piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 52

Whoo ;3 Drugi dzisiaj. Dotrzymałam obietnicy. hyhyhy ;33

Kolejny dzień w szkole. Niby wszystko jest normalnie, lecz coś się zmieniło. Jack'a nie ma od rana. Wiem, panikuję, jak jakaś idiotka, ale zawsze przychodził. Może i się spóźniał o.. dużą liczbę minut, ale zawsze przychodził lub mówił nam, że nie może. Dzwoniłam do niego kilka razy, lecz za każdym razem odpowiadała mi sekretarka. Dlatego tak bardzo się cieszyłam, gdy wreszcie mogłam wyjść poza mury budynku. Musiałam się śpieszyć, bo za niedługo trening w dojo.

Gdy wchodziłam do Galerii miałam nadzieję, że w naszym miejscu ćwiczeń zobaczę swojego chłopaka. Tak też było. Energicznie otworzyłam drzwi i zastałam szatyna bezlitośnie okładającego manekina. Byliśmy sami, bo Rudy uprzedzał, że trochę się spóźni, a i tak byłam przed czasem.
Podbiegłam do Jack'a i chciałam go pocałować, ale on... lekko mnie odepchnął.
- Czemu nie było cię dzisiaj w szkole?
- Wolne to zbrodnia? - warknął ani na chwilę nie przerywając czynności. Dopiero, gdy pociągnęłam go za ramię, na mnie spojrzał.
- Coś się stało?
- Tak, Kim - rzucił. - Musimy pogadać.
- Spoko. O czym? - zadałam kolejne pytanie.
- O nas - zabrzmiało nieco groźnie. - A dokładniej o tym, że z nami koniec.
W jednej chwili poczułam, jakbym trafiła grunt pod nogami. Czy ja się nie przesłyszałam? Czy on... czy on naprawdę to powiedział?
- To jakiś żart? - spytałam, ale znałam odpowiedź.
- To nie żart... było, ale się skończyło. Wybacz - rzucił od niechcenia, ale... coś mi w nim nie pasowało. Za dobrze go znam.
Pierwsze łzy spłynęły mi po policzkach. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Czemu? - to jedyne, co mogłam z siebie wydusić w tamtej chwili.
- Nie będę cię okłamywał - postanowił. - Ten związek był od początku jedną, wielką pomyłką. Nie wiem, po co w ogóle go zaczynaliśmy. Nie zależy mi na tobie i nigdy nie zależało - to mnie dobiło najbardziej.
- No oczywiście - prychnęłam. - Szanowny pan Anderson szuka przygody na jedną noc. Zbajeruje, zaliczy i zostawi. Czego ja się mogłam spodziewać? Że się zmienisz? Boże, jaka ze mnie idiotka...
- Kimmy, nie płacz.
Jack chciał do mnie podejść i zetrzeć łzy z mojego policzka, lecz w odpowiedzi... spoliczkowałam go. Wiem, to było złe, ale wtedy nie mogłam się powstrzymać.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam - Skoro ci na mnie nie zależy, to zrób mi przysługę i już więcej się do mnie nie odzywaj.
Wybiegłam załamana z dojo wprost do knajpki Phil'a. Byłam cała zapłakana. Jak on mógł mi to zrobić? Od samego początku udawał, a ja mu uwierzyłam. Jaka ja byłam głupia! Co się ze mną stało? Dałam się omamić największemu babiarzowi w całych Stanach Zjednoczonych. Brawa dla mnie!
Właściciel lokalu podszedł do mnie i spytał, co się stało, ale nic nie odpowiedziałam. Mężczyzna przyniósł mi falafela i poszedł do innych gości. Nawet go nie tknęłam. Cały czas płakałam i nie miałam najmniejszego zamiaru przestać.
Po pewnej chwili zobaczyłam przed sobą... Petersona, który zajął miejsce naprzeciwko mnie. Nie chciałam teraz niczyjego towarzystwa, ale w rezultacie chłopak ze mną został.
- Co się stało, Kim? - spytał.
- Nic ważnego - skłamałam i popatrzyłam na niego.
- Właśnie widzę - zadrwił. - Powiedz, co jest grane.
- Jack... Jack, on... zerwał ze mną - wyłkałam i schowałam twarz w dłoniach.
- Nie płacz - poprosił. - On na to nie zasługuje. Zrobił to, co chciał, a ja cię ostrzegałem! Byłaś tylko zabawką w jego rękach. Znudziłaś się, więc cię zostawił.
- Więc to moja wina? - warknęłam - Ty nic nie rozumiesz, Brody. Ja go kocham. Najbardziej na świecie.
- Kochasz, a płaczesz przez niego?! Kim, słyszysz się? - krzyknął, lecz zaraz potem się uspokoił. - Przepraszam, nie powinienem. Mam jedno pytanie.
- Tak?
- Czy teraz... mogłoby między nami coś być? - wypalił prosto z mostu.
Przed chwilą chłopak ze mną zerwał, a on myśli, że od razu stanę się jego dziewczyną? No chyba mu się coś poprzestawiało.
- Jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej w najbliższym czasie nie mogę ci zaoferować - powiedziałam i otarłam łzę z policzka. - Do zobaczenia - rzuciłam jeszcze i poszłam do domu.

Szłam i ciągle o tym wszystkim myślałam. Myślałam, że Jack naprawdę mnie kocha. Tyle dla mnie zrobił, tyle razy pokazywał, jaka jestem dla niego ważna. Teraz wszystko pękło, niczym mydlana bańka. To jak film, lecz bez szczęśliwego zakończenia. Najgorsze jest to, że ja go kochałam. Kochałam i kocham nadal. Anderson to pierwszy chłopak, któremu się oddałam. Pierwszy, któremu w pełni zaufałam, bo nie bałam się, że mnie skrzywdzi. Myślałam, że będziemy razem długo, a on krótko po tym zdarzeniu ze mną zrywa i na dodatek wyznaje, że nic do mnie nie czuje. Nasz związek był pomyłką? Skoro tak uważa, to być może rzeczywiście tak było. 
Kiedy przekroczyłam próg domu, starałam się jak najlepiej ukryć, że płakałam. Ben natychmiast do mnie podbiegł.
- Hej, Kim! Czemu nie przyszłaś z Jack'iem.
Czy nawet mój brat musi mi o nim przypominać?!
- On tu nie przyjdzie przez bardzo długo - poinformowałam go.
- Przecież jesteście razem - zauważył.
- Poprawka; byliśmy razem - wyminęłam go i pobiegłam do pokoju.
Od razu z płaczem rzuciłam się na łóżko. Brody miał rację; sama jestem sobie winna. Wchodziłam w związek z Casanovą, podrywaczem i łamaczem serc myśląc, że dla mnie się zmieni. Tak... zmieni się dla jakieś pierwszej lepszej blondyny, którą chciał tylko wykorzystać. Ludzie mnie przed nim ostrzegali, a gdybym ich słuchała, pewnie teraz nie cierpiałabym tak bardzo. Kocham Jack'a, nic na to nie poradzę. Tak łatwo mi to nie przejdzie, ale cóż... muszę próbować.

*narrator*
(kilka minut wcześniej)
Załamany szatyn odprowadził wzrokiem płaczącą blondynkę. Nie mógł sobie tego darować. Wiedział, że ją skrzywdził. Zrywając z nią zranił też siebie. Kimberly to pierwsza dziewczyna, na której mu tak zależało.
Po kilku sekundach wyładowywania złości na manekinie i dalszej nieobecności przyjaciół, zrezygnowany chłopak udał się do szatni. Jednak zamiast się przebierać, usiadł na ławce i schował twarz w dłoniach.
- Przepraszam, Kimmy - szepnął do siebie. - Przepraszam, musiałem. Tak bardzo cię kocham...

Drugi rozdział dzisiaj. <3 Mi się podoba, nie wiem, jak wam. Chociaż pewnie chcecie mnie za to zabić, prawda? Chyba tak... ale spokojnie. Kick pojawi się za... em.. no.. dość dużą liczbę rozdziałów, ale... na pocieszenie to może... Kolejny dodam w poniedziałek?

23 komentarze:

  1. Nooooo! KICK się rozpadło! Nieee!
    Rozdział genialny.
    Świetnie piszesz.
    Masz talent **
    Napisz książkę! Z chęcią przeczytam :***
    Kocham i czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział!
    Kurde no mam jakieś dziwne wrażenie,że to zerwanie nie było takie zwyczajne.Może ktoś Jack'owi zagroził hmm?Brody albo Steven?Powiedzieli mu,że jeśli z nią nie zerwie to coś jej się stanie i Jack dla jej dobra to zrobił...
    Czekam na kolejny rozdział!Dawaj go szybko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne!! Genialne!! <3
    Czekam na nowy!!
    Mam nadzieję, że mi szybko Kick połączysz!
    Jestem ciekawa, czemu Jack musiał zerwać z Kim!! <3
    kocham i czekam na new~!! <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo...koniec Kicka dobrze, że na krótką chwile! :-)
    + Super rozdział i myśle, że może Steven szantarzuje Jacka ???
    Czekam na następny XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski <3
    Ale jedno: DLACZEGO?!
    Dlaczegoś mi kick'a rozdzieliła?!
    Ale coś mi tu nie pasuje, coś czuję że w ich zerwaniu maczali paluchy Steven, Tina i Laura, mam rację? ;>
    Kocham o czekam na new ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny ♥
    Nie mogę się nadal pogodzić z utratą Kicka :<
    Ale ty o tym wiesz.
    Jaki poniedziałek ?
    Rozdział poproszę tu i teraz :D
    Czekam na nowy <3
    Kocham cię ♥♥♥
    ;**********************************

    OdpowiedzUsuń
  7. Kick się rozpadło? Hmm... Tina, Laura i Brody?

    OdpowiedzUsuń
  8. O NIE KOCHANA MY SIE OSTRO POLICZYMY ! Co to ma w ogóle być coś ty zrobiła a raczej co Jack zrobił , w co on sie wplątał.. ktoś mu groził ? Mam nadzieję że szybko to ogarniesz i dodasz w poniedziałek rozdział w którym to wyjaśnisz. Bo inaczej widzimy sie w twojej szafie. :p Mimo tego że rozdzieliłaś nam Kick'a cudowny rozdział jak zwykle ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. WHAT ARE YOU FUCKING DOING?! Jak mogłaś ich rozdzielic? Przeciez byli idealna para!:c No coz, czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
    Pozdrawiam. :3

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie nie !!
    Tak się bawić nie będziemy !!! Idę po czołg moja droga !!
    Czy Ty chcesz żebym ja dostała zawału. ?!
    Ja nie wytrzymam do poniedziałku !
    Ja chcę rozdział teraz !
    Poza ty, że Kick się rozpadł to rozdział cudny. ♥♥
    masz mi to naprawić, albo się policzymy Olu. :D
    Czekam na next. : 3333

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały ♥
    Ale DLACZEGO?!
    Dlaczego Jack to zrobił?
    Coś mi tu nie pasuje!!
    Już nie mogę się doczekać poniedziałku:>
    Kocham i czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow *_*
    Czekam na next bo już chcę wiedzieć : Czemu!
    Kocham ten blog i ciebie !!! <3 ♥ :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Czemu rozdzieliłaś Kicka? :(
    Mam nadzieję, że niedługo do siebie wrócą!
    I ciekawe czemu Jack zerwał...
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. COOOOO?! Nieeee, kochanie, tak nie będzie! Spodziewaj się mnie w nocy, bo ja już jadę cię zabić (i tak cię kocham) !!!
    Wytłumacz w następnym rozdziale czemu, bo ja tu umieraaaaam nooo! :o jak? co? dlaczego? no Jack, debilu!!!!!!
    czekam na nn, z poszanowaniem..
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. nono, na gifie widać że ta blondynka to brody hoho,dziewczyno szalejesz ;DDD PS. Kocham twoje opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, ale ja nie rozumiem, co wy widzicie w Jack'u albo raczej Leo Howardzie? Przecież on jest... ohydny! Nie wiem co gorsze. Jego włosy czy pieprzyk! Fuu!
    Alexandro piszesz tak dobrze, dlaczego nie stworzysz czegoś lepszego?? Ciągle o Kicku. Błagam cię, stwórz coś własnego.

    Miamore

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tworzę coś własnego, ale tego nie publikuję. wg mnie [i nie tylko] Leo jest po prostu cudowny ♥
      ale dobra.. każdy może mieć swoje zdanie..

      Usuń
  17. Wow! Rozdział genialny! To zerwanie nie wiem czemu przypomina mi trochę Harry'ego Pottera... Nwm czemu, nie pytaj. Ale mi się bardzo podoba coś takiego, nienawidzę szczęścia!! [To chwilowe, przejdzie mi] Pisz szybciutko dalej.
    Pozdrawiam i życzę weny :**
    Zozolek.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobra co jest grane?
    Dlaczego nie ma Kick'a?
    Kocham Cię, ale no wiesz...Kick też jest ważny...
    Czekam na nowy LEPSZY (że z Kick'iem) rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny roździał, szkoda , że KICK się rozpad ale roździał i tak jest super. Kiedy nowy

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥