wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 48

Dawno mnie nie było ^^

Gdy Brody już sobie poszedł, wróciłam do Jack'a. Był już ubrany. Podeszłam do niego, a on objął mnie w talii.
- Pogadaliście sobie?
- Tak, niestety. Dostało mi się - posłałam mu uśmiech.
Anderson zaczął muskać mnie po szyi i przyciągnął jeszcze bliżej siebie.
- Mało ci jeszcze? - zaśmiałam się.
- Tak - szepnął i powrócił do wykonywania wcześniejszej czynności.
- To mamy problem - powiedziałam.
Zanim zdążył otworzyć usta, uciekłam od niego i zaczął mnie gonić. Trwało to może przez kilka sekund. Ja cały czas się śmiałam. Anderson złapał mnie, gdy byłam w kuchni. Usiadłam na blacie. Chłopak podszedł do mnie i wpił mi się w usta. Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam ręce w jego włosy. Brunet zdjął mnie z blatu i niosąc na rękach, wszedł do salonu. Usiadł na sofie, a ja okrakiem na nim.
Z tego, co zrozumiałam wczoraj tata i Ben wrócą za kilka godzin, więc mamy jeszcze trochę wolnego czasu.
- Wiesz co? - oderwałam się od niego - Cieszę się, że cię mam.
- A to miło - odparł i posłał mi szeroki uśmiech. - Powiesz mi o czym rozmawiałaś z tym... czymś?
- To nawet nie była rozmowa, tylko krótka wymiana poglądów. On coś o tym, że go zdradziłam i w ogóle. Wszystko fajnie, ale jak go mogłam zdradzić, skoro nie jesteśmy razem?
- Co za kretyn... - westchnął i znowu mnie pocałował.
Siedzieliśmy, całując się może z kilka minut. Nagle do mojego domu ktoś wszedł. Poprawka... do mojego domu ktoś wleciał wściekły, jak osa. W tamtej chwili zaczęłam żałować, że nie zamknęłam drzwi na klucz, gdy Peterson wyszedł. Gdybym to zrobiła, to pewnie teraz nie musiałabym martwić się... obecnością Laury.
Na jej widok szybko się od siebie oderwaliśmy, a ja wstałam z kolan Jack'a. Gdy Ryan zobaczyła nas w takiej pozycji, ogarnęła ją jeszcze większa złość.
- Co się tu dzieje?! - wrzasnęła - Czyli, że to prawa...
- Niby co jest prawdą? - spytał zdziwiony chłopak, podchodząc koło mnie.
- Niedawno... - przerwała. Jakby nie mogło jej to przejść przez gardło. - Spotkałam Brody'ego i wszystko mi opowiedział. Jeszcze tego pożałujesz, Crawford - wysyczała.
Po co on jej powiedział?! To sprawa wyłącznie moja i Andersona, więc nie miał prawa tego robić. Co on sobie wyobraża?
- Niepotrzebnie przychodziłaś! Poza tym to nie twój interes - odparłam nadzwyczaj spokojnie. Nie będę marnować na nią nerwów...
Dziewczyna szybko do mnie podeszła i... sprzedała mi mocnego policzka. Jack natychmiast na nią naskoczył.
- Możesz sobie odpuścić?! Wynoś się z tego domu, na jednej nodze, Laura! Odwal się od mojego życia i zajmij się własnym.
- Ale ty masz być mój - zaprzeczyła. - Mój! Nie jakiejś głupiej larwy!
Jak ona mnie nazwała? Larwa? O nie, koniec tego...
- Posłuchaj mnie, pokrako! Jeśli masz coś do mnie, to powiedz mi to tu i teraz. A skoro tak wiele rzeczy ci się we mnie nie podoba to już tylko twój problem. Myślisz, że kim jesteś? Zapatrzonym w siebie plastikiem, który płacze, gdy złamie sobie paznokieć. Mam dość kretynów takich, jak ty, które myślą, że są nie wiadomo jakie zajebiste, bo tak wcale nie jest. Mocna jesteś tylko w gębie, a jak przychodzi co, do czego to boisz się nawet własnego cienia. Założę się, że Tina czeka przed domem, bo sama bałaś się tu przyjść, a nie chciałaś się tu z nią pokazać, żeby nie wyjść na tchórza. Zmartwię cię... To ci się nie udało, słoneczko - warknęłam.
Przyznaję, że nie spodziewałam się takich słów z mojej strony. Jack i ona zresztą też nie, bo wlepiali we mnie gały, jakbym była nie wiadomo kim. Moje przeczucia się sprawdziły - Ryan wybiegła z domu z płaczem i zaczęła piszczeć imię Williamson.
- Nieźle jej pocisnęłaś - przyznał brunet, kiedy zostaliśmy sami.
- Miałam pozwolić jej się obrażać? Co to, to nie, mój drogi.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Film? - zaproponował.
Zgodziłam się i usiedliśmy. Wybraliśmy "Igrzyska śmierci". Niestety od razu po rozpoczęciu chłopak musiał już iść, bo po niego dzwonili. Pocałował mnie jeszcze na pożegnanie i wyszedł. Postanowiłam sama dokończyć oglądać. W trakcie wrócili Ben i tata.
- Hej, wam! - rzuciłam - Jak tam u Corin?
- Dobrze, ale nie jesteś zła, że zostawiliśmy cię samą?
- Nie, jasne, że nie. Poradziłam sobie - zaśmiałam się.
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na fb i od razu napisała do mnie Grace.
G: Witam, witam xd Wpadniesz do mnie? Musimy pogadać?
K:Heey ;D Teraz?
G: Noo ;3
K: Chwila i jestem. Pa :)
G: Ok. Pa :)
Odłożyłam przedmiot na łóżku. Zeszłam na dół i powiedziałam, że wychodzę.
- Ale teraz? Jack tak za tobą tęskni? - spytał mój braciszek.
- Idę do Grace, smarku - burknęłam i wyszłam.

Po kilku minutach byłam na miejscu. Zapukałam do drzwi, otworzyła mi prawie od razu. Wciągnęła mnie do swojego pokoju i zaczęła piszczeć.
- Jak ci coś powiem, to nie uwierzysz!!
- No to mów...
- Jak wracaliśmy od ciebie, to szłam z Jerry'm. Powiedziałam mu, że mi się podoba. Okazało się, że ja jemu też i... Jesteśmy razem!! - ucieszyła się, ja razem z nią.
Widocznie nie tylko mi udał się koniec wczorajszego dnia.
- A ty co robiłaś, kiedy wyszliśmy? - spytała - Jack chyba z tobą został, prawda?
- Em.. no... tak, został - rzuciłam.
- Co robiliście? Jakiś film, albo coś?
- Tak, tak. Tylko oglądaliśmy film - zapiszczałam. Serio, Kim? Serio? Na nic więcej cię nie stać, pomyślałam. Czyli teraz przesłuchanie...
- Kłamiesz - syknęła. - Co robiliście? - powtórzyła.
- No nic - znowu pisnęłam. Agr! Nienawidzę, kiedy to robię.
- Kim... Gadaj!!
- Jak możesz myśleć, że coś między nami zaszło, Grace?!
Zaraz... przecież ona nic takiego nie mówiła. Pogrążam się jeszcze bardziej.
- Dziewczynoo - zapiszczała. - Tylko nie mów mi, że... ty i on... to wy... SERIO?!
- No dobra, tak! - wreszcie się przyznałam - Mina Brody'ego była po prostu bezcenna.
- Mina kogo?
- No bo... to dość długa historia.
- Mam czas - uśmiechnęła się, ja zaczęłam jej opowiadać o sytuacji z dzisiejszego ranka.

Woow... dawno mnie tu nie było, trzeba przyznać. Przepraszam :( za to nowy rozdział pojawi się jutro. Mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Która najpierw? Może dobra... MAM NOWEGO BLOGA!! [chociaż nwm czy to dobrze :D].

LINK

Jest to kolejna historia o Kick'u w moim wykonaniu, ale teraz trochę inna. Połączenie serialu "Taniec rządzi" z "Kickin it". Mam nadzieję, że się spodoba :)

To teraz ta zła... jak wiecie, wszędzie muszą być wzloty i upadki. Początki i... końce. Broń Boże nie zawieszam bloga, nie myślcie sobie. Mówię tu o... naszym Kick'u na tym blogu. Chyba każdy wie, o co mi chodzi... Ale nie martwcie się, jeszcze kilka rozdziałów zostało do tego momentu... Może kilka, ale to i tak coś, prawda?

13 komentarzy:

  1. Cudne to jest!! ♥
    Czekam na new!! <3
    Jesteś the BEST!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja kochana Ola dodała rozdział aww <33 Czekam na nowy bo już sie doczekać nie mogę ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. O bosz, nie mogę się wprost doczekać !! ♥
    Mam nadzieje, że Kicka nam nie rozdzielisz bo osobiście załatwie Ci czołg. :D
    Cudny rozdział Ola. ♥♥ ;)
    Jesteś najlepsza. <33
    Czekam na next. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aww ;3 dziękuję <3
      czołg sobie daruj, proszę :)

      Usuń
  4. Wspaniały rozdział! Odczep się od Kicka xd Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!!!Czekam na następny!!!A Kim była świetna jak jej wszystko wygarnęła;)OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  6. rozdział cudo, ale nie możesz mi mego Kicka zabrać!!! czemu? no przecież jest tak super-pięknie!!!! :o tak się kochają, jest loff story i nagle BACH! gdzie Kick? ;((((
    czekam na nn, muszę się nacieszyć Kickiem przez te parę rozdziałów:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne fajne kiedy next? a i zapraszam do mmnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej!
    Podczas jednej bezsennej nocy pochłonęłam cały ten blog i jestem zachwycona!
    Chociaż, wiesz, brakuje mi trochę opisów uczuć, bo niby się całują, mówią, że się kochają, ale nie wiemy co wtedy czują.
    Ode mnie tyle, na razie.
    Czekam na next!
    Pozdrawiam ; *
    http://these-arms-are-yours-to-hold.blogspot.com/
    http://echo-twoich-slow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥