środa, 27 listopada 2013

Rozdział 58



To już dzisiaj, dzień balu. Ogromnie się cieszę! Wprost nie mogłam się doczekać. Przez ostatnie piętnaście minut tylko ciągle się poprawiałam i sprawdzałam czy na pewno się nie rozmazałam.
Muszę przyznać, że wyglądałam dobrze. Oby Jack’owi się podobało, pomyślałam, ale zaraz się za to skarciłam. Nie Jack, tylko Brody! To on jest moim chłopakiem i to jego kocham! Znaczy postaram się…
- Wyglądasz obłędnie, kochanie – powiedział szatyn, całując mnie na powitanie. Ta jasna sukienka, na którą namówiła mnie Grace była jednak strzałem w dziesiątkę. 

****

Sala była pięknie przystrojona. Na środku oczywiście znajdowała się scena, a na niej korony dla króla i królowej. Nie mogę się doczekać wyborów! Choć pewnie każdy będzie głosować na Laurę.
W pewnej chwili zobaczyłam Tinę, rozmawiającą z jakimiś chłopakami, którzy wprost rozbierali ją wzrokiem. Chciało mi się śmiać. Jej sukienka, nie dość że do bólu różowa, to jeszcze strasznie krótka. 
- Hej, Kim! Cześć, Brody! – nagle dobiegł nas głos Grace.
Dziewczyna przyszła oczywiście w towarzystwie Jerry’ego. Również wyglądała ślicznie. 
- Chłopaki – zaczęła – zajmijcie nam miejsce przy stoliku, bo my chcemy się napić pączu.
Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, pociągnęła mnie za rękę i oddaliłyśmy się niemal na drugi koniec sali. Knight ciągle uśmiechała się jak głupi do sera, a ja nie za bardzo wiedziałam jaki jest tego powód.
- Co się tak szczerzysz? – rzuciłam.
- No bo.. a tak sobie. Jerry jest cudowny – rozmarzyła się, biorąc łyka szkarłatnego napoju.
- Chyba nie mamy na myśli tego samego Jerry’ego – zażartowałam, za co dostałam od niej w ramię. W pewnej chwili niemal zbladła. Uśmiechnęła się jeszcze sztucznie i odbiegła najszybciej, na ile pozwalały jej szpilki.
- Grace! – zdziwiłam się. Chciałam za nią iść, lecz zostało mi to uniemożliwione. Ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Spojrzałam na niego…
- Jack, puść mnie – syknęłam.
Czemu on mi to robi?
- Musimy pogadać, proszę… daj mi pięć minut.
Przez chwilę nic nie mówiłam. Zastanawiałam się, czy się zgodzić. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, ale coś mnie do niego ciągnęło. Chyba nigdy nie pozbędę się tego uczucia.
- Masz dwie. O co chodzi? – spytałam sucho.
- Chodź gdzieś, gdzie jest ciszej – powiedział.
Gdzie wylądowaliśmy? Kącik woźnego. No on jest jakiś niepoważny! Ciekawe, po co tu jestem? Chce mi się pochwalić, jaka Laura jest wspaniała? Nie, dziękuję…
- Ślicznie wyglądasz – uśmiechnął się słodko.
- Ogarnij się, człowieku! – pisnęłam – O tym chcesz gadać? Do rzeczy! Została ci minuta, nie zmarnuj jej…
- Przyszłaś tu z Brody’m, prawda? – upewnił się.
- Yyy… tak? To takie bardzo dziwne? – prychnęłam – Dobra, to bez sensu.
Złapał mnie za rękę, jednocześnie uniemożliwiając otworzenie drzwi. Niech on da mi spokój!
- Zasługujesz na kogoś lepszego – rzucił, a we mnie się zagotowało. Nie rozumiem, jak on mógł coś takiego powiedzieć. Rzucił mnie, a teraz prawi mi morały dotyczące Brody’ego. Takiego czegoś jeszcze nie było…
- Ja właśnie znalazłam kogoś lepszego – stwierdziłam. – Lepszego od ciebie!
Po moich słowach, szatyn zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Przyciągnął mnie do siebie i gwałtownie wpił się w moje usta.
 Z początku chciałam go odepchnąć, lecz po chwili oddałam pocałunek. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje! Po prostu brakowało mi go… bardzo mi go brakowało.

Język Jack’a wsunął się do mojej jamy ustnej i zaczął penetrować podniebienie. Już zapomniałam jakie to cudowne uczucie tkwić w jego ramionach.
Jak dla mnie, ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność. Jednak dopiero po jakiś dwóch minutach mój rozum wreszcie raczył wrócić z wakacji.
Mocno odepchnęłam od siebie Andersona i spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Czemu? Czemu mi to robisz?
Pierwsze łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Przecież teraz zdradziłam Brody’ego… jak ja mogłam to zrobić?!
Nie czekając na nic wybiegłam z pomieszczenia i udałam się wprost do damskiej toalety, żeby doprowadzić się do porządku. Nie było aż tak źle, makijaż pozostał niemalże nienaruszony.

Szybko wróciłam do reszty, przedtem jeszcze mijając Laurę, która – jak mniemam – szukała swojego ukochanego.
- Crawford – warknęła.
- Ryan – odpowiedziałam tym samym tonem. – Więcej różu się nie dało? – spytałam lustrując jej strój. 
- Jack’owi się podoba – mruknęła z przekąsem. Miałam wielką ochotę powiedzieć o niedawnym pocałunku, lecz ostatkiem silnej woli się powstrzymałam.
Podeszłam do stolika, przy którym siedział Brody razem z Grace, Jerry’m oraz Julią i Miltonem. Zajęłam miejsce między Petersonem, a Knight, która od razu zadała mi pytanie dotyczące mojego zniknięcia:
- Gdzie byłaś?
- Nieważne – rzuciłam uśmiechając się delikatnie.
Mój chłopak porwał mnie na parkiet. Przetańczyliśmy kilka piosenek, zanim znowu wróciliśmy na miejsca.

****

Po dwóch godzinach zabawy, na scenę weszła pani Smith z białą kopertą. Grace zaczęła się uśmiechać, ja zresztą też. Indywidualne wybory na króla i królową balu. O co chodzi? Każdy oddawał głos na jedną dziewczynę i jednego chłopaka, którzy – jego zdaniem – powinni nimi zostać. Jednak nie miało znaczenia, z kim się przyszło. Na przykład królową mogła zostać Julia, a królem – Brody. Ja oddałam głos oczywiście na Knight i Martineza.
- Moi drodzy! – zaczęła nauczycielka – Przyszedł czas na ogłoszenie wyników. Królową naszego balu zostaje… - otworzyła kopertę i zrobiła znaczącą przerwę – Kim Crawford!
Każdy zaczął bić brawo. Wyszłam na scenę, gdzie założono mi na głowę koronę. To tylko teraz czekać na króla, zaśmiałam się w duchu.
- Królem zostaje… - znowu przerwa – Jack Anderson!


Mam nadzieję, że wam się podoba. Chcę was przeprosić za moją przerwę w tym blogu. Znaczy za moje przerwY (obecnie spowodowane moją chorobą i musem ciągłego leżenia w łóżku). Tak jeszcze będzie przez kilka tygodnie (sobota - rozdział), ale od nowego roku... BIG REWOLUSZYN! <3 hahahaha xd a tak na poważnie to od stycznia (wtedy, kiedy zaczynają mi się ferie, czyli tak gdzieś w połowie) zasypię was rozdziałami i blogami. O taak.. będę ich mieć SIEDEM :O na głowie, więc.. HAHAHA żal mi siebie bardzo bardzo XDD
Kolejny tutaj dodam za tydzień w sobotę :) 
+ chyba zmienię wygląd, bo ten mi się nie podoba xd

13 komentarzy:

  1. rozdział cudny!!
    czekam na nn :D
    kiedy bedzie kick??

    OdpowiedzUsuń
  2. CUdowny <3
    mam nadzieję, że w następnym bd kick :**
    kocham <333 <333
    i czekam na nn <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział! <33
    Jack i Kim królewską parą!!
    Hura!
    Czekam na rozdział! :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały roździał

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialnie!
    Taniec królewskiej pary nieunikniony, hoho :D
    Czekam na nn, kochanie :*

    PS Brody już może znikać z opowiadania, bo nikomu nie potrzebny xd

    OdpowiedzUsuń
  6. JA TEŻ CHCE KICK'A ! :D
    Awww nasza parka jest królem i królową ^^
    Nie mogę się już doczekać co takiego się dalej wydarzy <3
    Bosko jak zwykle <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny rozdział <3
    Jack i Kim królewska para :D Co będzie dalej? ;)
    Kocham i czekam na nn:**

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !
    Jack królem !!! < 333
    Awww *-*
    i tak ma być ! ♥♥♥
    Awww no. Olaa, zajebistyy ;*
    Czekam na next ; 333

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział!! <3
    I zostali królewską parą. *.*
    Już nie mogę się doczekać następnego. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo !!!
    Jack i Kim królewską parą :D
    Jejejejej :D
    JA CHCE KICKA !!
    Ten pocałunek był taki awww !!
    Kocham i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne, czekam na nexta.. wreszcie mogę dodawać Ci komentarze XD.. Kocham.. rozdizał jest fenomenalny.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. http://love-story-leo-howard.blogspot.com/
    Witam, pojawiła się jednorazówka na moim blogu o KICK. :)
    Zapraszam do przeczytania.
    Dawna Claudia Howard ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Boskie!!
    Uuu... pocałunek!!! I like it!
    Czekam na to BIG rewolution!!! Mam nadzieję, że na serio nędziemy BIG <3
    KC i czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥