sobota, 3 listopada 2012

Odskocznia - "New Jack City" po mojemu .



 Miłego czytania :) Jest trochę długie i nudne, ale mam nadzieję, że wam się spodoba <3


Wojownicy Wasabiego wraz z senseiem trenują. Wszyscy bardzo się przykładają, ponieważ za kilka dni mają się odbyć zawody z udziałem ich i Czarnych Smoków. Rudy postanowił sobie, że podczas trwania walk pokaże Ty’owi gdzie raki zimują.
  - Może by mały sparing? – zaproponował Jerry – Musimy być w formie na jutrzejsze zawody!
  - Ale to tylko Jack będzie walczył, po co wy macie trenować? Nawet on nie musi!
  - My chcemy, Rudy – krzyknął Eddie.
  - Eh, dobrze, dobierzcie się w pary – zarządził Gillespie. – Kim i Eddie, Milton i Jerry, a Jack nie musi walczyć.
  - Dlaczego ja nie muszę? To ja przecież mam walczyć w zawodach – spytał chłopak.
  - Jesteś najlepszy, nie potrzebujesz treningów! Wygrałbyś nawet z Bobby’m Wasabim, jakbyś był w dobrej formie.
  - Skoro tak, to może mógłbym już iść? Lorie zaprosiła mnie na kawę.
  - Jasne, idź – powiedział sensei.
 Jack mu podziękował i w pośpiechu poszedł się przebrać, a następnie wyszedł z dojo, gdzie czekała już Lorie. Kim tęskno spojrzała na odchodzącego z nią chłopaka. „Świetnie” – pomyślała. Całej tej sytuacji przyglądała się Joan, która bardzo lubiła śledzić postępy uczniów Rudy’ego. Nie umknęło jej uwadze spojrzenie, jakim Kimberly obdarowała Jack’a.
  - Kim, chodź na słowo – nie czekając na odpowiedź dziewczyny, ani na pozwolenie sensei, pociągnęła ją za rękę i wyprowadziła z dojo.
 Obie weszły do Phil’a, a Kimberly wyrwała nareszcie dłoń z uścisku policjantki.
  - Joan, co ty robisz? – spytała rozdrażniona.
  - Ty mu jeszcze nie powiedziałaś?! – krzyknęła.
  - Komu i o czym?
   - No Jack’owi o swoich uczuciach – prawie szeptała. Kobieta dobrze wiedziała, że Kim nie chce, by ktoś dowiedział się co czuje do Andersona.
  - Nie, no coś ty! – zaprzeczyła – Po co mam mu to mówić, przecież i tak nic z tego nie wyjdzie!
  - Skąd wiesz? Może on też coś do ciebie czuje? Jeżeli mu nie powiedz możecie się stać jak Tom i Jerry!
  - Że co? – spytała rozbawiona dziewczyna – My nie będziemy wrogami, tak jak te postacie z kreskówki, a tak w ogóle to muszę przygotować się do walki z Czarnymi Smokami. – Kim wyszła z knajpki i z powrotem udała się do dojo.
  - Co chciał od ciebie ten wariat? – spytał Eddie.
  - Nic ważnego – uśmiechnęła się do niego lekko.
  - No dobra, musicie trenować – nakazał Rudy. – Na zawodach pokażemy Ty’owi kto tu rządzi! Mam asa w rękawie – uśmiechnął się chytrze.
  - Jakiego znowu asa? – zdziwili się jego uczniowie.
 Po tym pytaniu sensei  wyszedł na chwilę i wrócił z jakimś chłopakiem.
  - Rudy, kto to jest? – spytał Milton.
  - Dzieciaki, to jest Carson. Kiedyś uczyłem go karate, zdobył nawet w mnie pas trzeciego stopnia – ciągle się uśmiechnął.  – Carson, to jest Kim, Eddie, Jerry i Milton – przedstawił ich po kolei.
  - Hej – dziewczyna uśmiechnęła się do niego przyjaźnie.
  - Hej – Carson odpowiedział jej tym samym. – Co teraz robicie?
  - Mamy rozgrywać sparingi – wtrącił Krupnick. – Przyłączysz się do nas.
  - Tak, jasne – odparł. – Z kim mam walczyć?
  - Możesz walczyć ze mną – powiedział Latynos.
  - Lepiej nie. Chcemy, żebyś dożył zawodów – na słowa, które wypowiedziała Kim, wszyscy z wyjątkiem Jerry’ego zaczęli się śmiać.
   - Przecież jestem dobry – bronił się. – Nawet lepszy od Jack’a – teraz to wszyscy dosłownie tarzali się ze śmiechu po matach. Tylko Carson nie rozumiał o co chodzi.
  - Co jest? Skoro mówi, że jest lepszy od tego całego Jack’a to może tak jest – powiedział.
  - Tak, yyy…. Chyba nie – odparła Kim. – Jack jest najlepszy na świecie, dosłownie – jest Mistrzem Świata Karate Juniorów. On jest najlepszy! – podkreśliła te słowa.
  - Jeśli tak to gdzie jest? – spytał Carson.
  - Jest na kawie z Lorie, on nie musi trenować i tak wygra z każdym – chwalił go Eddie. – Nawet z tobą.
  - Ciekawe, czy mówilibyście tak samo, gdybym faktycznie z nim walczył – powiedział drwiąco.
  - Jasne, że tak – oświadczyła Kim. – Pokonałby cię!
  - Mam pomysł – zakomunikował. – Ściągnijcie go tu i zobaczymy kto jest lepszy.
  - Dobra, ale jak będziesz się skarżył, że Jack coś ci złamał to już nie nasza wina – zaśmiał się Jerry. – Kim, zadzwoń po niego.
  - Się robi – uśmiechnęła się do nich wszystkich i wybrała numer Andersona.
 Chwilę czekała, aż odbierze.
  - Co jest Kim?
  - Hej – krzyknęła. – Mamy tu takiego jednego Carsona i on twierdzi, że jest lepszy od ciebie w karate. Śmieszne, co nie? – uśmiechnęła się sama do siebie.
  - Bez przesady – powiedział. Kim usłyszała, że też lekko się śmieje. – Będę za chwilę.
  - To super !
  - Tak, jasne. Dziękuję – szepnął.
  - Za co?
  - Ta randka z Lorie to istny koszmar – dalej szepczał. – Będę za dziesięć minut, na razie!
  - Pa !
Dziewczyna się rozłączyła i posłała chytry uśmieszek Carsonowi.
  - Już za chwilę mina ci zrzednie – powiedziała patrząc na taki sam uśmiech na jego twarzy.
  - Nie byłbym tego taki pewien – odparł.

 Po 10. Minutach do dojo wszedł Jack. Był zdyszany, chyba biegł.
  - Co ci jest? Uciekałeś przed Lorie? – spytał rozbawiony Jerry.
  - Niee… W pewnym sensie – rzucił. – Według niej poszedłem, bo moja ciocia Charlotte przyjechała z Charlotte i będziemy razem oglądać „Pajęczynę Charlotty”.
  - Ej ! – krzyknęła Kim – To moja wymówka – powiedziała uśmiechnięta.
  - No wiem – przyznał i odpowiedział jej tym samym. – Pożyczyłem sobie.
  - Tak, to bardzo słodkie, ale my tu mamy walczyć – upomniał się Carson.
  - Już, już – odparł. – Chodź na maty.
  - Wiem ! – wrzasnął Jerry.
  - Super, a możesz wiedzieć trochę ciszej? – upomniał go Rudy – Moje bębenki nie wytrzymają twojego kolejnego myślenia – na jego słowa wszyscy, oprócz niego, zachichotaliśmy. – Nieważne, o co chodzi? – dodał po chwili.
  - Może by tak – mówiąc to pobiegł do kąta i wyjął dwa te długie kije (nie wiem jak się to fachowo nazywa) – walczyli tym?
  - Okey – odparli jednocześnie i wzięli kije od chłopaka. – Zaczynamy!
 Walka się zaczęła. Trwała ona dobre kilka minut. Końca nikt by się nie spodziewał – Jack upadł na matę, a Carson swoim kijem złamał jego kij!
  - Wow – Kim zdołała tylko tyle powiedzieć. – Ty… On… Wy… Wow.
  - Tak jak mówiłem, jestem lepszy od ciebie – powiedział z ironią. – Kto by się spodziewał. Zaraz czekaj, ja!
  - W takim razie, Carson zastąpi Jack’a w zawodach ! – krzyknął Rudy i zniknął w swoim biurze.
  - Co?! – krzyknęli wszyscy, oprócz samego Carsona.
 Eddie, Milton i Jerry zaczęli mu gratulować. Jedynie Kim pamiętała o Andersonie i pomogła mu podnieść się z maty.
  - Co tu się przed chwilą stało? – spytał rozkojarzony – Nie biorę udziału w zawodach? Zastępuje mnie jakiś Carson?
  - Wygląda na to, że… Tak – powiedziała dziewczyna nieśmiało. – Nie martw się, Rudy’emu chodzi tylko o wygraną i dokopanie Ty’owi.
  - Dzięki, Kim, ale nie musisz mnie pocieszać – rzucił tylko i wyszedł z dojo. Reszta nawet tego nie zauważyła.
  - Teraz tak będziecie stać? – spytała zdenerwowana.
  - A co mają innego robić? – zdziwił się Carson. – Kim, ja po prostu jestem lepszy i tyle.
  - Ha! Poszczęściło ci się i tyle, Jack jest najlepszy – podkreśliła ostatnie słowo.
  - Jak chcesz – odparł. – Ale chyba zgodzisz się na randkę.
  - Z kim? Z tobą? – spytała rozbawiona.
  - A z kim? Może wolałabyś z Jack’iem? – rzucił – Nie daj się długo prosić, oboje wiemy, że ci się spodobałem.
   - Zapomnij, nie umówiłabym się z tobą, nawet gdybyś był ostatnim człowiekiem na Ziemi. Głównie dlatego, że gdybyś był ostatni, to ja bym już nie żyła – skwitowała.  – I masz rację, wolałabym z Jack’iem, bo on przynajmniej nie jest świnią ! – krzyknęła i bez pukania weszła do biura senseia.
  - Kim, o co chodzi? – spytał.
  - Czemu Jack nie bierze udziału w zawodach? – wypaliła od razu.
  - No, bo jest Carson – powiedział tak, jakby to była oczywistość. – Kim, zrozum, on jest lepszy od Jack’a i z pewnością wygra z Brock’iem.
  - Z tym pacanem? Z nim to nawet Milton by wygrał – odparła z ironią.
  - Wcale nie! – zaprzeczył – Jest o wiele lepszy niż sądzisz, ma teraz czarny pas trzeciego stopnia!
  - To nie zmienia faktu, że Jack z nim z pewnością wygra, przecież też ma czarny pas trzeciego stopnia.
  - Tak samo jak Carson – dodał sensei.
  - Wiesz co? To nie ma sensu, ty i tak zrobisz to co będziesz chciał – syknęła Kim. – Do zobaczenia na zawodach, będziemy kibicować twojemu pupilkowi.
 Nie czekając na odpowiedź, wyszła z biura, a potem z dojo. Po drodze krzyknęła jeszcze do Carsona „Powodzenia na zawodach, młotku!”.

 Rudy z Carsonem w kimonach oraz Kim, Jerry, Milton i Eddie na widowni są już w dojo Czarnych Smoków. Nie brakuje też ich wiernych kibiców – ojca Miltona, Joan i rzecz jasna Bobby’ego, oraz innych osób. Po przeciwnej stronie siedzą fani Czarnych Smoków, jest ich chyba tyle samo, co fanów Wasabiego.
  - Mam nadzieję, że ci się uda – powiedział Rudy do swojego pupilka.
  - Szkoda, że Jack’a tu nie ma, on na pewno by wygrał – wtrąciła Kimberly.
  - Nie zaczynaj, skarbie – odparł Carson. – Jestem od niego lepszy, a ty tak mówisz bo mnie lubisz i wiesz, że lubię jak się ze mną droczyć – uśmiechnął się szeroko.
  - Chyba śnisz ! – krzyknęła.
 W tej samej chwili wszedł TY i…
  - JACK!!?? – wrzasnęli wszyscy z dojo łącznie z kibicami.
 Anderson był ubrany w czarne kimono, tak samo jak TY. Tylko Carson dalej miał na twarzy ten chytry uśmieszek. Kim szybko do niego podbiegła.
  - Jack, co ty robisz? - spytała  z wyrzutem – Jesteś Czarnym Smokiem, czemu?
  - Chciałem wziąć udział w zawodach, a tutaj przynajmniej mnie szanują i nie zastąpią byle jakim Carsonem – popatrzył na chłopaka.
  - Od teraz jesteś Czarnym Smokiem?
  - Właśnie tak – zakomunikował.
 Kim posłała mu smutne spojrzenie i dołączyła do reszty. Usiadła koło Rudy’ego.
  - Brawo ! Przez tego twojego Carsona, Jack jest teraz u twojego wroga – syknęła i wróciła na swoje dawne miejsce, tj. między Miltonem, a Jerrym. Walka się zaczęła. Zawodnicy wyszli na maty i okłonili się. Pierwszy zaatakował Carson. Na Andersonie nie zrobiło wrażenia, bo tylko prychnął pod nosem i zadał cios. Pupilek Rudy’ego upadł, lecz szybko się podniósł.
  - Tylko na tyle cię stać? – zapytał drwiąco.
  - Dopiero się rozgrzewam – powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy i zaatakował po raz kolejny. Walka między chłopakami trwała dobre kilka minut, ale żadnemu z nich nie marzyło się jej przegrać, lub poddać.  Po kolejnych kilku minutach walka miała się już ku końcowi. Chłopcy byli wykończeni, ale każdy za wszelką cenę chciał wygrać. Jednak Jack chciał tego o wiele bardziej niż Carson. Uniknął jego ciosu i po raz ostatni zaatakował. Zawodnik Wasabiego upadł na matę, a pana Andersona ogłoszono zwycięzcą!
 Wszyscy kibice Czarnych Smoków zaczęli mu gratulować. On tylko posłał Carsonowi spojrzenie w stylu „I co teraz?!”. Kim podeszła do niego i zaczęła mu gratulować. 
  - Pokazałeś mu – uśmiechnęła się ciepło. – Wiedziałam, że ci się uda!
  - Dzięki – odwzajemnił uśmiech.
  - Teraz wrócisz? – spytała z nadzieją.
  - Kim, przykro mi, ale… Nie – zakomunikował. – Teraz jestem oficjalnie Czarnym Smokiem i nic ani nikt – spojrzał na Wojowników Wasabiego – tego nie zmieni. Poza tym to każdy z dojo woli Carsona. Nawet ty – spojrzał na dziewczynę smutnym wzrokiem.
  - Ale Jack ja nigdy nie…
  - Już postanowiłem – powiedział stanowczo. – Do zobaczenia w szkole, Kim.
 Podszedł do Ty’a, który mu pogratulował. Powoli zbierali się do wyjścia. Crawford stała nieruchomo i nie mogła wykrztusić z siebie słowa. W pewnej chwili podeszła do niej Joan.
  - Mała, powiedz mu – poprosiła.
  - Teraz to nie ma najmniejszego sensu – odparła zrezygnowana. – Jack teraz jest Czarnym Smokiem, bo wszyscy wolimy Carsona. Nawet ja, tak mi powiedział.
  - Kim, ty nie rozumiesz? – spytała zdziwiona – On tak powiedział, bo mu na tobie zależy.
  - Kiedyś może by tak było, ale teraz – westchnęła. – Nie ma sensu, na razie – powiedziała i wyszła z dojo.

     Następny dzień / dojo Bobby’ego Wasabi’ego.
Carson, Kim  i reszta właśnie trenują. Po skończonych walkach Jerry, Milton i Eddie szybko się przebrali i poszli do domu. Rudy też gdzieś się ulotnił. W dojo zostali tylko Kim i Carson. Oboje byli już przebrani, a dziewczyna już szła w kierunku wyjścia.
  - Hej, może skoczylibyśmy na kawę, co? – zapytał w pewnej chwili.
  - Nie, dzięki – odparła.
  - No proszę, na chwilę. Obiecuję nic ci nie zrobić – uśmiechnął się uwodzicielsko.
  - Dobra, na chwilę – zgodziła się.
 Carson obiął ją ramieniem, ona o dziwo nie protestowała. Już mieli wychodzić z dojo, gdy nagle wszedł…
  - Jack?! Co ty tu robisz? – zdziwiła się Kimberly.
  - Przyszedłem po swoje rzeczy – mówiąc to spojrzał na nią i Carsona smutnym wzrokiem.
  - Super, to my już pójdziemy – wtrącił Carson i pociągnął dziewczynę w stronę wyjścia.
  - Cześć, Jack ! – zdążyła tylko powiedzieć.
  - Pa, Kim ! – rzucił tylko i poszedł się pakować.
  Carson i Kimberly byli już koło Phil’a Falafela. Dziewczyna ciągle spoglądała w kierunku dojo i pakującego się Jack’a. On też kilka razy odwrócił wzrok w ich stronę, ale jej wtedy uciekał. Jeden raz ich spojrzenia się spotkały. Tylko na chwilę, bo Anderson zaraz potem powrócił do pakowania. Niby moment, ale Kim już doskonale wiedziała co ma zrobić.
  - Carson, przepraszam, ale nic z tego – powiedziała i zsunęła jego rękę ze swojego ramienia.
  - Czemu, o co chodzi? – spytał zdziwiony.
  - Pamiętasz jak wczoraj powiedziałeś mi, że wolałabym pewnie spotkać się z Jack’iem?
  - Tak, jasne – potwierdził.
  - Widzisz… Miałeś rację – uśmiechnęła się. – Na razie, młotku!
 Szybko pobiegła do dojo. Otworzyła drzwi i nieśmiało powiedziała: „Jack?”. On tylko odwrócił głowę w jej kierunku, położył torbę na ziemi i uśmiechnął się lekko. Oboje powoli do siebie podchodzili, a gdy już się spotkali, Kim rzuciła się mu na szyję. Wpiła się mocno w jego usta, on odwzajemnił pocałunek.
  - Od dawna chciałam to zrobić – przyznała uśmiechnięta, gdy się od siebie oderwali.
  - A Carson? – spytał z takim samym uśmiechem.
  - Kto? – zaśmiała się i po raz kolejny go pocałowała.
 Tak wyznała Jack’owi swoje uczucia, jak chciało większość osób.  Na początku była do tego negatywnie nastawiona, ale tak jak kiedyś mówiła Joan: „Pasują do siebie”, a teraz to… Nieważne, grunt, że mają siebie nawzajem… <3


Mam nadzieję, że wam się podobało ! Odskocznię dedykuję mojej kochanej C.Howard i czekam, aż u niej się pojawi :* 

24 komentarze:

  1. Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! Ja pier papier ! no nieźle! :D:D:D Kocham ! Cudnie ! <3 Jejciu! <3 Aleś to wymysliła!!!!! aaaaaa! :D Odskocznia u mnie będzie wieczorem! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Superowe < 3
      Zgadzam się z tb C.Howard ^^
      Boski rozdzialik < 3

      Usuń
    2. No! <3 A jaki dłuuugi! :D Odskocznia może będzie za niedługo. MOŻE! :D Zacznę pisać, a znając moje tępo to zajmie mi to trochę, bo będę cały czas przerywać.. :D Ale postaram się za niedługo dodać! :**

      Usuń
  2. Fajnie by było żeby w odcinku było tak samo jak tu napisałaś :*:D To byłby chyba mój ulubiony odcinek :D;* Rozdział na prawdę boski :D;* Czekam na kolejny :D:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie wiem co bd robić ! :D jutrojadę do USA i zgłoszę się na scenarzystę nowego Kickin It! :D hahaha! akurat ktoś by to oglądał <333

      Usuń
    2. Ja bym oglądała na 100% :D:*

      Usuń
  3. Aaaaaaaaaaale zajebiaszcze !!!! :D
    Jak ja bym chciała żeby było tak naprawdę !! Nawet nie wiesz jak !! To już zakończenie 2 sezonu , więc powinni się postarać ! ;* wątpię, że tak zrobią, bo skoro ma być 3 sezon to się pewnie wstrzymają z Kickiem :(( po części super, że 3 sezon... ale jak myślę, że dopiero w nim się pocałują to się już tak bardzo nie cieszę :(( Odskocznia suuuper !! <33 kocham cię !! Czekam na nowe rozdziały !! Pzdr ! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cooo?!?!?! TRZECI SEZON MA BYĆ? na pewno? na 1oo?? ALLELUJA ! :d

      Usuń
  4. OOOOOOOO :3 Mimo że dawno nie komentowałam wiedz że czytam twojego bloga <3 :************** <3 serio :D A ta odskocznia .... WOW <3 cudownaaa <3 serio <3 Patrycja Martin ma rację tak powinno być w tym odcinku w telewizji <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło, że ciągle wy wszyscy czytacie te bzdury :) dzięki :D

      Usuń
  5. Hey ;) Jeszcze nie przeczytałam tego rozdziału, a już komentuję :D , ale to dlatego, że chcę cię bardzo przeprosić, za to że nie komentowałam i nie czytałam ostatnich rozdziałów ;( Już się zabieram za czytanie, i jeszcze raz przepraszam.
    Ps: Założyłam nowego bloga: http://kickinitanotherstory.blogspot.com/
    Kiss, Kinia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i tak u cb nie mam takich zaległości jak u np. Mai <33 u niej to mam 15 rozdziałów :O , no to szykuje się wieczór z kubkiem kakaa albo herbaty z cytrynką i z czytaniem blogów :D .

      Usuń
  6. KOCHAM!!! Hihihi! To jest 100 razy lepsze od tego odcinka :))
    Niestety ale to chyba wiadome że Kim w serialu się z Jackiem nie pocałują, a szkoda. Olivia zerwała by z Luke i chodziła by z Leo :DD hihi słodko by było :DD

    OdpowiedzUsuń
  7. ` Świetny . :* Ale kiedy na twoim drugim blogu o Kick pojawi się rozdział ? ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. oooo to takie słodkieee <3 normalnie kocham takie romantyczne sceny <3
    ja normalnie nie mogę się doczekać tego odcinka :* będzie dużo KICKA wiec będzie co oglądać :D .
    dodawaj nastepny aleXandro :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  9. Nowy rozdział u mnie.
    http://kickinitanotherstory.blogspot.com/2012/11/rozdzia-iii.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham,kocham ten odcinek w twoim wykonaniu <33
    Ile bym dała,żeby taki odcinek ukazali w tv ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. na blogu oceny-opowiadan.blogspot.com pojawiła się ocena Twojego opowiadania. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z nią i przedstawienia opinii na jej temat!

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę szkoda, bo chciałam ją dziś opublikować, no ale... trudno... 8 godzin pracy na marne...
    Pozdrawiam!
    Nassaroza z Teatralnej Nagany

    OdpowiedzUsuń
  13. ale zajebisty roździał rozwaliłaś mnie na moim blogu next

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział xd Mam pytanie kiedy dodasz nastepny rozdział na drugim blogu?? bo juz nie moge sie doczekac codziennie sprawdzam i nie ma ; c

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowna odskocznia, sama lepiej bym tego nie wymyśliła :) Moment kiedy KIm odwołuje randkę z Carsonem- cudowny! Uwielbiam czytac Twoje opowiadania :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥