wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 13

Bez wstępu ; D 
 

 Szłam, a raczej  biegłam do pokoju Jack'a, po drodze wpadłam na Milton'a i Eddie'go.
  - Co jest, Kim, gdzie się tak śpieszysz? - spytał Joens.
  - Do Jack'a. Już wszystko wiem, na razie! - pobiegłam do jego pokoju zostawiając zdezorientowanych chłopaków na korytarzu.
 Nareszcie dotarłam do drzwi. Zapukałam i otworzył mi Jerry.
  - Yo, Kim! Co tam?
  - Jest Jack? - spytałam.
  - Jack? - zdziwił się latynos.
  - No tak - powiedziałam poirytowana. - Jest czy nie?
  - Jest, wejdź. Po co ci on? Chcesz mu coś zrobić? - pytał przestraszony, bo wiedział na co mnie stać.
  - Co? Pff... Nie! - parsknęłam śmiechem - Muszę go przeprosić
  - Ty jego masz przepraszać? - prawie krzyknął.
  - Długa historia - westchnęłam i weszłam do sypialni Anderson'a.
  - Jack?
  - Kim? - zdziwił się trochę na mój widok. - Co ty tu robisz?
  - Przyszłam przeprosić - wybełkotałam. - Wiem, że to Tina pocałowała cię z zaskoczenia, gdy weszłam, a ty się tego nie spodziewałeś.
  - Skąd o tym wiesz? - lekko się uśmiechnął.
  - Megan dała mi do przeczytania jej pamiętnik - zarumieniłam się. - Wiem też, że to ona zepchnęła mnie wtedy ze schodów.
  - Czytałaś jej pamiętnik? - spytał uśmiechnięty - Jak to ona? Dlaczego to zrobiła?
  - Miałam iść do ciebie i dać ci się wytłumaczyć, a ona po prostu spanikowała i gdy chciałam jeszcze zejść coś zjeść to wykorzystała sytuację.
  - Kim, tak mi przykro - zaczął.
  - Dlaczego? - uśmiechnęłam się - To raczej mi powinno być przykro, bo ci nie wierzyłam, a miałeś rację.
  - Na twoim miejscu na pewno zachowałbym się tak samo - odparł.
  - Myślisz, że moglibyśmy spróbować jeszcze raz?  spytałam niepewnie.
  - Cóż, - uśmiechnął się szeroko - a jak myślisz? - spytał. Pociągnął mnie w swoją stronę i pocałował. Nie czekając ani chwili odwzajemniłam pocałunek. Gdy oderwaliśmy się od siebie rzuciłam mu się na szyję. Cieszyłam się, że się na mnie nie gniewa, za to, że mu wtedy nie uwierzyłam. Kilka sekund później do sypialni wszedł Jerry, a właściwie to głowa Jerry'ego.
  - Hej - powiedział nieśmiało. - Jack, stary żyjesz? - oboje parsknęliśmy śmiechem.
  - Nie, debilu, umarłem - powiedział ironicznie Anderson.
  - Haha, a na serio? Kim nic ci nie zrobiła?
  - Proszę cię, Jerry! - zachichotałam pod nosem - Wszystko sobie wyjaśniliśmy i znowu jesteśmy razem. To wszystko to jedno wielkie nieporozumienie - uśmiechnęłam się i przytuliłam do Jack'a.
  - Whooo! - krzyknął Martinez - Po raz kolejny idziemy to ogłosić!
  - Tak, jasne - rzucił Jack. - Będziemy chodzić od drzwi do drzwi, a ty będziesz mówił "Oni znowu są razem", nie?
  - Przeczytałeś mi w myślach, czy co? - spytał lekko zdezorientowany Jerry.
  - Ten pomysł odpada - powiedziałam stanowczo.
  - Za godzinę będzie kolacja, ten termin ci odpowiada? - spytał uśmiechnięty Jack.
  - Si, si - odparł latynos.
  - W takim razie ja spadam. Muszę jeszcze pogadać sobie z Tiną - pocałowałam Anderson'a w policzek. Wybiegłam na korytarz i udałam się do swojego pokoju. Wparowałam do niego jak burza i chyba przestraszyłam tym Williamson, bo ma mój widok podskoczyła gdy wychodziła ze swojej sypialni.
  - Dlaczego ty mi to robisz? - spytałam zdenerwowana. Dziewczyna chciała wyjść z pokoju, ale zamknęłam drzwi. - Nigdzie nie pójdziesz dopóki nie powiesz mi o co ci do cholery chodzi!!
  - Dobra, powiem. Nienawidzę cię! - wrzasnęła.
  - Co ja ci takiego zrobiłam? - nie wiedziałam co ma na myśli.
  - Oh, nie udawaj - syknęła. Masz wszystko. Dobre oceny, Jack'a i w ogóle. Jesteś taka wkurzająco idealna. Jesteś lepsza i powtórzę to jeszcze raz: NIENAWIDZĘ CIĘ CRAWFORD! - odepchnęła mnie na bok i wyszła jak gdyby nigdy nic.


 Pokój Dany i Megan

Williamson weszła tam bez pukania i skierowała swoje kroki do sypialni kuzynki.
  - Musisz coś dla mnie zrobić - wypaliła od razu.
  - Też cieszę się, że cię widzę - westchnęła dziewczyna. - O co chodzi?
  - Zamień się ze mną na pokoju, ta flądra znalazła mój pamiętnik!
  - Okey, przeniosę się - uśmiechnęła się lekko, Nicols też już powoli miała dosyć Dany.
  - Super, spakuj rzeczy i idź, ja też tak zrobię - rzuciła i pobiegła do pokoju.
 Meg w dwadzieścia minut była gotowa i szła z walizkami w kierunku pokoju kuzynki. Rozminęły się nawet nic sobie nie powiedziawszy i każda poszła w inną stronę.

 Wychodziłam z łazienki, a w drzwiach zastałam Megan z walizkami.
  - Po co ci to? - spytałam.
  - Tina poprosiła, żebym zamieniła się z nią pokojami i wyszło na to, że przez te dwa pozostałe tygodnie mieszkamy razem!
  - Super - ucieszyłam się. - Na szczęście nie muszę już jej znosić.
  - Ja też z Daną nie miałam lekko, nawet sobie nie wyobrażasz.
  - Teraz Dana będzie miała na głowie Tinę i jej chrapanie - uśmiechnęłam się.
  - Nie zauważy - rzuciła Meg, a ja spojrzałam na nią pytająco. - Sama nie jest lepsza - na jej słowa obie parsknęłyśmy śmiechem.
  - Jednak Tina nie dopięła swego - powiedziałam uśmiechnięta.
  - Hę? - Nicols nie wiedziała o co mi chodzi.
  - Ja i Jack jesteśmy razem, - powiedziałam znowu!
  - Serio? To cudownie! - krzyknęła Megan i uśmiechnęła się.


Czterdzieści pięć minut później

Poszłyśmy na stołówkę, a jeszcze przedtem wstąpiłam do Jerry'ego i Jack'a. Przy stoliku siedzieli już Milton, Eddie, Dana i Tina, a Megan zajęła miejsce koło chłopaków. Bobby i Rudy z tego co wiem zjedli wcześniej.
  -Whooo! Cisza - krzyknął latynos.
  - Dlaczego? - spytał Krupnick.
  - No, będzie ciekawie - uśmiechnęła się Nicols.
  - Jest ogłoszenie - dodał Jack. - Jerry baardzo chce to powiedziać.
  - Kim i Jack są znowu parą! - wrzasnął.
 Tina wstała ze swojego miejsca. Bez słowa podeszła do mnie i chciała mnie spoliczkować, ale Anderson złapał ją za rękę.
  - Wystarczy, Williamson. Za dużo już namąciłaś, nie uważasz? Myślisz, że nie wiem przez kogo Kim została zepchnięta ze schodów? - wycedził.
  - To ty?! - zdziwił się Milton.
  - Tak, ja - odwróciła się do niego, a potem w moją stronę i niespodziewanie z całej siły uderzyła mnie w policzek...


Tadaa! Kolejny rozdział gotowy :)

Jeszcze taka jedna sprawa. Bo niedługo wyjeżdżam i do tego czasu chcę dodać jak najwięcej rozdziałów. Wolicie kilka takich jak było dotychczas, czy dwa meega długie?

Dodatkowo jeśli chcecie wejść na mojego nowego bloga to zapraszam: http://swiat-chloe.blogspot.com


Może dzisiaj dodam jeszcze jeden, pzdr!

10 komentarzy:

  1. Super! :)

    Nowy rozdział na moim blogu :).
    http://kickinitopowiadanie.blogspot.com/2012/08/rozdzia-v-rozmowa.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. U mnie będzie niedługo, koło południa może wpół do 1 http://my-story-kickin-it.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny i wreszcie Jack i Kim są znów parą. Kurcze masz tyle pomysłów, nie można się nudzić jak się czyta twoje opowiadanie, aż się nie mogę doczekać co jeszcze wymyśliłaś:) Może bójka pomiędzy Tiną, a Kim? ;pppp
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe... dziękuję za pomysł :) !

      Usuń
  4. zareklamujesz mojego bloga? http://kimijack-historia-wedlog-izki.blogujaca.pl/2012/08/20/rozdzial-1/
    Co do rozdziału z niecierpliwością czekam na nastepny.Wiesz, że ty mnie wainspirowałaś do pisania?

    OdpowiedzUsuń
  5. Super !
    Dodaj szybko następny ! Nie mogę się doczekać :D
    Może napisz więcej rozdziałów takich jak dotychczas ;)

    U mnie dzisiaj nowy rozdział !
    Zapraszam !
    http://kickinit-kimjack-mojawersja.blogspot.com

    Pzdr. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Masz ciekawe pomysły, twój blog czyta sie bardzo lekko i przyjemnie. Czekam na następne przygody;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu zajebisty < 3
    Czekam na kolejny : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Super. Masz extra wyobraźnię. Wbijaj do mnie http://my-story-kickin-it.bloog.pl
    KISS Zuzu

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy nowy? jeszcze godzina czekania i chyba kopne w kaledarz jeśli nie dodasz.Jeśli ty dodasz dzisiaj to ja dodam..... trzy.
    Plis.....tylko szybko!http://kimijack-historia-wedlog-izki.blogujaca.pl/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥