piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 16

Tadaam!

 Po kilkunastu minutach doszliśmy do dojo. Wszyscy już tam byli, Meg gadała z latynosem, Eddie pisał SMSy, a Milton przez telefon rozmawiał z Julią. Tina stała z Daną na uboczu i coś szeptały między sobą.
  - Witam!
  - Cześć, Rudy! - powiedzieliśmy jednocześnie.
  - Wiecie po co tu jesteście? - spytał.
  - Chodzi o jezioro? - powiedział pytająco Jerry.
  - Otóż to! - krzyknął sensei - Wchodzicie w to?
 Ja, Meg, Jerry, Eddie, Milton i Jack pokiwaliśmy potwierdzająco głowami.
  - Ja i Dana też możemy jechać - wtrąciła Williamson.
  - Świetnie - ucieszył się Rudy. - Jedziemy wszyscy! Dzisiaj jest piątek, poniedziałek może być?
  - Super - uśmiechnęła się Megan.
  - Powrót w następny piątek wam odpowiada? - spytał sensei 
  - Tak - zgodziliśmy się!
  - To w takim razie dzisiaj nie będzie treningu. Widzimy się w poniedziałek o ósmej, a jeśli chcecie potrenować w weekend to przyjdźcie jutro po południu.
  - Okey, narka - pożegnaliśmy się z nim i poszliśmy.
 Ja i Jack mieszkaliśmy najdalej i na końcu szliśmy razem.
  - Słuchaj, Kim. Może byś do mnie wpadła? Rodziców nie ma, a samemu tak nudno.
  - Jasne, chodź - uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy do jego domu.
 Lubię u niego być, nigdy się nie można tam nudzić!
  - Mam pomysł - powiedziałam.
  - Jaki?
  - Nauczysz mnie grać w gry - zakomunikowałam po czym wyjęłam z szafki kilka płyt i dwa bezprzewodowe kontrolery.
- No, Kim. Wybrałaś dobrego nauczyciela - uśmiechnął się.

Pół godziny później.

  - Z prawej, uważaj! - krzyczał chłopak.
  - Dzięki - odparłam uśmiechając się. - U ciebie z tyłu są dwa!
 Tak graliśmy jeszcze dobre pół godziny.
  - Jesteś bardzo dobra, Kimi - pochwalił mnie.
  - Dzięki jeszcze raz - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
  - Tylko tyle? - zdziwił się chłopak i pocałował mnie w usta. Momentalnie odwzajemniłam pocałunek.
 Potem Jack wpadł na pomysł, żeby iść do mojego domu. Po kilku minutach byliśmy na miejscu.
  - Jack, Kim, nareszcie jesteście! - ucieszył się Ben.
  - To jak mały, lekcja karate? - spytałam.
  - Tak! - krzyknął.
  - No to zaczynamy - uśmiechnął się Anderson.
 Potrenowaliśmy z nim około godziny, urządziliśmy walkę, ale jak zwykle nikt nie wygrał. Jack dostał SMSa od taty, że są już w domu i, żeby też już wracał. Dał mi buziaka na pożegnanie i poszedł.
  - Co to było? - spytał zadowolony Ben.
  - Nie interesuj się - powiedziałam uśmiechnięta i pobiegłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa i włączyłam Facebooka. Pod moim wpisem ze zdjęciem mnie i Jack'a (tym zrobionym przez Martineza) pojawiło się kilka komentarzy.
OD GRACE: Gratulacje ;* Wiedziałam !
OD MEGAN: Macie szczęście :**
OD MIKE'A: Ha! Kto by pomyślał... ;D
OD JERREGO: Whooo! Kick rządzi!
OD JACK'A: Kick?
OD JERREGO: Kim + Jack = Kick!
OD JACK'A: Okey... : )
OD TINY: Nie cieszcie się za długo... ;/
OD MEGAN: O co ci chodzi? : [[
 Tina już więcej nic nie napisała, i dobrze! Po kilku minutach zadzwoniła Grace
  - Hej, Kim! - krzyknęła.
  - Głośniej się nie dało? - spytałam ironicznie.
  - Nie przesadzaj - odparła. - Spotkamy się jutro na kawie?
  - Jasne. Gdzie i kiedy?
  - Jutro o pierwszej w kawiarni w waszej galerii?
  - Brzmi świetnie, do zobaczenia - powiedziałam.
  - Do jutra - rzuciła Grace.
 Rozłączyłyśmy się. Było chwilę po szóstej. Po chwili dobiegł mnie znajomy głos.
  - Kim, wróciliśmy - to był mój tata. Na jego słowa zbiegłam szybko na dół.
  - Hej - uśmiechnęłam się. - Co tak długo?
  - Musieliśmy dłużej zostać, a potem byliśmy jeszcze na zakupach.
  - Mów jak tam było w Paryżu - spytała mama.
  - Było... Interesująco - uśmiechnęłam się.
  - Kim ma chłopaka, Kim ma chłopaka! - zaczął śpiewać Ben.
  - Zamknij się, smarku! - syknęłam.
  - Kimberly, nie mów tak do brata - oczywiście musiała użyć imienia "Kimberly"!
  - Greg wypakuj zakupy z auta - nakazała kobieta, a mój tata spełnił jej polecenie.
  - Dobra, mała. Kim jest i czy go znam?
  - Co? - nie miałam ochoty opowiadać jej o Anderson'ie - Nie wiem o czym mówisz.
  - Ja myślę, że wiesz - uśmiechnęła się lekko. - Powiedz...
  - Okey - westchnęłam. - Tak, mam chłopaka i tak znasz go - to Jack.
  - Jack Anderson? - zdziwiła się.
  - Tak, a co? - odparłam.
  - Nic. Cieszę się. Zawsze mówiłam, że do siebie pasujecie.
  - Serio?
  - Nie, ale tak myślałam.
  - Super - westchnęłam. - Jest jedna sprawa.
  - O co chodzi?
  - No bo w poniedziałek Rudy organizuje pięciodniowy biwak na jeziorem. Mogę jechać?
  - Przecież dopiero co wróciłaś z Paryża!
  - No wiem, ale tak baaardzo chcę jechać! Proszę.
  - Zgoda - uśmiechnęła się.
  - Dzięki, kocham cię! - krzyknęłam i pobiegłam do pokoju. Jeszcze został niecały miesiąc wakacji, a ja zamierzam dobrze go wykorzystać. Jutro spotkanie z Grace, od poniedziałku do piątku biwak, a potem to już zobaczymy...

Koniec rozdziału!  Czy tylko ja mam takie wrażenie, że jest nudny? ;* Napiszcie czy wam się podobało !  Jeszcze muszę napisać, że następny nie pojawi się jutro tylko w niedzielę, ale wtedy będą DWA, więc to chyba lepiej ;)

Mam prośbę: wejdziecie na mojego bloga swiat-chloe i napiszecie co o nim sądzicie? Bardzo mi na tym zależy! 

Zwariowałam, bo założyłam kolejnego bloga z opowiadaniami też o Kickin It, tak od początku. Jednak tego bloga nie zawieszę, a na tamtym jak na razie nic nie będzie się pojawiać. Gdy dodam pierwszy rozdział to tutaj napiszę !

Pzdr!

12 komentarzy:

  1. świetny rozdział! Kocham cię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jak zawsze zajebisty ;) Podoba mi sie jak piszesz , wiec z przyjemnością będe czytać twój drugi blog ;D . Czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie! Bardzo podoba mi sie wymiana zdań:
    "- Nic. Cieszę się. Zawsze mówiłam, że do siebie pasujecie.
    - Serio?
    - Nie, ale tak myślałam."
    He, he...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. http://kimijack-historia-wedlog-izki.blogujaca.pl/ mam nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ! Dawaj następny <3
    U mnie nowy rozdział :)
    http://kickinit-kimjack-mojawersja.blogspot.com/
    Zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nowy rozdział! obiecałam i jest http://jackikim-lovestory.blogspot.no/2012/08/2-koniec-roku-poczatek-wyprawy.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Naprawdę już się nie doczekam następnego rozdziału ;) pzdr

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisz szybo następny !! Nie mogę się doczekać !! Kocham twój blog !!

    OdpowiedzUsuń
  9. K O C H A M T W Ó J BLOG ! ! !
    Jak mi laptop się wczoraj zepsuł, to z tabletem siedziałam na balkonie i łapałam zasięg od rutera sąsiada!!! Co chwilę Wi-fi się wyłanczało, ale przeczytałam!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Extra! Twój blog jest genialny, uzalezniłam się od niego :P

    dawaj następne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem co mam napisać. Bo to, że te rozdziały są świetne pisałam z milion razy !

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥