niedziela, 27 października 2013

Rozdział 56



Dobra, koniec tego! Pora wziąć się w garść. Anderson to przeszłość i zamknięty rozdział w moim życiu, a wspomnieniami nie można żyć. Teraz mam Brody’ego i to na nim powinnam się skupić, nie na Jack’u. O nim muszę zapomnieć… tylko jak szybko, i czy w ogóle, mi się to uda?
W pewnej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Pierwszą moją myślą była Grace. Zeszłam na dół i poszłam otworzyć, to rzeczywiście ona. Wpuściłam ją do środka, a ona bez słowa pociągnęła mnie do mojego pokoju. Zamknęła drzwi i zaczęło się kazanie…
- Czemu widziałam Jack’a?! – zapytała na wstępie.
- Bo tu był? – rzuciłam, jakby to była oczywistość.
- Czemu?!
- Nieważne.. powiedz lepiej, o co ci chodziło – odparłam. – I czemu to nie na telefon.
- Bo jak ostatnio byłam na randce z Jerry’m – uśmiechnęła się na to wspomnienie – to widziałam coś, co ci się nie spodoba.
- Co...? A raczej.. kogo? – zaczynałam się domyślać o kogo chodzi.
- Jack’a i Laurę… oni się całowali – powiedziała cicho.
Oficjalnie mogę już uważać ich za parę. Tylko jedno mnie zastanawia… po co on tu przyszedł? Co chciał wytłumaczyć? Może jak mu się cudownie żyje z tą laleczką Barbie? No nic… życie toczy się dalej. Zresztą nie mogę mieć do niego pretensji, przecież sama też kogoś mam. Tylko czy ja naprawdę kocham Brody’ego? Czy raczej jest on kimś w rodzaju pocieszenia? Nie wiem, ale nawet jeśli… to kiedyś go pokocham. Możliwe, że nawet bardziej niż Jack’a, choć to raczej niemożliwe…
- Już mnie to nie obchodzi – posłałam jej wymuszony uśmieszek. – Mogą sobie robić co chcą, to nie mój problem.
- Kim, doskonale wiem, że kłamiesz.
Cała Grace… zawsze potrafi mnie rozgryźć.
- Może i mi na nim zależy, ale co z tego? Już nic między nami nie ma, zrozum to. On mnie nigdy nie kochał. Nie zmienił się, dalej został casanovą i skończonym idiotą!
- To nie prawda! – broniła go. – Gdyby cię nie kochał, to pewnie do niczego między wami by nie doszło!
- Teraz ma mnie za jakąś szmatę – szepnęłam, lecz dziewczyna i tak to usłyszała. Dziwnie na mnie spojrzała. – No co? Po tym, co usłyszał tak właśnie jest…
- A co usłyszał? – zapytała zdziwiona.
- Że… jestem z Brody’m – wypaliłam.
 - Co?! Czemu go okłamałaś?!
Zdawało mi się, że ona go broniła. W sumie to przecież nie wie o moim związku z nim… w sumie to jeszcze nikt tego nie wie. 
- Nie okłamałam, od dzisiaj jestem jego dziewczyną – wytłumaczyłam, a ta otworzyła buzię ze zdziwienia. - Poza tym... Jack myśli, że… się z nim przespałam.
Opadłam na łóżko. Za dużo tego wszystkiego… Czemu moje życie nie może być spokojne i proste? Czemu zawsze muszę mieć jakieś problemy? Czemu nigdy nie może być… normalnie?! Co ja takiego zrobiłam?
- To prawda?
- Pewnie, że nie! – zaprzeczyłam od razu. Nie zrobiłam tego i nie zrobię nigdy. To jedyna rzecz, której w tamtej chwili byłam pewna. – Grace, zrozum. Muszę jakoś do końca wybić sobie z głowy tego idiotę, a Brody mi w tym pomoże. Kto wie? Może się zakocham… - zastanawiałam się. – Nie osądzaj mnie, bo to wcale nie pomaga…
- Nawet nie miałam takiego zamiaru – uśmiechnęła się słabo. – Jesteśmy przyjaciółkami i poprę cię we wszystkim, nawet w najbardziej kretyńskich pomysłach!
- Dziękuję ci – rzuciłam i się przytuliłyśmy.

*narrator*
Zadowolony Peterson wrócił do domu i zamknął się w swoim pokoju. Był szczęśliwy, jak chyba jeszcze nigdy. Został chłopakiem dziewczyny, w której kochał się od ponad roku, jego marzenie się spełniło. Wiedział o tym, że ta jeszcze kocha Andersona, lecz nie poddawał się. Chciał ją w sobie rozkochać, by pokazać Jack’owi, że to Brody jest lepszy, ale też po to, aby wreszcie spędzić romantyczne chwile z kobietą swojego życia. Chłopak nie potrafił racjonalnie myśleć… czasami miewał koszmary dotyczące siebie, blondynki i szatyna. W jednym z nich on wraz z Kimberly tworzyli na pozór kochającą się rodzinę z dwójką dzieci. W pewnej chwili brązowooka po prostu zabrała je, spakowała swoje rzeczy i się wyprowadziła. Na pożegnanie powiedziała:
- Miło było, ale Ian i Amy są dziećmi Jack’a. Nie kocham cię, żegnaj…

Nienawidził go z całego swojego serca za to, że on mógł ją mieć. Mógł ją bezkarnie całować, dotykać… a Brody? Nie mógł nic, nawet z nią porozmawiać. To zmieniło się kilkanaście dni temu, gdy jedna z par w Seaford, uważana przez niektórych za wieczną, ot tak po prostu się rozstała. Jaki jest tego powód? Czemu Jack to zrobił? Czy naprawdę już nie kochał Kim? Jego słodkiej, miłej Kimmy, której tyle razy wyznawał miłość? Otóż…

Otóż? Kto zgadnie? xdd hhahaha :D nie no.. wstyd mi tu pisać po takim czasie :(( Przepraszam, wybaczycie mi? ;CC Nowy rozdział za kilka dni, przed sobotą na pewno xd Założyłam blogowego aska. Pytajcie o wszystko - blogi, mnie itp http://ask.fm/xAlexandraHowardx xd
TE AMO, CHICAS! ♥♥

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam tego bloga!! :D
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :)
    Oby szybko się pojawił. :D
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bossskie!!!! Dawaj new i kick bo jak nie to... Przyjade RUDYM 102

    OdpowiedzUsuń
  3. Otóż tak. Kochał i nie mógł przestać.
    Cholera, to pierwszy rozdział o Kim i Jack'u jaki przeczytałam w ciągu kilku miesięcy. Pamiętam jak pisałam o Kick i Leolivi i nie mogłam się od tego oderwać. A teraz nawet o tym nie myślę.
    Zawahałam się zanim nacisnęłam na link do tego posta. Miałam wrażenie, że Z Kopyta nie jest już to samo. Dlatego przestałam pisać. Bo chciałam, żeby wróciły te dwa pierwsze sezony. Żeby obsada była zawsze w komplecie i chciałam stary, dobry serial.
    Marzenia nie zawsze się spełniają.
    Mimo to chcę ci powiedzieć, że ten rozdział był wspaniały i obiecuję, że będę czytać i komentować następne. Masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, Marta <33
      naprawdę to dla mnie wiele znaczy ♥

      Usuń
  4. Boski rozdział♥
    Kocham i czekam na new♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Otóż... ?
    Nie wiem ;(
    Boski kochana <3
    Nie mogę się doczekać nowego ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle kochanie przeszłaś samą siebie! Nie no, nie wierzę! Jak ktoś może mieć tak wielki talent, hmmm..?? No pytam się jak!! Podziel się ze mną!! Choć ociupinkę!! <3
    Rozdział jak zwykle cudowny! Ale..no właśnie jest to ''ale'', a tym ''ale'' jest nasz Brody, któremu wszyscy z całą życzliwością życzymy Wszystkiego, co najgorsze! <3 Ale w jednym się nie pomylił, Kim kocha Jack'a!! :D Pytasz bejbe, czemu zerwali? Hmm...może Laura, Brody i cała reszta kazała Jack'owi zerwać z naszą Kimi, pod groźbą niebezpieczeństwa, które jej grozi, jeśli Jack nie wykona, tego, czego chcą??
    Czekam z ogromną, ogromną niecierpliwością na nowy, bo ja już chcem mojego KICKA!! ♥
    Love 4ever! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie to Laura i Brody kazali mu z nią zerwać, bo cos by zrobili Kim -.-
    To jest pewne jak to, że masz ogromny talent :D
    Rozdział jest cudowny <3
    A Brody ma koszmary z Jack'iem w roli głównej :D
    I like it :D
    Czekam z niecierpliwościę na nowy i na kick :**
    Kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Światby roździał. Nie moge się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  9. Otóż co? Nie mam tak bujnej wyobraźni jak ty i tego sobie nie wyobrażę!!
    KC i czemam na nn!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny!!! Czekam na nowy

    OdpowiedzUsuń
  11. Otóż... SERIO OLA, SERIO?! Fuuu! Dlaczego on jest z Brodym i jak może mówić, że chyba się w nim zakocha?! ;cc Rozdział CUDOWNY :D Czekam na nexta :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój blog jest świetny czekam na next. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny, świetnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój blog rządzi

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥