sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 31

Strasznie przepraszam, że tak późno ;/ 
Dedykuję go Oli Hernik, Liv B., Leah i  Blue Candy ! 


Spojrzałam jeszcze raz na ekran swojego telefonu. Jak on mógł coś takiego napisać? To może nie jest najgorsze, ale i tak przesadził. Wysłał mi trzy SMSy. Może nie dużo, ale wystarczająco, żeby mnie przestraszyć, a zdenerwować Jack'a. Szybko przeczytałam jeszcze raz te wiadomości, chociaż nie wiem po co i dlaczego...

SMS 1 
" Szkoda, że wtedy nie dałaś  mi skończyć. Byłoby fajnie..."

SMS 2
"Może przyszłabyś do mnie  kiedyś? Zrobilibyśmy sobie
małą imprezkę, tylko dla nas dwojga...!"

SMS 3
" Odezwij się, kiedy znudzisz się tym swoim chłoptasiem, 
może wtedy dasz się namówić"

Jak można być takim idiotą, żeby takie coś wypisywać?! Zaraz chwila... Przecież Jack gdzieś pobiegł! Do niego, na pewno do niego. Chyba jeszcze go widzę! Tak, to on! Zaczęłam za nim biec ile sił w nogach. On szedł w pośpiechu, ale go dogoniłam. Był praktycznie pod domem Steven'a.
  - Jack, stój! Gdzie chcesz iść? - niepotrzebnie spytałam, przecież odpowiedź znam.
  - Jak myślisz? - zadrwił - Chyba go zabiję!
  - Nie idź tam! - poprosiłam go - On nie jest tego wart, wracajmy. Chodźmy do mnie, albo do ciebie, tylko błagam... Nie idź tam! - kiedy to mówiłam z moich oczu popłynęły łzy. Martwiłam się o niego, bo mógł zrobić jakąś głupotę i potem tego żałować. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że to moja wina. Tylko i wyłącznie MOJA WINA!! - To przeze mnie, wszystko...
  - Nie, Kim, nawet tak nie mów - przytulił mnie. - To nie prawda.
  - Właśnie, że tak - zaprzeczyłam. - Gdyby nie ja to teraz byś do niego nie szedł i nie byłoby tylu problemów, ile jest teraz!
  - Właśnie, że nie - powiedział i lekko się uśmiechnął. - Nie mów tak już więcej i chodźmy stąd.
  - Nie pójdziesz do niego ? 
  - Nie - odparł.
  - Obiecujesz ? - spytałam, na co on tylko się uśmiechnął. Złapał mnie za dłoń i poszliśmy do mojego domu.
 Weszliśmy do salonu i włączyliśmy TV. Usiadłam na sofie i oparłam głowę na jego ramieniu. On objął mnie i oglądaliśmy. Leciał serial "Tożsamość szpiega". Kocham to oglądać! Puścili jeden z moich ulubionych odcinków, kiedy pod koniec Fiona wyjeżdża z Miami, bo nie podobają jej się działania Michael'a. Razem z Grace lubimy to oglądać, nawet bardzo. Według niej Fiona i Westen powinni być razem, Sam też powinien sobie kogoś znaleźć, a mama Nate'a i Michael'a powinna sprawić im nowego ojczyma. Dla mnie to trochę poplątane, bo to nie love story tylko serial szpiegowski. Chociaż przyznaję... Fiona i Westen to fajna para... ♥. Serial się skończył, a ja dalej siedziałam wtulona w Jack'a, pooglądaliśmy jeszcze kilka seriali. Zanim się obejrzałam było przed dwudziestą trzecią.
  - Chyba muszę już iść - powiedział Jack. Odprowadziłam go do chodnika, pożegnałam się z nim i wróciłam do domu. Wyłączyłam TV i poszłam do pokoju. Jak zwykle jestem sama, nie licząc śpiącego Ben'a. Rodzice ciągle gdzieś wyjeżdżają i nas zostawiają. Nie tyle tata, co mama. On częściej bywa w domu i w ogóle, a ona... Jeśli już jest to na ile? Na kilka dni? Godzin? Nie wiem czy to prawda, ale ja i brat czujemy się mniej ważni niż jej zachcianki. Tata chce bywać w domu, najczęściej jak się da, ale jego praca mu na to nie pozwala. Jest biznesmenem i często wyjeżdża, pracuje razem z mamą, ale ona zawsze albo jedzie gdzieś indziej po delegacji, albo zostaje tam dłużej o ok. tydzień. Taka rodzina to "skarb"...
Co teraz? Siedzę sama w domu, oprócz Ben'a, a rodzice pojechali sobie na mini-wakacje i wracają za 3-4 dni. Zrobiłam się senna, więc położyłam się spać.
 Jakoś nie mogłam zasnąć. Kiedy wreszcie mi się to udało, była północ. Nagle usłyszałam jakiś dziwny hałas, dobiegający z dołu. Natychmiast tam zbiegłam i zobaczyłam w salonie... Wybite okno?! Obok odłamków szkła był jakiś kamień z doczepioną kartką. Podeszłam do niego niepewnie i wzięłam karteczkę do rąk. Gdy to przeczytałam, zamarłam.
"To jeszcze nie koniec... Uważaj!"
Chyba wiem kto to napisał, chyba na pewno! Teraz już zaczęłam się go bać coraz bardziej. Nie chcę nawet myśleć o tym, do czego może się jeszcze posunąć. Wydawał się w porządku, a teraz nie chcę go znać! Nie wiedziałam co zrobić, znaczy wiedziałam, ale bałam się nawet zrobić krok w stronę drzwi. Postanowiłam zadzwonić do Jack'a. Jest po północy, odbierze? Zawsze można próbować. Wybrałam jego nr i czekałam. Na całe szczęście odebrał.
  - Halo?
  - Jack?! Mógłbyś do mnie teraz przyjść?
  - Jak to, teraz? Co się stało? - spytał.
  - Steven się stał! - krzyknęłam - Boję się, przyjdź.
  - Za minutę jestem - rzucił i się rozłączył.
 Byłam bardzo roztrzęsiona i postanowiłam wziąć coś na uspokojenie. Nawet pomogły, ale nie do końca. Żeby tylko Ben się nie obudził, bo nie wiem co mam mu powiedzieć. Dzięki Bogu mój brat śpi zawsze jak zabity, nic go nie obudzi. Nic, z wyjątkiem zapachu nutelli. ♥ 
Jack dotrzymał słowa i był u mnie prawie natychmiast. Otworzyłam drzwi i go wpuściłam. Wszedł do salonu i od razu zauważył brak szyby.
  - Co tu się, do cholery, stało?! - krzyknął.
  - Steven wybił mi okno kamieniem i zostawił liścik - powiedziałam spokojnie i wręczyłam mu skrawek papieru.
  - Musimy to zgłosić na policję! - odparł - Teraz ten kretyn przesadził!
  - Spoko, to tylko wybita szyba - rzuciłam. - Znajomy taty jest szklarzem, zadzwonię do niego i po problemie.
  - Dobra, ale to już nawet nie chodzi o to głupie okno! - warknął.
  - No, a o co ? 
  - O tego idiotę! Co on sobie wyobraża?!
  - Jack, proszę...
  - Nie, Kim! Wystarczy... On dostanie nauczkę.
 Anderson szybko wybiegł z mojego domu. Już nawet nie próbowałam go gonić. Wiem gdzie pobiegł, ale nawet gdybym się pocięła to on i tak by tak poszedł. Chciałam, żeby wrócił, ale teraz by mnie nie posłuchał...

Nareszcie się dodało ! :D
Wiem, że późno, ale mam strasznie dużo na głowie ;/ 
Nie będę się rozpisywać, tylko dodam jeszcze, że następny rozdział będzie we wtorek, albo poniedziałek! Chyba we wtorek... Wywiadówka u mn w sql. Oh God, why? ;(

Na razie ! <33





wtorek, 15 stycznia 2013

Parę spraw xd

Dzisiaj nie bd rozdziału, bo nie mam za wiele czasu ;/ Wgl to ta notka miała być wcześniej, ale jakoś nie miałam siły jej dodać.... Przed wami parę newsów:

1. Olivia . ♥ założyła nowego bloga z zupełnie nową historią. Oto on: http://opowiadania-kick.blogspot.com
2. Diana założyła nowego bloga xd Tym razem na bloggerze. Oto on: http://kim-und-jack-historia.blogspot.com/
3. Teraz was zaskoczę! :D Więc... Nwm dokładnie jak to napisać, więc zrobię to tak: Przybywają mi dwa blogi, ale to chyba nie dobre określenie. Po prostu bd pomagać Dianie w jej blogu na blog.pl o Kick i w takim jakby "zastępstwie" za Claudię w Mrocznym Niebezpieczeństwie (stary blog Izki).
4. Tu pytanie: W next rozdziale napisać, co było w SMSach?
5. JEST WIELKI PROBLEM!! AparatkQ chce zawiesić, ewentualnie usunąć, bloga! Podobno ma mało wejść, ale no!! Wchodźcie tam, komentujcie i wgl, bo TEN BLOG MUSI ISTNIEĆ!! Proszę no ;3 Zróbcie coś z tym!
6. Tak więc... Potrzebne komentarze - od zaraz! Na dwóch blogach Diany (w blog.pl) muszą pojawić się komy! Baardzo, bardzo proszę, bo jak nie bd tam komów to zawieszam bloga -.- Tak, tak... Właśnie :) Nie ma tam komów, nie ma tu opowiadań xd
7. Dodałam chat na bloga! Pisać na nim ;33
8. To do tych co mają gg: napiszcie do mn xd Mój nr: 4556093
9. Na blogu była niedawno ankieta. Wygrała opcja "Codziennie", ale... Tak się niestety nie stanie :* Rozdział bd pojawiać sie co kilka dni xd

  

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 30

Bosh... Przepraszam, że tak długo nie dodawałam .
Rozdział dedykuję oliVii (w szczególności, bo miała niedawno urodziny i grozi, że jak dzisiaj nie dodam to zawiesi bloga), Stok Rotce (nwm, czy dobrze napisałam, ale też miała niedawno urodzinki. Spóźnione 100 lat!)  Mai, Ms. Hope, Claudii (życzę ci happy-endu :*) i Nelci ♥, chociaż ona i tak pewnie tego nie czyta xd

Gdy nagle... Podeszła do mnie i chciała mnie spoliczkować, ale w porę się odsunęłam i złapałam jej rękę.
  - To po to mnie tu zaciągnęłaś? - krzyknęłam zdenerwowana - Żeby uderzyć?!
  - Żeby pogadać - powiedziała spokojnie.
  - Na przerwie się nie dało? - spytałam.
  - Uciekłaś z MOIM chłopakiem - podkreśliła to słowo.
  - Ja wcale nie uciekłam, tylko poszłam, a w ogóle to, czemu TWOIM?! On jest ze mną, rozumiesz? - wypaliłam.
  - Otóż nie - odparła z tym swoim wkurzającym spokojem. - Między nami doszło do kłótni, a Jack wyjechał. Teraz znów jesteśmy razem, a ty jesteś zbędna, więc zerwijcie, bo Anderson ma być MÓJ!!
  - Doobraa... Teraz to JA powiem coś TOBIE! Wy zerwaliście i już nie jesteście parą. Jesteśmy nią teraz ja i on, a ciebie w jego życiu już nie ma! Kocham go i chcę z nim być. Zapewniam cię, że nikt ani nic tego nie zmieni...
 Nie miałam ochoty dłużej z nią gadać. Chwyciłam torbę, otworzyłam drzwi i wyszłam z sali. Chcąc nie chcąc wróciłam na lekcję z panem Smith'em. Zajęłam swoje miejsce i skupiłam się na zadaniach. Musiałam siedzieć koło Cleo i Luke'a. Wprost świetnie! Nie no, Cleo jest spoko, ale jej kuzyn to już mniej. Co było w Paryżu? Właśnie... Po chwili Harris (Cleo, jak ktoś zapomniał xd) podała mi liścik od Jack'a.
"Co chciał dyrektor
 Jack :)"
Oderwałam kawałek kartki z jakiegoś zeszytu i mu odpisałam.
"On nic. Laura za to dużo...
Kim :*" 
Podałam liścik dalej, żeby do niego trafił. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
"Co?! Musimy pogadać na przerwie.
Jack ."
Nic już nie odpisałam, tylko odwróciłam głowę w jego stronę i twierdząco pokiwałam głową. Reszta lekcji przebiegła szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek, wybiegłam z klasy jak burza. Szybko podeszłam do szafek, gdzie dogonił mnie Anderson.
  - Co ona od ciebie chciała? - spytał od razu.
  - Jak myślisz? - rzuciłam z ironią - Mój Jack'ie nie będzie z tobą, zerwij z nim, bo ja jestem taka zajebista, że szok! - mówiłam piskliwym głosem.
  - Serio?! - chłopak chyba lekko się zdenerwował.
  - Nie, na niby! - warknęłam - Przepraszam, ale jestem na nią zła - dodałam po chwili. - Zabawne - uśmiechnęłam się, a on posłał mi pytające spojrzenie. - Znam ją od kilku godzin, a już mam je dość!
  - Rozumiem cię - odwzajemnił mój gest. - Ja znam ją na tyle długo, że chciałbym wypchnąć ją z lecącego samolotu, a potem, już na ziemi, przejechać walcem po jej zwłokach...
  - Baardzo zalazła ci za skórę - zaśmiałam się - ale teraz wiem, że ci na mnie zależy!
  - To nie wiedziałaś? - zrobił minę zbitego psiaka. Przyciągnął mnie w swoją stronę i pocałował.
  - Co obiecaliśmy Louis'owi? - spytałam, gdy się od niego oderwałam.
  - Przecież i tak już mamy karę, a jakby mieli wzywać rodziców to za co? Odkąd całowanie jest karalne? Poza tym to ty obiecałaś, a nie ja! - uśmiechnął się szeroko, a nasze usta ponownie się zetknęły.
 Weszliśmy do klasy. W progu przywitał nas "opiekun skazańców", jak to sam siebie zwykł nazywać.
  - Crawford i Anderson! Nawet do kozy musicie się spóźniać?!
  - Najwyraźniej tak - rzuciłam. - Pan nigdy się nie spóźniał?
  - Siadaj - burknął oschle i usiadł przy biurku, a my poszliśmy do ławki.
 Do kozy załapało się też kilkoro młodszych dzieciaków, a tylko my z naszego rocznika. Dodatkowo był tam też ten idiota, Steven. Tylko 45 minut, tylko 45 minut... Dam radę! Chyba...
Nauczyciel zbytnio się nami nie przejmował. Położył obie nogi na biurku i zajął się czytaniem jakiejś głupkowatej gazetki. My też nie zważaliśmy na niego, tylko zajęliśmy się czymś innym, niż tylko siedzeniem i gapieniem się w tablicę. Szybko napisałam SMSa do Ben'a, że jak wróci do domu, to mnie jeszcze nie będzie. Potem zajęłam się rozmową z Anderson'em i starałam się ignorować ciągłe zaczepki, liściki i SMSy ze strony Steven'a. Chociaż tym ostatnim poważnie się przejęłam...
 Nawet nie wiem kiedy zadzwonił dzwonek. W tamtej chwili marzyłam tylko o tym, żeby znaleźć się jak najdalej od niego! Szłam, a raczej biegłam ulicą. Kiedy byłam już prawie pod domem poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię. Odruchowo odwróciłam się, by zadać cios, ale został on zablokowany.
  - Jack, nie strasz mnie! - powiedziałam.
  - Co się z tobą dzieję? - chłopak był zdziwiony moim zachowaniem.
  - Nic, wydaje ci się - chciałam go zbyć, ale za bardzo mi to chyba nie wyszło.
  - Kłamać to ty nie umiesz - uśmiechnął się lekko i posłał mi to jedno z tych swoich uwodzicielskich spojrzeń. Nic już się nie odezwałam, tylko wyciągnęłam z kieszeni telefon i pokazałam te SMSy Jack'owi.
  - Ja go zabiję! - wrzasnął Anderson i gdzieś pobiegł. Nie dziwię mu się, ten idiota przesadził. Nawet bardzo...


Nareszcie jest <3 Wybaczcie, że tak późno, ale nie miałam czasu, żeby go dodać. Nie będę się rozpisywać, tylko mam ważnego newsa. Założyłam sb nowego bloga :* Tym razem o Victorious, czyli Victoria znaczy zwycięstwo. Jak to się mówi "Poszłam w ślady Claudii :*" Hehe :D Okey, wejdźcie na niego i skomentujcie, bo już jest pierwszy rozdział. Oto link: Victorious my story 

Jutro też coś dodam, ale czy rozdział to nie jestem pewna... Jutro raczej niespodziankę. Nie wiem czy miłą, czy nie, ale was zaskoczę! O.o


Bay, bay <33






piątek, 4 stycznia 2013

Powstała z martwych !

Hey <3
Jak widać jestem już zdrowa! No może tak jakby... Ale tam!
Chciałam tylko poinformować, że rozdziały na każdym z blogów pojawią się w przeciągu weekendu. :)