niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 50

Od razu mówię, że te obiecane 2 rozdziały nadal aktualne, ale dopiero w piątek. Z dedykacją dla 
 Olivii Howard. Kocham cię, laska ♥ ;)

Dziewczyny spoglądały na mnie z mordem w oczach, a ja najzwyczajniej w świecie wyciągałam książki z szafki. Całkowicie je ignorowałam, czym się denerwowały. Zajęłam się szukaniem telefonu, który zostawiłam przed lekcją. Kiedy go wzięłam i wsadziłam do kieszeni, Tina z impetem zamknęła mi drzwi szafki przed nosem.
- Czego?! - warknęłam niezadowolona.
- Ty się jeszcze pytasz?
- A masz problemy ze słuchem, czy mam powtórzyć? - warknęłam.
Czemu tacy ludzie, jak one, jeszcze chodzą po Ziemi? Za jakie grzechy muszę chodzić z nimi do szkoły? Co ja takiego złego zrobiłam?
- Nie pozwalaj sobie - rzuciły jednocześnie.
- Mam taki pomysł - zaczęłam. - Sprawdzicie czy nie ma was na drugim końcu szkoły?
- Chyba jednak nie - stwierdziła Laura. - Chcę cię tylko poinformować, żebyś się tak nie cieszyła.
- A jaśniej nie łaska?
- Ty i Jack - wtrąciła szatynka. - Może i coś między wami zaszło, ale uprzedzam, że to nie będzie trwało długo. Taki ktoś jak on, szuka przygody na jedną noc. Nie licz, że jesteś jakaś wyjątkowa.
No pięknie, ona też wie. Może niech to opublikują w gazetach? Sensacja tygodnia po prostu.
- Dajcie wy mi święty spokój, mam was serdecznie dosyć - rzuciłam.
One posłusznie poszły. Zaraz... co? Posłuchały mnie? Nie no, sukces na całej linii.
Niestety, nie minęła może minuta, jak znowu do mnie ktoś podszedł.
- Hej, Kimmy. Pogadamy? - był to oczywiście Brody.
- Jak chcesz, ale za chwilę zaczynają się lekcje - westchnęłam. - O co chodzi?
- O ciebie, Jack'a... nas.
- Nie, nie ma żadnych nas. Zrozum to, jesteśmy przyjaciółmi. Nic w tym wypadku się nie zmieni.
- To ty zrozum mnie! - podniósł głos - Gdyby to Jack'owi tak na tobie zależało, jak mi to...
- Jack'owi, Brody, na mnie zależy! Tak samo, jak mi na nim - syknęłam. - Jeśli tylko z tym przyszedłeś to przepraszam, ale muszę iść.
Wyminęłam go i poszłam pod klasę, gdzie spotkałam Andersona, Martineza i Krupnicka, którzy zawzięcie o czymś rozmawiali.
- Jerry, to tragedia! - wydzierał się rudowłosy.
- Co ty, stary? Powaliło cię? Przecież to najlepszy film na świecie! - bulwersował się latynos.
Dalej nie wiedziałam, o co chodzi, więc postanowiłam do nich podejść. Pocałowałam mojego chłopaka w policzek.
- O czym gadacie?
- O najlepszym...
- WCALE NIE JEST NAJLEPSZY!! - wykrzyknęli jednocześnie Milton i Jack.
Wszystko fajnie, ale dalej nie rozumiem.
- Jaki to film?
- Jerry, nie obraź się, ale to mogło być fajne, gdy byliśmy małymi dziećmi! Ale i tak tylko dziewczyny mogły to oglądać, bo dla nas to kompletne bzdury.
- Ktoś mnie oświeci? - zapytałam.
- Nasz kochany przyjaciel chce iść z nami do kina na jakiś... nawet nie pamiętam - poinformował mnie Anderson.
- To nie jakiś tam byle film, stary. To "Barbie w Dziadku do orzechów". Musimy na to iść, przecież to jest mega!
Zaczęłam się śmiać. Jerry uwielbia bajki dla dziewczyn i to w dodatku barbie :) Dobrze mieć takiego przyjaciela, przynajmniej nigdy z nim nie jest nudno!

Reszta lekcji minęła spokojnie. Potem oczywiście cała nasza trójka (ja, Jack, Jerry) udała się na odsiadkę. Było też kilkoro innych osób z innych klas, a nauczycielka przez cały czas czytała jakieś gazety, a w uszach... miała słuchawki i muzykę puszczoną na całą głośność. Nie przejmowała się nami, więc mogliśmy robić, co chcemy. Martinez oczywiście musiał robić z siebie debila. Wlazł na ławkę, puścił z telefonu Gangnam Style i zaczął do tego tańczyć. Wyglądało to po prostu pięknie. Jack wyjął telefon i zaczął go nagrywać. Reszta, łącznie ze mną, się śmiała, a latynosa tylko to zachęcało.

*wieczór*
Siedziałam w pokoju z laptopem. Pisałam z Grace na chacie. Martinez poprosił Andersona, żeby wrzucił to nagranie z naszej kary. On oczywiście zrobił to kilka sekund potem xd
Kiedy było przed północą, wyłączyłam się. Wzięłam prysznic, przebrałam w piżamę i położyłam spać. Przed ponad pół godziny przewracałam się z boku na bok. Ciągle myślałam o słowach tych dwóch idiotek. Może i są, jakie są, ale czy mają rację? Przecież Jack był kiedyś casanovą, więc... NIE! On się zmienił i jesteśmy ze sobą już długo. To niemożliwe, one to zmyśliły.

Obudziłam się następnego dnia. Było dość wcześnie, szósta rano. Nie wiem czemu, ale coś mnie podkusiło, żeby wcześniej pojawić się w szkole. Szybko wstałam i zaczęłam się ubierać. Wybrałam biało-żółty sweterek w paski, legginsy galaxy, żółte, niskie trampki i białą torbę z wąsami. Jako biżuterię wybrała pierścionek z kolcami oraz naszyjnik z tym samym motywem, co torba i brązową bransoletkę. Podkręciłam włosy, pomalowałam paznokcie i byłam gotowa.
Chwyciłam jabłko i wyszłam z domu.
Kiedy weszłam do budynku, nikogo jeszcze nie było. Podeszłam do szafki, żeby zostawić niepotrzebne książki, gdy nagle poczułam, że ktoś łapie mnie w talii. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam... Jack'a.
- Co ty tu robisz tak wcześnie? - zapytałam zdziwiona.
- A ty ? - odparł.
- Nie wiem, jakoś tak..
- Ja to samo - zaśmiał się.
Poszliśmy usiąść na nasze ulubione miejsce koło schodów. Tak naprawdę to trochę jeszcze chciało mi się spać. No halo! Jest przed siódmą, a ja już w szkole.
- Kim, nie zasypiaj - chłopak szturchnął mnie w ramię, kiedy oparłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy.
- Mogłam nie przychodzić - fuknęłam.
- Oj tam, oj tam - zaśmiał się i delikatnie mnie pocałował.
Z początku lekko, a z czasem co raz bardziej łapczywie. Odwzajemniłam jego gest. Język Andersona wkradł się do moich ust i zaczął staczać walkę z moim.
Jak ja się cieszę, że mam takiego cudownego chłopaka! Teraz wiem na pewno, że Tina nie miała racji. Wszystko przez ten pocałunek.
Niechętnie się jednak od niego oderwałam.
- Bądź, co bądź to jest szkoła, kochany - przypomniałam mu, lecz chyba za bardzo się tym nie przejął.
- Co w związku z tym?
- Tak właściwie to nic - stwierdziłam uśmiechnięta i znowu wpiłam się w jego usta.
Jednak przeszkodził nam dyrektor, który właśnie wchodził na korytarz, ale... nie był sam. Ja i Jack szybko wbiegliśmy na schody, żeby nas nie widział.
- No pięknie - szepnęłam.
Towarzyszem dyrektora okazał się być... Steven.

I skończyłam. Wreszcie... podoba się chociaż? Mam nadzieję, że tak. <3 Jak wiadomo to... już 50 rozdział. Czyli... tak mniej więcej połowa mojego opowiadania. Tak, właśnie. Jeszcze troochę będę prowadzić tego bloga, czy się to komuś podoba, czy nie :D
Obiecane dwa rozdziały dodam w piątek, a w nich... 
Osz fuck! ;@ 
Zabijecie mnie... -.-


EDIT: 
do pewnych osóbek z aska, które myślą, że są nie wiadomo kim ; Tak, oglądam Violettę. Tak, KOCHAM Kickin it. Jak cie nie pasuje to nie musisz tego ogłaszać światu, bo nie jestem jednyna... ;/

23 komentarze:

  1. Co Ty planujesz Olu ?! Mam iśc po czołg ?:DD
    Hmmm ? ja chętnie pójde. ^^.
    Cudny ten rozdział no. ♥
    Jesteś THE BEST . :D ;*
    Czekam na next kochana.;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musisz, jeśli chcesz, żebym żyła *.*
      dziękujęęę. <3

      Usuń
  2. Ooo, Steven, coś się szykuję!
    Jack i Kim są taaacy słodcy *.*
    Tina to głupia krowa i jeszcze raz powie coś o Jacku albo Kim to wejdę tam i urwę jej ten głupi sagan!
    Czekam na neeext ; **
    Pozdrawiam < 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      wiem, że są słodcy ;* nawet baaardzooo. ♥

      Usuń
  3. Cudowny rozdział!! ;**
    Ale Steven!!
    Po co on w ogóle żyje??
    Tina to...ugh...jakaś psychopatka!!
    Do psychiatryka ją!!
    Już się nie mogę doczekać kolejnego! ;*
    Loff ;* Patty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żyje, żeby ludzi wkurzać :D
      dziękuję ♥
      Loff U 2 <3

      Usuń
  4. Kocham Kocham Kocham
    Ale Steven!!!!
    I na dodatek jescze ta Tina :[
    Już nie mogę się doczekać, żeby się dowiedzieć co planujesz?!
    Czekam na next kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie podoba mi sie to że Steven nagle sie pojawił.. coś sie stanie.. :( A te wątki z Jackie'm i Kim o matko ale mega słodziaśne *.* Czekam z wielką niecierpliwością na next kochana ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spk, on na razie nic nie zrobi.
      Na razie oczywiście :D

      Usuń
  6. Steven, nienawidzę go.! :D Ma mi nie zagrażać tu .! xD Jejku jak czytam każdy fragment z Kick'iem to po prostu się wzruszam :3 Kochanie, ty po prostu geniusz jesteś.! ;** Czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha *.*
      spokojnie, on akurat zagrozi tu najmniej. Chociaż może najwięcej? Już się zamykam.

      Usuń
  7. Genialne! Tylko tyle mogę wykrztusić! Kocham! <3 <3 <3
    PS. U mnie new - http://my-story-kickin-it.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero zaczęłam czytać tego bloga i już mi się podoba .
    Wszystkie twoje opowiadania są cudowne.
    Dopiero od niedawna zaczęłam interesować się tą tematyką.
    Oby tak dalej.;3
    Czekam szybko na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ci, nawet nie wiesz, jak bardzo *.*

      Usuń
  9. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award szczegóły u mnie na blogu ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo <3
    Dopiero wczoraj zaczęłam czytać twoje opowiadanie :)
    Jest wspaniałe i żałuję, że nie przeczytałam wcześniej :**
    Chyba wiem co się stanie :P
    Kocham i czekam na nowy <3
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaaaa Cudny!!!!CZekam na następny!!!!Ciekawe co dla nas szykujesz?????:)OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Loffam <3 Best Blog Ever
    Zalukaj do mnie http://blood-and-teares.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Loffam <3 Best Blog Ever
    Zalukaj do mnie http://blood-and-teares.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥