czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 27

To może nie jest rano, bo niedawno wróciłam do domu, ale grunt, że jest wgl :) Z dedykacją dla Claudii, Partycji, P. Maslow, Olci242, Agaty, i Mai :*


  - To wy się znacie? - spytał zdziwiony nauczyciel.
  - Tak, jasne - uśmiechnął się Eddie.
 Nie wierzyłam własnym oczom. Przede mną stali Mike, Randy, Cleo, Jess i Luke!
  - Poznaliśmy się kiedy oni byli w Paryżu na wycieczce - wtrącił ten ostatni.
  - Oooo.... W takim razie na naszych Mistrzów Karate spada obowiązek oprowadzenia nowych uczniów po szkole - rzucił Fight.
  - Z wielką chęcią - odparł Jack.
  - To będzie dla nas przyjemność - dodałam.
  - Bardzo dobrze - powiedział. Wskazał palcem na miejsca, które nasi nowi mają zająć - przypadło na jedne z pierwszych ławek. Tylko Milton i Julia zajęli tą naprzeciwko biurka nauczyciela. - Zaczynamy, tamat: lekcja organizacyjna.
 Wyjęliśmy zeszyty i napisaliśmy to co nam kazał. Po chwili zawołał go nasz "kochany" dyrektor. Przynajmniej nie będzie nam nudził o tym, że jesteśmy, i tu cytat: "niemoralni, niegrzeczni i łachmaniarscy", tylko zajmie się swoim podwładnym.
 Radość nie trwała długo, bo panowie przyszli jakieś kilka sekund później.
  - Jak widać, dołączy do nas jeszcze jeden uczeń - powiedział dyrektor.
  - Jeszcze jeden? - Tina przewróciła oczami.
  - Tak, jeszcze jeden - facet spojrzał na nią z irytacją. - Nie do końca nowy, ale nie było go przez jakiś czas. Fight wyszedł i wrócił z naszym, już kolejnym, nowym.
 Tym "nowym" miał być....... BRODY!?!?!?! Ten sam, który zaprosił mnie na bal kotylionowy. Ten sam, który należy do Czarnych Smoków i ten sam, który wyprowadził się do Ohio osiem miesięcy temu. To na prawdę on?
  - Brody? - spytałam zdziwiona.
  - Tak, Kim ! To właśnie ja - uśmiechnął się szeroko.
  - Brody - szepnął Jack. W jego głosie słychać było niezadowolenie. Jednak powiedział to tak cicho, że tylko ja usłyszałam.
 Obaj zbytnio za sobą nie przepadają. Przez te całe kotyliony i to, że należą do różnych dojo. Trochę też poszło o mnie... Wtedy podobałam się zarówno Jack'owi jak i Brody'emu, ale chyba wiadomo, co wydarzyło się na balu. Niedługo potem Brody się wyprowadził i słuch o nim zaginął, a teraz wrócił. Teraz myślę o nim, jak o przyjacielu, ale wydaję mi się, że on nie będzie mnie tak traktował. Może jeszcze coś do mnie czuje?
  - Skoro już się znacie to możemy przejść do lekcji? - z zamyśleń wyrwał mnie głos nauczyciela - Czy panna Crawford nie ma nic przeciwko temu? - spytał patrząc na mnie - Może przeszkodziłem pani w czymś? Zauważyłem, że pani o czymś zagorzale myślała.
  - Nie, skądże - wydukałam. - Przepraszam pana - zmusiłam się na lekki uśmiech.
  - Dobrze, więc - powiedział. - Brody zajmij miejsce.
 Chłopak chciał usiąść koło mnie, ale gdy zobaczył Jack'a musiał zrezygnować z tego zamiaru. Zajął więc miejsce koło... Tiny? Wyglądało to, jakby się znali. Dziwne.
  - Musiał tu wracać? - szepnął Anderson.
  - Nie przesadzaj - złapałam go za rękę.
  - Ja nie przesadzam. Po prostu go nie lubię - burknął.
  - On jest moim przyjacielem - uśmiechnęłam się ciepło. - A co? Zazdrosnyy? :)
  - Może trochę - również się uśmiechnął. - To źle, że mi na tobie zależy?
  - Wręcz przeciwnie, ale to nie....
  - Crawford i Anderson ! - wrzasnął nauczyciel.
  - O co chodzi? - spytaliśmy jednocześnie.
  - Chyba każdy w tej klasie wie, że jesteście parą, ale nie musicie teraz flirtować! Za karę koza - na te słowa się zaczerwieniłam i wymieniłam z Jack'iem zakłopotane spojrzenia. Po wyrazie twarzy Brody'ego można było wywnioskować, że jest wściekły. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że on ciągle coś do mnie czuje. To źle wróży, bo Brody i Jack mogą się nawzajem pouszkadzać. O Andersona się nie boję, ale o Brody'ego to już bardziej.
  - Przepraszamy - wydukaliśmy jednocześnie.
 Te ostatnie minuty lekcji ciągnęły się nie miłosiernie. Co dwie sekundy Brody patrzył w moją stronę, a Jack  z niechęcią spoglądał na niego. Gdy zadzwonił dzwonek odetchnęłam z ulgą. Wyszłam, a raczej wybiegłam z klasy jako pierwsza, a zdziwiony Anderson w ślad za mną.
  - Kim, co jest? - spytał.
  - Nie, nic - odparłam. - Wydaje ci się.
  - Serio, Kim? Znam cię już trzy lata, chodzimy ze sobą i co jeszcze? A no tak - znam cię, nie?! O co chodzi?
  - No dobra, wygrałeś - rzuciłam. - Chodzi o Brody'ego - przyznałam.
  - Wiedziałem - syknął.
  - Nie przesadzaj - uśmiechnęłam się. - Nie ufasz mi? - po tych słowach, chłopak lekko musnął moje usta.
  - Ufam tobie, ale jemu nie - podkreślił te słowa.
 Poszliśmy koło szafek, żeby wyjąć książki na biologię. Jerry wyciągnął gdzieś Jack'a, żeby ocenił jego "nową zdobycz". Jak znam życie to dziewczyna, albo nie wie, że taki ktoś jak Jerry Martinez istnieje na świecie, albo on do niej zagadał, a ona dała mu kosza :). Chwilę po odejściu chłopaków podszedł do mnie Brody.
  - Kimi, możemy pogadać? - spytał.
  - Pogadać możemy, ale jak jeszcze raz powiesz do mnie "Kimi"........ Wylądujesz w szpitalu, słońce - powiedziałam spokojnym tonem.
  - Okey, jak uważasz - odparł przestraszonym tonem. Nie powiem, rozbawiło mnie to xd. - Wejdziemy do klasy?
 Zgodziłam się i poszliśmy do sali od matematyki. Brody zamknął drzwi i...


YEA! Nareszcie go dodałam :) Nie będę się za bardzo rozpisywać, tylko przepraszam, że przez tyle czasu rozdziału nie było, ale mam na prawdę masę rzeczy na głowie :( Mam nadzieję, że rozdział pojawi się szybko.

Takie coś do panny I love NY: skarbie, nie wiem, czy wiesz, ale masz jeszcze trzeciego bloga na blog.pl. Co się z nim dzieje? Dlaczego nie ma rozdziału no?? <333

Teraz jeszcze dodam coś, co mnie dosłownie scięło z krzesła i przyprawiło o atak śmiechu :D





lofff this <333


Pozdrawiam <33

8 komentarzy:

  1. HUehuehue a ta podkreślona Claudiaa to co.?;> Huehuehue ^^ Specjalna jakaś dedy czy cuś.? <3 Super rozdział ! <3 Jak zawsze zresztą! <3 coś czuję, że ten Broudy namiesza.Chyba dobre mam przeczucia.?;> :** Super ! <3 Nie mogę sie ddoczekać next ! <3 Kocham Cię i dziękuję za dedy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. specjalne dedy :) i tak, masz rację - on namiesza, ale nie sam . "Czwórka złych" zajebista nazwa - Brody, Steven, Tina i .... Laura :) Dowiesz się wszystkiego jutro, bo dodam dodatkowych bohaterów :D

      Usuń
  2. Osz ten Broudy !!! On zniszczy naszego Kicka !! ;< Nie dopuść do tego aleXandro ! xd Rozdział zajebiaszczy :D Chętnie poczekam na kolejny, bo warto :D Ale proszęęę Cię !! Postaraj się dodać jak najszybciej, laska !! <33 Pzdr ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział jak zwykle cudowny <3 aleXandro moja droga nie możesz dopuścić do końca KICKA : < jak to zrobisz to cie utłukę młotkiem po głowie X D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będziesz mnie musiała powalić tym młotkiem za Brodyego i Laurę :)

      Usuń
  4. Tylko błagam. Brody zdala od Kim. Ale rozdział cudny, jak zwykle ; ** <3333

    pa. Zapraszam do mnie : ) http://aparatka-kickinit-love-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No wreszcie jest :D:* Już mnie normalnie od środka rozrywało :D I w końcu uratowałaś mnie :D:* Widzę że do akcji wkroczył Brody nie za bardzo za nim przepadam :D ale cóż sama go wzięłam do opowiadania :D:*Dziękuję za dedyk i oczywiście jak zawsze czekam na następny rozdział :D:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudny,jak każdy . Błagam o następny <3

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥