piątek, 21 września 2012

Rozdział 21

Straasznie przepraszam ; (


 Oderwaliśmy się od siebie i poszliśmy po resztę. Na początku zaszłam po Meg i Danę. Tą drugą nieco zdziwiło moje zaproszenie, ale zgodziła się. Clara i Emma potem szybko się przebrały i poszłyśmy wszystkie pięć koło chłopaków. Wszyscy z wyjątkiem Tiny byliśmy w wodzie, nawet dwaj senseiowie! TY chciał sobie skoczyć i poszedł na skały. Spodobało mu się i co pięć minut wypowiadał słowa "Idę na skały". Po ok. godzinie przyszła do nas panna Williamson.
  - Dlaczego tu przyszłaś? - burknął Jack.
  - Nie mogę? - zdziwiła się.
  - Nie, NIE MOŻESZ! -wrzasnęliśmy wszyscy.
  - Pożałujecie tego. Każdy z was! - krzyknęła i odeszła.
 Nikt za bardzo się nią nie przejmował, więc po jej odejściu dalej się bawiliśmy. Odważyłam się i poszłam skoczyć sama. Na serio to nie wiem czego się tak baaardzo bałam. Było... Nawet spoko.
  - No i jak? - spytał Anderson, gdy wynurzyłam się z wody.
  - W sumie to dało się przeżyć - uśmiechnęłam się szeroko.
 Przez kolejne kilka godzin byliśmy w wodzie. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że ten Steven jakoś dziwnie się na mnie patrzył. Tina w pewnej chwili podeszła i krzyknęła:
  - Bawcie się, bawcie. Tylko, żebyście potem nie żałowali!
 Pobiegła w stronę namiotu, a my ją zignorowaliśmy.
  - Ona jest bardzo dziwna - stwierdził Jerry.
  - Tak myślisz? - spytałam ironicznie.
  - Możemy się nią nie przejmować? - rzuciła Dana.
  - Jasne! Jeszcze kilka dni i widywać ją będziemy tylko w szkole - uśmiechnęła się Megan.
  - Kto idzie skakać? - krzyknął Rudy.
 Chętni byli wszyscy. Dopiero gdy zaczęło się ściemniać rozeszliśmy się do swoich namiotów.
 Przebrałam się w zielone rybaczki, żółtą bluzkę na krótki rękaw i czarne japonki w różowe prążki. Wyszłam i zobaczyłam kogoś przez moim namiotem.
  - Tina? - zdziwiłam się - Co ty tu...?
  - Jeszcze nie wiesz? - uśmiechnęła się szyderczo.
  - Jakbym wiedziała to bym chyba nie pytała. Jak myślisz?
  - Nie wymądrzaj się! - syknęła - Chciałam ci tylko o czymś powiedzieć.
  - No, to może powiesz...
  - Z wielką chęcią. Do końca biwaku z mojej strony nic ci się nie stanie. Przez resztę wakacji też będziesz mieć spokoj.
  - A mówisz mi to z powodu...? - spytałam zdziwiona jej zachowaniem.
  - W szkole zacznie się piekło! - syknęła, a na jej twarzy zagościł ten wkurzający, chytry uśmieszek.
  - Fajnie, cieszę się - powiedziałam spokojnie, ale w środku coś się we mnie gotowało.
  - Ja bym się nie cieszyła na twoim miejscu! Będę cię poniżać, Jack się tobą znudzi, a przyjaciele odwrócą się od ciebie. Ty zostaniesz SAMA! - krzyknęła dziewczyna.
  - Na razie, Tina - rzuciłam i poszłam do namiotu mojego chłopaka. - Nie przeszkadzam? - spytałam, gdy go zobaczyłam.
  - Coś ty, nigdy! - uśmiechnął się.
 Usiadłam koło Jack'a .
  - Już nie mogę - wydukałam.
  - O co chodzi? - spytał z troską.
  - Tina. Przez wakacje da mi spokój, ale w szkole podobno będzie gorzej.
  - Nie przejmuj się nią! Masz przecież nas .
  - Wiem - przytuliłam się do niego. - Dziękuję ci.
  - Za co?
  - Za to, że jesteś...
 Położyłam głowę na jego ramieniu. Obiął mnie i zaczął gładzić po włosach. Poczułam się bezpieczna, wiedziałam, że przy nim nic mi się nie stanie. Zmęczyłam się tą całą sytuacją i nie miałam na nic siły, więc w przeciągu kilku minut zasnęłam.

Jest ;) Nie wiem jak mam was przepraszać, bo tak długo nie dodawałam, ale błagam... Zrozumcie mnie. Mam serio ciężką sytuację, a na dodatek masę obowiązków i nie mam pojęcia jak z tego wszystkiego wybrnę. 
 Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że moje życie jest lekko podobne do... Megan! Tak jak ja bała się, że "przyjaciółka" pogrąży ją w szkole i poza nią, ale z prawdziwymi przyjaciółmi stawia się jej i jest dobrze ;) Te sytuacje są bardzo podobne, ale w moim przypadku jest o wiele gorzej... ;/ Nie będę się tu rozpisywać, bo to nie pamiętnik i wiem, że was to nudzi, ale potrzebowałam choć trochę się wyżalić ;/

Okey! Przejdźmy do wesołych tematów! Jutro moja przyjaciółka robi urodziny w Picolo (pizzeria, kawiarnia i dyskoteka ;D) i dzisiaj byłyśmy z Wołkiem (to Klaudia <heh!>), Olą i Klaudią po prezent dla niej. W skład tego wchodzą bluzeczka z krótkim rękawem, niebieski stanik i... Stringi ;D Takie zielono-czarne z koronką ;D Wszystkim dziewczynom z klasy co robiły urodziny zawsze kupowałyśmy stringi ;D Eh :) Nevermind ;* 

Następny rozdział? JUTRO! Tym razem obiecuję, a jak go wtedy nie będzie to mogę wam podać adres i przyjedziecie mnie potorturować :)


Pzdr!

2 komentarze:

  1. Super,ale nie karz nam tak długo czekać na następny!

    OdpowiedzUsuń
  2. boski ♥

    dziś nowy, taaak? ; )))

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥