ!! – wrzeszczałam na nią.
  - O co ci chodzi? – dziewczyna była zdezorientowana – Dlaczego mnie uderzyłaś?!
  - O co chodzi? O co chodzi? – przedrzeźniałam ją – O twój pamiętnik, idiotko – syknęłam.
  - Skąd to masz? – na jej twarzy było widać złość, a jednocześnie też i strach.
  - Co cię to? – spytałam zdenerwowana – Czy to wszystko prawda?!
  - Tak – uśmiechnęła się szyderczo – Zdziwiona?
  - ZAMKNIJ SIĘ! –krzyknęłam. Rzuciłam w nią pamiętnikiem i wyszłam. Muszę iść do Jack’a i wyjaśnić wszystko. Mam nadzieję, że ten związek da się jeszcze uratować…



Koniec części dwunastej! Przepraszam za tak późną porę, ale coś z Internetem mi nie działało ;/ Część trzynasta… JUTRO PRZED POŁUDNIEM! Nie wiem dlaczego, ale ten rozdział też zbytnio mi się nie podoba. Grunt, żeby wam się podobał :) To… Podoba się? Mam nadzieję, że tak!


Przy okazji chciałabym zareklamować bloga Idy z informacjami o Kickin It. Blog jest naprawdę dobry, ale pod postami z niewiadomych przyczyn nie pojawiają się komentarze, proszę, zmieńcie to! http://kickinit-zkopyta.blogspot.com ! Błagam, ten blog zasługuje na uwagę!


Dodatkowo: rozdziały będą pojawiały się jeszcze częściej, bo chyba niedługo wyjeżdżam i nie będę mogła ich dodawać. Mam nadzieję, że przez to się na mnie nie obrazicie :)


Ostatnia sprawa to moje wariactwo! Założyłam kolejnego bloga z opowiadaniami, jednak nie o Kickin It! Na razie nic tam nie ma, ale mam już gotowy rozdział numer jeden i to najważniejsze!


Do jutra!  


3 komentarze:

  1. Jasne że się podoba :)
    Proszę szybko o następny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie moge się doczekać następnych. To mój blog: http://kimijack-historia-wedlog-izki.blogujaca.pl/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥