sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 60



Obudziłam się dzisiaj z tylko jednym zamiarem – muszę zerwać z Brody’m. Po wczorajszych wydarzeniach nie mogę z nim być, po prostu nie jestem w stanie. Czemu to ja muszę mieć takiego pecha? To już się staje monotonne. Zawsze mam pecha jeśli chodzi o chłopaków. Człowiek, którego kochałam całym sercem, perfidnie mnie oszukał. Udawał, że mu na mnie zależy, a potem rzucił… potraktował jak starą zabawkę, która mu się znudziła. Najgorsze jest to, że ciągle myślę o naszym pocałunku podczas wczorajszego balu. Tak mi tego brakowało… ale nie. To był jednorazowe i pewnie więcej się już nie powtórzy. No cóż, co było – nie wróci i muszę się w końcu z tym pogodzić. Najpierw Jack, a potem Brody… co jest ze mną nie tak?! Chyba przyciąganie nieodpowiednich facetów to moja specjalność.

Przez praktycznie cały dzień starałam się unikać Brody’ego. Na lekcjach siedziałam z Grace, lecz ciągle czułam na sobie jego wzrok… jego oraz Andersona. Parę razy odwracałam się do tyłu, gdzie zajmował miejsce obok Jerry’ego, lecz była to kwestia kilku sekund. Nie mogłam na niego patrzeć. Ciągle coś sprawiało, że mnie do niego ciągnęło. Te jego oczy, uśmiech… po prostu wszystko! Przez większość czasu miałam przed oczami nasze wspólne chwile. Gdy poznaliśmy się na stołówce, gdy walczyliśmy przeciwko sobie, gdy staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi… gdy pierwszy raz się pocałowaliśmy. Każda chwila była magiczna i pamiętałam ją bardzo dokładnie. Nie powiem, cholernie brakuje mi tego, że ze sobą nie rozmawiamy, że nie utrzymujemy kontaktu. Może moglibyśmy zostać znowu przyjaciółmi, ale chyba nie dałabym sobie z tym rady. To by mnie przerosło, za bardzo bym cierpiała…

Nawet na przerwach nie rozmawiałam z Petersonem, cały czas siedziałam z Grace i Julią. Gdy do nas podchodził, my szłyśmy gdzieś zupełnie indziej. Niby miałam skończyć nasz związek, ale bałam się tej rozmowy… chociaż nie tylko tego.
- Kimmy, czemu mnie unikasz? – spytał szatyn, gdy chowałam książki do swojej szafki z zamiarem opuszczenia szkoły, gdyż właśnie skończyły się lekcje.
- Musimy pogadać, Brody – rzuciłam sucho i bez jakichkolwiek emocji. – Dzisiaj o szóstej u Phil’a, nie spóźnij się.
Chciałam odejść, lecz on jeszcze coś powiedział.
- A buziak na do widzenia? – uśmiechnął się chytrze i zaczął do mnie podchodzić.
- Zapomnij, frajerze! – warknęłam i odepchnęłam go od siebie.
- Coś ty taka cięta, skarbie? – zdziwił się.
- Nie skarbuj mi tutaj – syknęłam i z hukiem zamknęłam szkolną szafkę. – Po wczoraj nie masz prawa tak do mnie mówić. Na razie, przyjdź do Galerii – zakończyłam i wyszłam z budynku.

*narrator*
Wymianie zdań nastolatków przysłuchiwał się zdenerwowany Jack. Stał na schodach, więc żadne z nich nie mogło go widzieć. Nie rozumiał zachowania Kimberly, lecz w pewnym stopniu się z niego cieszył. Czyżby Brody zaprzepaścił nadaną mu szansę? A może ta cała farsa zakończyła się fiaskiem? Szatyn jeszcze tego nie wiedział, lecz postanowił podejść do Petersona.
- Co jej zrobiłeś? – warknął na wstępie. Widok roześmianej twarzy rywala zdenerwował go jeszcze bardziej. – Nie ciesz się, nie masz z czego.
- Oj, Jack, Jack, Jack – zaśmiał się. – Nie twój interes. Może jej coś zrobiłem, może nie zrobiłem, ale i tak już usnułeś sobie jakieś bezpodstawne podejrzenia. Poza tym, nie powinno cię to obchodzić, przecież z nią zerwałeś.
- Wiesz co? Nie wiem kiedy, ale bądź pewny, że pewnego dnia cię zabiję – warknął i wyminął go, a następnie również udał się do wyjścia.

*Kim*
Od około dziesięciu minut siedziałam na czerwonym fotelu u Phil’a i czekałam na Brody’ego, pijąc sok pomarańczowy. Dochodziła osiemnasta, a jego jeszcze nie było. Tak szczerze to chyba wolałabym, żeby w ogóle się nie pojawił.
- Hej, kochanie – na jego głos, aż podskoczyłam. Cały czas siedziałam tyłem do drzwi wejściowych i nie widziałam jak wchodził.
Zajął miejsce naprzeciwko mnie i czekał aż coś powiem.
- To koniec – wypaliłam beznamiętnie, spoglądając na niego. Nie zrozumiał. – Koniec z nami… z tobą i ze mną.
Zbladł. Widziałam w jego oczach wściekłość i frustrację. Czy to moja wina, że wczoraj chciał mnie siłą zaciągnąć do łóżka? No chyba raczej nie.
- Kimmy, ale jak to?! – spytał i złapał mnie za dłoń, którą trzymałam na stoliku, lecz od razu ją stamtąd zabrałam. – Ja cię kocham, daj mi szansę. Przepraszam za wczoraj, poniosło mnie! Po prostu jak pomyślałam, że… spałaś z Jack’iem – ledwo przeszło mu to przez gardło – coś we mnie pękło. To ja powinienem być na jego miejscu, zrozum… dlatego to zrobiłem.
- Człowieku, to żałosne! – prychnęłam.
- Kocham cię! – powtórzył. – Widzę po twoich oczach, że ty też kochasz mnie – no może niekoniecznie. – Nie kończ tego przez mój jeden głupi błąd, Kim!
Może on ma rację? Może nie powinnam tego robić? Poza tym… boję się. Tak, wiem. To głupie, ale naprawdę boję się zostać sama. Jack jest z Laurą, a ja nie mogłabym na nich patrzeć dzień w dzień. Ostatnie, czego wtedy potrzebowałam to samotność i musiałam to wreszcie zrozumieć.
- Dobrze, zapędziłam się – przyznałam. – Przepraszam, Brody – nawet nie wiem, czemu to powiedziałam. – Muszę już iść, pogadamy jutro.
- Nie możesz jeszcze zostać? – spytał z nadzieją.
- Pogadamy jutro, do zobaczenia – ucięłam i w pośpiechu wstałam z miejsca. Przed wyjściem odwróciłam się jeszcze i… doznałam szoku.
Dosłownie stolik przed nami siedział… Jack. Kiedy on przyszedł?! No tak… nie zauważyłam nawet wejścia Petersona, więc nie powinnam się dziwić. Przez ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały, lecz szybko uciekłam. Co jeśli on słyszał naszą rozmowę i o wszystkim wie? Nie, na pewno nie… chociaż nawet gdyby to co? Przecież nic go już ze mną nie łączy.
Szybko udałam się do domu. Marzyłam tylko o tym, by móc rzucić się na łóżko…

*narrator*
Brody chwilę później również opuścił lokal, lecz został on zatrzymany przez wściekłego Andersona, który słyszał całą ich rozmowę. Już  w szkole postanowił sobie, że dzisiaj przyjdzie do Phil’a w nadziei, że dosłucha się chociaż fragmentu. Jak widać przerosło to jego najśmielsze oczekiwania.
- Stój i słuchaj – warknął.
- Czego?! – odparł mu tym samym tonem. – Śpieszę się.
- Jak ty jej mogłeś to zrobić?! – krzyknął szatyn i z całej siły uderzył Petersona pięścią. Chłopak upadł na ziemię, gdzie dostało mu się jeszcze parę razy.
- Nieładnie, kolego – mruknął ścierając krew, sączącą się z jego wargi i nosa. – Zobaczymy, co Kim na to powie.
- Pierwszy raz masz rację – skwitował i odszedł, jak gdyby nigdy nic. – Zobaczymy, co Kim na to powie…
Wiedział co zrobi i gdzie pójdzie. Już czas z tym skończyć i doskonale zdawał sobie sprawę z tego sprawę. Jeszcze dzisiaj Kimberly Crawford pozna prawdę… zasługuje na nią.

hahhaha xdd podoba się rozdział? Mam nadzieję, że tak, bo dzisiaj dostaniecie jeszcze drugi, a tam... Kick? hahaahhahahaha :D zobaczy się, ale nie obiecuję :D
To co? Od ponad dwunastu godzin mam czternaście lat, yo XD 
Do nn :*

9 komentarzy:

  1. Cudo <3
    Kick ma być ! :*
    Taaaaak <3 Jack przywalił Brody'emu :D
    Czekam na nn :*
    Kocham ♥
    I jeszcze tu złożę ci życzenia ♥
    Wszystkiego o czym marzysz ♥ Zdrowia ♥ Miłości ♥ Szczęścia ♥ Prezentów ♥ Weny ♥
    Wielbię cię kocie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego :D
    Rozdział cudowny :**
    Powiadasz, że będzie kolejny?
    Super :D
    I jeszcze wesołych świąt :**
    Kocham i czekam na nn <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za action, łu! :D
    Już nie mogę doczekać się tej prawdy! Brody umrze w najbliższym czasie, bo Jack go zabije, więc nie ma co się nim martwić xd haha! Rozdział świetnie napisany, jak zawsze :*
    Jeszcze raz wszystkiego naj, kochana! <3
    Czekam na nn!
    Kocham, pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty rozdzial!I dawaj szybko kolejny

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste!
    Dawaj koniecznie nowy! <3
    Już nie mogę się doczekać!
    Brody to świnia, ale to każdy wie! :D
    Z niecierpliwością czekam na nn ;*
    I jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego skarbie! ;*
    Hahah to już chyba trzeci raz w ciągu godziny.. :D
    Mądra ja :D
    Dawaj new! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. STO LAT !!! <3333
    A TERAZ POPROSZĘ KICKA MOJA DROGA ! ;D
    BRODY TO ŚWINIA ! ;D
    NIE LUBIĘ GO ! -.-
    NISZCZY MI KICKA. -.-
    ALE ROZDZIAŁ BOSKI ♥
    I MUA CHCE KOLEJNY ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity Kochanie ! :* ♥
    Wiesz co ?
    Niech ten Brody wypierdala , bo mnie kurwa wkurwia , że aż chuj ! X D .
    KICK KICK KICK.
    Bo ja kocham twoje opowiadania. :D
    Dziś cały dzień przeczytałam Twoje blogi od początku do końca na fonie :D
    I Evelyyn !
    Czaisz to ? Xd
    Więc ma być kick ! :D
    Kc. ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział !
    Co za akcja!
    Brody straaaaaaasznie mnie denerwuje :/
    Już nmg doczekać się tej prawdy^^
    Kocham i czekam na nn:***
    Ps. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO <3

    OdpowiedzUsuń
  9. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :D
    Świetny rozdział :D
    Nie mogę doczekać się tej prawdy co powie Jack Kim :D
    A Brody już nam zbytnio nie potrzebny - pa pa xd
    Jack dowalił mu czyli ... zależy mu i to BARDZO na Kim :>
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału <333

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥