niedziela, 10 lutego 2013

Odskocznia - "Prince and the Imposter"



Prince and the Imposter
Kim Crawford siedziała samotnie u Phill’a Falafela, zajmując się jedzeniem. Jej myśli cały czas zaprzątała jedna osoba. Jej najlepszy przyjaciel i być może niedługo… Ktoś więcej. Chodzi o Jack’a Brewera.  Nie mogła przestać o nim myśleć, zakochała się w nim choć nie mogła tego przyznać nawet przed sobą. To co dopiero przed nim… Bała się mu to powiedzieć, jednocześnie niszcząc ich tak długą przyjaźń. Z drugiej strony idą dzisiaj na randkę.  Może coś z tego będzie?, pomyślała.
Z zamyśleń wyrwało ją dziwne zdarzenie u Phill’a. Nagle drzwi się otworzyły i do lokalu weszło dwóch, ubranych na czarno, mężczyzn z ciemnymi okularami. Za nimi, Kim zauważyła dość wysokiego chłopaka na oko w jej wieku, za którym podążało jeszcze dwoje mężczyzn, również na czarno ubranych. Stanęli przy drzwiach, a on ,wraz z tymi pierwszymi,  poszedł złożyć zamówienie. Kimberly bardzo się zdziwiła zaistniałą sytuacją.  Chłopak był dość przystojny, ale jego ubranie było dziwne. Bardzo dziwne… Wyglądał jak jakiś książę albo król, tylko korony na głowie brakowało.
  - Jestem książę Devon – powiedział do Miki, która pracowała u swojego wujka. – Co polecasz do zjedzenia w tym lokalu?
  - No cóż… Może chcesz falafela? – zaproponowała dziewczyna.
  - Niech więc  tak będzie – odparł.
Kim przypatrywała mu się już dłuższą chwilę. Miała rację… To prawdziwy książę. Tylko co taka osoba jak on, robiłaby w takim mieście jak to?
Książę Devon zauważył siedzącą Kimberly, która od razu przyciągnęła jego uwagę. Dziewczyna była ładna, zgrabna i sprawiała wrażenie inteligentnej. Chłopak kazał swoim ochroniarzom poczekać na zewnątrz, a sam postanowił dosiąść się do nieznajomej. Mężczyźni z niechęcią przystali na ten układ, ale musieli wykonać rozkaz. Devon odebrał zamówienie i poszedł z nim do stolika Crawford.
  - Witam cię – zaczął i uśmiechnął się.
  - Yyy… - przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć. – Cześć, jestem Kim. Ty to…?
  - Książę Devon – przedstawił się.
  - Poważnie? – Kim nie kryła swojego zdziwienia.
  - Tak, owszem – zaśmiał się. – Jeśli chcesz mogę pokazać ci mój zamek.
  - Co? – dziewczyna z zaskoczenia prawie zakrztusiła się sokiem, który piła. Zdziwiła ją ta propozycja. Znają się od sekundy, a on już chce zapraszać Kim do siebie? Coś jej tu nie pasowało… – Gdzie on jest?
  - Niedaleko – wyjaśnił. – To znaczy… Tam nie rządzi król, ale jestem z rodziny królewskiej i wraz z nią mieszkam w zamku na szczycie góry.
  - Pewnie też co niedzielę walczysz ze smokami i ratujesz księżniczkę z opresji – oboje lekko się uśmiechnęli. Księciu od razu Kimberly wpadła w oko, spodobała mu się.
  - No może aż tak nie… Ale jeśli nie miałabyś nic przeciwko, z chęcią uratowałbym ciebie – powiedział i uśmiechnął się cwaniacko, a Kim się zarumieniła.
  - Hej, Kimmy! Nie przedstawisz mnie? – spytał Jack, który przed chwilą wszedł do knajpki.

Chłopak postanowił przed treningiem iść do Phill’a coś zjeść. Ciągle myślał o jednym… Kim. Tęsknił za nią cały czas. Chwila spędzona bez niej nie miała sensu. Jack Brewer zakochał się w swojej najlepszej przyjaciółce! Postanowił, że dzisiaj na ich randce powie jej wszystko…  O swoich uczuciach do niej i w ogóle.
 Wszedł do knajpki i zobaczył Kimberly z jakimś dziwnie ubranym chłopakiem. Zdziwiło go to i… Poczuł lekkie uczucie zazdrości. Postanowił do nich pojeść.
  - Hej, Kimmy – uśmiechnął się słodko. – Nie przedstawisz mnie? – spytał odrobinę zawiedziony obecnością chłopaka.
  - Tak, jasne – odparła i również się uśmiechnęła, co nie spodobało się z kolei naszemu księciu. – Jack, to jest Devon. Jest księciem…
  - Serio? – zdziwił się – Wow, nieźle! Może ratuje jeszcze księżniczki z opresji?  - na jego słowa, on i Kim wybuchnęli śmiechem.
  - Przed chwilą to powiedziałam – rzuciła. Brewer i Crawford przed krótką chwilę patrzyli sobie głęboko w oczy. Tą chwilę przerwał jednak pan książę, bo to zauważył. – To jak… Może się przysiądziesz? – spytała lekko speszona.
  - Z chęcią – odparł, a na jego twarzy zagościł, kolejny już, uśmiech – ale może Devon nie miałby ochoty zobaczyć naszego dojo?
  - Idziesz? – spytała Kim.
  - Oczywiście – uśmiechnął się książę i cała trójka poszła do dojo.
Kiedy weszli, właśnie odbywał się pierwszy sparing Miltona i Jerry’ego. Latynos szybko powalił rudzielca na matę. Rudy mu pogratulował i już miał ochrzaniać Jack’a i Kim za spóźnienie, ale zdziwił się widokiem Devon’a.
  - Co to za gość w mundurze? – spytał.
  - Nie w mundurze, tylko w tradycyjnym królewskim ubraniu – poprawił go chłopak. – Jestem Devon, książę… - na jego słowa sensei stanął jak wryty.
  - Jeszcze nigdy nie miałem do czynienia z arystokracją. Może oprócz Bobby’ego…
  - Bobby Wasabi nie jest arystokracją – zauważył Krupnick.
  - Dla mnie jest! – wrzasnął Gillespie – Nieważne… Jak ci się podoba nasze dojo, Devon?
  - Bardzo ładne – uśmiechnął się.
  - Ja rzecz jasna jestem najlepszy – wtrącił się Jerry. – Nawet Jack nie jest tak dobry jak ja jes… Uuu… - przerwał, bo dopiero teraz zobaczył , wyżej wspomnianego, chłopaka, stojącego koło księcia. – To znaczy…
  - Nie, nie! – przerwała Kimberly – Jerry jest najlepszy! – uśmiechnęła się sztucznie.
  - Może pokażesz naszemu księciu jak mnie pokonałeś? – zaproponował Jack.
  - Niee… To nie potrzebne, bo… - nie dokończył, bo Brewer zaprezentował na nim jak kiedyś „został pokonany” – Umieram – wyszeptał cicho zwijając się z bólu na macie, a cała reszta, z księciem włącznie, wybuchnęła głośnym śmiechem.
W dojo pobyli jeszcze przez chwilę… Jack co chwilę zerkał ukradkiem na Kim, to samo robił książę. Dziewczyna mu się spodobała. Miła, ładna, inteligentna, silna… Po prostu ideał! Jedyna rzecz, która mu się nie podobała to Brewer. Chłopak zauważył, że Kimberly i jej najlepszy przyjaciel mają się ku sobie, a to był problem. Przecież książę zawsze dostaje to, czego chce. ZAWSZE i nikt, ani nic, tego nie zmieni. W jego głowie uknuł się plan ‘zdobycia’ Kim. Do tego potrzebna będzie wizyta u niego na zamku…
  - Tak jak już mówiłem wcześniej w jadłodajni… - wtrącił Devon.
  - U Phill’a – zauważył Milton.
  - No więc…  Kim i reszto, może nie mielibyście ochoty zwiedzić mojego zamku? Akurat dzisiaj odbywa się tam przyjęcie urodzinowe mojej siostry – zakomunikował.
  - Super, ale dzisiaj mieliśmy mieć… - zaczął Jack, ale książę mu przerwał.
  - Wspaniale! Czekajcie tutaj dziś o dziewiętnastej, a ktoś was zawiezie. Ubierzcie się ładnie, a ja już muszę iść – zakomunikował. – Do zobaczenia – mówiąc to uśmiechnął się uwodzicielsko w stronę Crawford. Dziewczyna poczuła się skrępowana, a Jack’a ogranęła złość. Nie dość, że dzisiaj miała być ich randka, to jeszcze jakiemuś księciu spodobała się Kim. Jego Kim…
Devon wyszedł z dojo nie czekając na reakcję innych. Każdy bardzo cieszył się zaproszeniem na bal, może oprócz Kimberly i Brewera.
  - Może na randkę poszlibyśmy kiedy indziej? – zaproponował.
  - Tak, może – odparła nieśmiało. – Idziemy jeszcze do Phill’a?
  - Jasne – powiedział i uśmiechnął się szeroko, ona odpowiedziała mu tym samym. Objął ją ramieniem i poszli do knajpki, a Kim nie protestowała ani nie strąciła jego ręki. Wszyscy z dojo, z senseiem włącznie, uśmiechnęli się szeroko i posłali sobie porozumiewawcze.
  - Kto obstawiał, że oni będą razem? – spytał Rudy, a każdy podniósł rękę do góry – Tak myślałem…

Wszyscy czekali w dojo o umówionej godzinie. cieszyli się z okazji zobaczenia prawdziwego zamku. Entuzjazmu nie podzieł jednak Jack, który na dzisiaj miał inne plany, ale co zrobić… Chłopcy ubrani byli w czarne spodnie, koszule i krawaty, a Rudy założył swój ‘magiczny’ smoking.
  - Jesteś pewny, że chcesz w tym wystąpić? – spytał rozbawiony Milton.
  - Jasna sprawa! – krzyknął zadowolony Rudy. Każdy był już gotowy. No… Każdy z wyjątkiem Kimberly, która siedziała w przebieralni i poprawiała fryzurę przed lustrem. Dziewczyna przyszła pierwsza i od razu pobiegła do łazienki. Nikt jeszcze nie widział jej tego wieczora.
  - Kim, idziesz już? – krzyknął Jack.
  - Tak, tak – zawołała. – Już !
Kilka sekund potem, z szatni wyszła, uśmiechnięta od ucha do ucha, Kimberly. Chłopcy nie wiedzieli co powiedzieć, zwłaszcza Brewer. Teraz, dziewczyna wydawała mu się jeszcze ładniejsza niż wcześniej.
  - Wow ! – to jedyne słowo, które przeszło mu przez gardło – Wyglądasz ślicznie.
  - Dziękuję – wydukała nieśmiało. W myślach cieszyła się z komplementu, ale na zewnątrz nie dała niczego po sobie poznać.
- Whooo! – krzyknął Jerry – Kim, niezły strój! – powiedział spoglądając na jej ubranie:

  - Dzięki – powiedziała po raz drugi. Jack spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął, ona zrobiła to samo. Przez krótką chwilę patrzyli sobie w oczy, ale, tak jak u Phill’a, ktoś im przerwał. Wtedy i teraz był to książę Devon, który przyjechał zabrać ich na swój zamek.
  - Witam wszystkich – powiedział, a jego wzrok spoczął na Kim. – Ładnie wyglądasz – pochwalił ją i uśmiechnął się. Nie spodobało to się jednak Jack’owi, który zmierzył go zabójczym wzrokiem.
  - Idziemy? – spytała dziewczyna.
  - Oczywiście – odparł i zaprowadził wszystkich do limuzyny.
  - Nieźle koleś się postarałeś – pochwalił go Jerry.

Do zamku Devon’a jechało się dość długo, ok. godziny. Kim siedziała między Jack’iem i księciem. Cały czas rozmawiała z Brewerem, ale zawsze ktoś przeszkadzał. Nie ktoś, tylko Devon… Kiedy już wreszcie dojechali, ich oczom ukazał się wspaniały zamek. Był bardzo duży i ładny, a ogród… Na to już zabrakło słów.
  - Boże, jak tu pięknie – westchnęła Kim.
  - Wszystko jest śliczne, tam gdzie jesteś – uśmiechnął się Jack i objął ją ramieniem, a ona w zamian pocałowała go w policzek. Sytuacja ta nie spodobała się jednak księciu, więc postanowił zareagować.
  - Chodźmy już ! – powiedział. Pociągnął Crawford za rękę do wejścia, jednocześnie wyrywając ją z uścisku Brewera. 
  - Już go nie lubię – szepnął chłopak patrząc na księcia, ale nikt go nie usłyszał. Kiedy już Devon wraz z Kim, mieli wchodzić do środka, dziewczyna odwróciła się do Jack’a i lekko się uśmiechnęła.
Wreszcie wszyscy weszli do sali, w której odbywała się uroczystość. Co prawda już trwała, ale to nie przeszkodziło w zabawie. Praktycznie sekundę przed ich wejściem, puszczono wolną balladę. Devon chciał zaprosić Crawford do tańca. Już do niej podchodził, ale ubiegł go jego ‘rywal’.
  - Kimmy, zatańczysz? – spytał i uśmiechnął się słodko.
  - Pewnie – odpowiedziała. Chłopak złapał ją za rękę, weszli na parkiet i zaczęli kołysać się w rytm melodii.

Dwie godziny później
Jack i Kim praktycznie cały czas spędzali razem. Tylko czasami, książę wyciągał Kimberly do tańca. Wobec Brewera robiła tak pewna dziewczyna. Była bardzo ładna, inteligentna, ale on i tak wolał Kim.
W pewnej chwili, Crawford zdała sobie sprawę, że nie ma przy sobie torebki.
  - Pamiętasz gdzie ją miałaś ostanio? – spytał Jack, gdy się o tym dowiedział.
  - No nie wiem… - przyznała – Pomożesz mi szukać?
  - Tak, jasne – rzucił i uśmiechnął się. – Wiesz, tak myślę, że…
  - Jack, możemy pogadać? – nagle do pary podszedł książę – To bardzo ważne !
  - Tylko, że teraz nie za bardzo mogę i… - bronił się.
  - Nie, idź – wtrąciła się Kim. – Skoro to ważne to pogadajcie, a pomożesz mi potem – uśmiechnęła się.
 Na jej słowa, Devon praktycznie odciągnął Jack’a od Kimberly i zaprowadził go do jakiegoś innego pomieszczenia.
  - Co to za sprawa? –burnkął – Jestem zajęty!
  - Masz się odczepić od Kim ! – powiedział stanowczo – Ona mi się podoba, a ja zawsze dostaję czego chcę!
  - Że niby co? – zdziwił się Brewer – Nie możesz mnie o to prosić !
  - Ależ mogę i robię to, właśnie teraz… - syknął – Poza tym Kim i tak wybrałaby mnie.
  - Niby czemu? – zadrwił – Znacie się niecały dzień! Faktycznie… To musi być WIELKA miłość – zaśmiał się. – Rozwalasz mnie, człowieku!  Zależy mi na niej i kocham ją.
  - Pomyśl… Co ty możesz jej dać? – burnkął – Ja dam jej bogactwo i w ogóle… Jestem księciem, a ty? Żebrakiem, który nigdy mi nie dorówna!
  - Ale… - Jack chciał coś powiedzieć, ale nie dane mu było dojść do słowa.
  - Nie odzywaj się już, bo nie masz co! – rzucił oschle i wrócił do zabawy. Jack chwile jeszcze stał w miejscu, ale zaraz się ogarnął i wrócił na zabawę.

Kimberly postanowiła iść za chłopakami i sprawdzić o czym będą rozmawiać. W pewnej chwili podszedł do niej Jerry z… Jej torebką.
  - Hej, to nie twoje? – spytał.
  - Moje! Gdzie było? – odberała od niego swoją własność i czekała na odpowiedź.
  - W łazience – powiedział i szybko odbiegł, bo zobaczył jakąś ładną dziewczynę. Kimberly skierowała za to kroki w stronę, oddalających się już, Devona i Jack’a. Stanęła za drzwiami i nasłuchiwała. Słowa Brewera bardzo ją zaskoczyły, ale pozytywnie. Gdy je usłyszała, uśmiechnęła się do siebie. Uciekła po chwili, bo zdała sobie sprawę z tego, że książę ma zamiar wracać na uroczystość. Zrobiła więc tak samo. Zawiodła się na Devonie, bardzo się zawiodła… Miała go za fajnego gościa, a on okazał się być chamem i debilem… -,-
Niczego nieświadomy książę podszedł do niej, kiedy stała przy stolikach napełnionych jedzieniem i piciem.
  - Widzę, że znalazłaś torebkę – uśmiechnął się.
  - Brawo za spostrzegawczość – burnkęła. – Gdzie jest Jack?
  - Nie wiem – przyznał, bo naprawdę nie miał pojęcia gdzie jest teraz chłopak. – Po co ci on? Masz przecież mnie…
  - Wolę tego… Jak ty go określiłeś? Żebraka od zadufanego w sobie księcia – na jej słowa, nie wiedział co powiedzieć. – Tak, słyszałam waszą rozmowę i wiesz co? Nie obchodzi mnie, że jesteś jakimś arystokratą lub niewiadomo kim! Dla mnie to ty jesteś żebrakiem, a Jack jest księciem – wykrzyczała.
  - Nie wiesz co mówisz… - uśmiechnął się sztucznie i mocno złapał ją za ramię – Pomyśl co może dać ci Jack, a co ja. Nie widzisz różnicy?
  - Widzę – syknęła i wyrwała się z uścisku chłopaka. – Tylko, że to on w tym świetle jest lepszy. W tym i każdym innym, bo Jack jest po prostu LEPSZY OD KOGOŚ TAKIEGO JAK TY! – krzyknęła.
  - Nie pozwolę ci mnie obrażać – szepnął. – Pożałujesz kiedyś.
  - A ty pożałujesz już teraz! – powiedziała. Wzięła do rąk dzbanek z pączem i wylała go księciu na głowę. Wszyscy goście patrzyli jak osłupieni, ale nigdzie nie było Jack’a. Kimberly w pośpiechu wybiegła na dwór, mając nadzieję, że tam go spotka. Nie myliła się… Niedaleko zamku, na trawie siedział właśnie Jack Brewer. Dziewczyna nieśmiało do niego podeszła.
  - Jack… - szepnęła. – On na dźwięk jej głosu, momentalnie wstał i odwrócił się do niej. Po głowie jednak chodziły mu słowa Devona. Miał rację… Książę może dać Kim więcej niż on. To smutne, ale taka jest prawda.
  - Nie powinnaś być z Devonem? – spytał szorstko. Chłopak kochał Crawford najbardziej na świecie i dopiero teraz to do niego dotarło.
  - Wolę być tutaj – powiedziała i uśmiechnęła się. – Z tobą…
  - Kim, wracaj lepiej do środka. Tu jest zimno, przeziębisz się – poprosił.
  - Nie obchodzi mnie to – rzuciła, a on podszedł bliżej niej. Stanęli bardzo blisko siebie, patrząc sobie w oczy. – Chcę, żebyś wiedział, że… Też cię kocham! – Jack nie wiedział co ma powiedzieć i skąd Kim o tym wie – Podsłuchałam twoją rozmowę z Devonem, oblałam go piciem i jestem tutaj – uśmiechnęła się lekko, a Brewer gwałtownie wpił się w jej usta. Chłopak objął ją w talii, a ona zaczęła się bawić jego włosami.
  - Wiesz… - powiedział, gdy już się od siebie oderwali – Tu może i jest fajnie, ale… Nie wolałabyś iść gdzieś indziej?
  - Jakbyś czytał w moich myślach – zaśmiała się.
  - Ale chodźmy tam jeszcze na chwilę – rzucił.
  - Po co?
  - Muszę zobaczyć, jak go urządziłaś – powiedział i poraz kolejny ją pocałował. Weszli do środka trzymając się za ręce. Akurat natknęli się na mokrego księcia.
 - Co tu się…? – spytał wściekły na ich widok.
  - Najwidoczniej nie zawsze dostajesz czego chcesz – zadrwiła Kim. – Idziemy stąd? – zwróciła się do Jack’a.
  - Tak, jasne – odparł i posłał Devonowi chytry uśmieszek.
Berwer i Crawford wyszli, zostawiają księcia na środku całego mokrego i na dodatek złego. Plan ‘zdobycia’ Kim mu się nie udał, ale za to stało się coś, na co Jack i Kim czekali od dawna. Bardzo dawna…
Koniec

to by było na tyle z mojej strony. Przepraszam, że tak długo jej nie dodawałam, ale wiecie ile czasu się pisze takie coś?! Długo baaardzoooo! Więc.. Odskocznię dedykuję Idzie, Claudii, Victorii Hope, Olivi Holt i Wikandzie (chyba dobrze napisałam xd)(NIE ZABIJAJ MNIE! ;33). Rozdział dodam jutro, bo dzisiaj... Nie, już nie :) Od jutra oficjalnie zaczynają mi się ferieee ;333 <taniec Jack'a>.
Jeśli już mowa o tańcu Jack'a to mam dla was video, ale z tańcem Leo xd Każdy pewnie już je widział, ale i tak wstawię. KOCHAM JE < 33 . A ten gostek... "Eemm... Sally?" :D Filmik jest pro xd

24 komentarze:

  1. jednak udało mi się jeszcze przeczytać...
    No co tu dużo pisać...
    Odskocznia genialna, przerosła jakiekolwiek moje oczekiwania... <33
    Pozostaje mi już tylko napisać słowa, które cisną mi się na język:
    GENIALNIE, PRZEFANTASTYCZNIE, WSPANIALE

    No i dziękuję za dedykację <33

    u mnie new <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję < 33 .
      u cb widziałam :D

      Usuń
  2. Omg! <3 Ta odskocznia jest bajeczna! <3333333 Kocham Cię! <3 Jesteś najlepsza! <33 Pomimo, że Kick mnie nie jara, to Twoje opowiadanie będę czytać! FOREVER!<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękiii < 333 .
      będziesz czytać, choć się nie interesujesz? JESTEM ZASZCZYCONA! <3

      Usuń
  3. Extra !! :DD
    Nie spodziewałam się aż tak dobrego odcinka :D
    Zadziwiasz mnie <33
    Czekam na new rozdział :**
    A niech książę się wypcha ;>

    Wgl nie wiem czy Jack i Kim nie są już razem tak w realu, bo w przedostatnim odcinku poszli na randkę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki < 33 .
      aż tak dobrego, czy złego xd

      coo ? to on jej wtedy nie zaprosił na randkę i dopiero potem mieli iść? Oni już byli ;O Żeby się wyjaśniło to trzeba czekać do marca (albo kwietnia) ;(

      Usuń
    2. Wydoje mi się, że już poszli na randkę, bo tam w ostatnich minutach jest coś w stylu takiej rozmowy:
      J: Może pójdziemy na pizzę?
      K:Czy to jest...
      J:To jest randka.
      K:Zgoda.
      I potem jest jak oni odchodzą... No to chyba poszli na tą randkę :D

      Usuń
    3. a no w sumie... xd
      ja jak zwykle nie ogarniam, ale cóż .... :D

      Usuń
  4. Ale SWEET chciałabym żeby tak wyglądał odcinek . Kto wie może kiedyś zostaniesz reżyserem : p . Od razu powiem że byłabym niezłą aktorką : P lol
    C U D O W N Y ,, odcinek " zrobisz inne ? Bardzo mi się podobają : ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja i reżyser? Hahahahahahahahaha ! Śmieszne... :D
      Nie nadaje się, ale ty na aktorkę to już bardziej < 33 .
      takie "odcinki" bd robić okazjonalnie, ale dość rzadko xd
      to mój trzeci "w karierze" :D

      Usuń
    2. dlaczego? ja bym chętnie obejrzała film który nakręcisz : D
      oooooooooooooo nie tylko ty, tak sądzisz : P
      szkoda : ( ale jak najwięcej : D
      gratulacje : ]

      Usuń
    3. serio ? chyba jako jedyna ; pp
      jak najwięcej mówisz ? ;>
      noo ;3 może... xd
      ale musiałabym wtedy wiedzieć o czym, mniej więcej, ma być new odcinek :*

      Usuń
    4. morze jest szerokie i głębokie : P
      ta jedyna , zrób ankietę to zobaczymy : ]
      spokojnie jak będziesz wiedziała to napiszesz : )

      Usuń
    5. ankieta ? hmmm... ;3
      to może tak... Jak jakiś odc nowy bd się fajnie zapowiadał (czyli każdy ;3) to zrobić odskocznię na jego temat . Co ty na to ?

      Usuń
  5. TO JEST SUPER, EKSTRA, CUDOWNE ITP.!!! JESTEŚ NAJLEPSZA!!! DZIĘKI ZA DEDYKACJĘ!!! :) CZEKAM NA DALSZE ROZDZIAŁY I NASTĘPNE ODSKOCZNIE!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, uwielbiam Twoją odskocznię! :*
    Jest świetna, strasznie romantyczna, tak jak lubię :D
    Devonowi coś nie wyszło i bardzo dobrze.
    Mam nadzieję, że odcinek będzie taki, jak odskocznia ;)

    Cleo

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowna odskocznia :* uwielbiam kiedy je piszesz :D
    chciałabym żeby tak wyglądał ten odcinek, ale jak znając życie wymyslą coś innego :D powinni od ras pomysły brać, bo my takie pomysłowe jesteśmy :DD
    aaaahhh ten taniec... po prostu jest epicki :DD jeszcze lepszy od orginału :D
    czekam na nastepne odskocznie oraz rozdziały :3
    love ya !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my takie zajebiste, że szok ! :D
      tylko z nas brać przykład xd
      taniec jest the best ! a końcówka i początek filmiku... ;3
      love ya ! :**

      Usuń
  8. świetne i cudowne! Pisz takich więcej! <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥