sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 61


Leżałam na łóżku i ciągle o tym wszystkim myślałam. Zrobiłam błąd, że nie skończyłam z Brody’m, ale nie mogłam tego zrobić. Powód? Właściwie sama nie wiem… po prostu bałam się zostać sama. Nie mam pojęcia czemu, ale potrzebowałam wtedy czyjejś bliskości, a on wydawał mi się odpowiednią osobą. Tylko czy po tym wszystkim to na pewno dobry pomysł? Przekonam się za jakiś czas. Martwiła mnie jeszcze jedna rzecz – Jack… co jak słyszał naszą rozmowę? Nie, nie mógł! Poza tym to nie powinno go obchodzić.
Byłam dzisiaj sama w domu, bo Ben i tata pojechali do Corin. Ja wolałam zostać i przemyśleć to wszystko. W pewnej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Ciekawe, kto przychodzi o dziesiątej wieczorem…
- Musimy pogadać, teraz – usłyszałam i zobaczyłam osobę, którą wolałabym nigdy więcej nie widzieć.
- Jack, co ty tu robisz? Nie mam ochoty na rozmowę – rzuciłam. – Poczekasz do jutra…
- Nie, Kim. Nie poczekam! – niemalże krzyknął. - Proszę, to cholernie ważne – dodał i spojrzał na mnie. Widać było, że mu zależało.
- Za pięć minut ma cię tu nie być - postanowiłam i wpuściłam go do środka.
Może nie powinnam tego robić, lecz wtedy było już za późno. Udaliśmy na górę do mojego pokoju. Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało, panowała wręcz idealna cisza. Jednak po chwili szatyn przerwał milczenie.
- Jesteś jeszcze z Brody'm, prawda? - spytał i podszedł bliżej mnie.
- I co z tego? - zdziwiłam się.
Po to tu przyszedł? To śmieszne!
- Słyszałem waszą rozmowę - zawiadomił. - Po tym, co chciał ci zrobić, jeszcze go nie spławiłaś?!
- A co ci do tego? - warknęłam. - To moje życie i mogę z nim robić cokolwiek chcę! Będzie lepiej jak już sobie pójdziesz - stwierdziłam i odwróciłam się do niego tyłem.
Chłopak, zamiast iść, podszedł do mnie i objął w talii, a następnie sprawił, że znowu stanęłam z nim twarzą w twarz. Z moich oczu wypłynęło kilka ciężkich łez.
- Czemu mi to robisz? - wyłkałam i chciałam się wyrwać, lecz przez to stanęliśmy jeszcze bliżej siebie.  - Odpowiedz! Wytłumacz mi to wszystko.
Spojrzałam mu w oczy... w tą jego fabrykę czekolady. Tak bardzo chciałabym go nienawidzić i zapomnieć o tym, co nas łączyło. Dlaczego nie mogę? Dlaczego to jest takie trudne?
- Po to tu przyszedłem - rzucił. - Zasługujesz na prawdę.
- To może niech ją usłyszę! - kolejne łzy spłynęły po moich policzkach. Anderson, widząc to, natychmiast je starł.
- Przepraszam - zaczął. - Przepraszam za wszystko.
- Teraz już trochę na to za późno, nie sądzisz? - syknęłam, dalej tkwiąc w poprzedniej pozycji.
- Jeśli chodzi o Brody'ego, dostał nauczkę - powiedział i rozluźnił swój uścisk.
Czy ja się nie przesłyszałam?
- Co? Jack, nie miałeś prawa! - wyrwałam się i stanęłam metr od niego. - Nie powinieneś nic robić! To nie twoja sprawa.
- Jednak jest też moja, bo zerwałem z tobą, żeby cię przed takim czymś ochronić! - krzyknął, lecz potem umilkł.
Nie mogłam uwierzyć w jego słowa. O co w tym chodziło? Zaczynało robić się jeszcze bardziej dziwnie.
- Co? O czym ty... ale to... - nie mogłam nic z siebie wydusić. - Co to wszystko ma znaczyć?
- Kim, oni mi nie dali wyboru - przyznał. - Chciałem, żebyś była bezpieczna. Jak widać ten dupek nie dotrzymał słowa. Tina, Laura, Brody i Steven zagrozili, że jeśli się nie rozstaniemy to coś ci się stanie. Albo z tobą zerwę, albo mogę cię już więcej nie zobaczyć. Miałem być z tą larwą, a ciebie zostawić Peterson'owi. Prawda jest taka, że ja cię wciąż cię kocham... i nigdy nie przestałem.
Nie odpowiedziałam, bo nie miałam pojęcia co. Po raz kolejny spojrzałam w jego oczy. Wyrażały smutek i rozgoryczenie. To prawda? Czy  kolejne kłamstwo? Już sama nie wiem co myśleć.
- A nie powiedziałeś mi, ponieważ? - zapytałam. - Nie sądzisz, że powinnam raczej o tym wiedzieć? Jak mogłeś mnie tak oszukać?! Nigdy nie przestałeś mnie kochać, tak? Gdy naprawdę tak było, nigdy byś tego nie zrobił. Wtedy mówiłeś, że ten związek był jedną wielką pomyłką i tylko się mną bawiłeś. Nie umiesz tak dobrze kłamać, wtedy byłeś szczery. Jesteś zwykłym dupkiem i manipulantem!! Dla twojej wiadomości ja też mam uczucia! - wygarnęłam mu wszystko co do niego miałam. Zranił mnie i to bardzo. Czy on zdawał sobie sprawę, jak ja cierpiałam przez ten cały czas?
Jack w jednej chwili przyciągnął mnie do siebie i gwałtownie wpił się w moje usta. Wszystko wróciło. Każde wspomnienie z nim związane... każdy jego pocałunek, dotyk... każde spojrzenie. Po prostu wszystko.
Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam ręce w jego puszyste włosy. Język Jack'a penetrował moje podniebienie, sprawiając mi przy tym niewyobrażalną przyjemność. Czułam się jak w niebie... jednak postanowiłam to przerwać. Nasza rozmowa przecież jeszcze się nie skończyła.
- Kimmy, przepraszam jeszcze raz - szepnął i lekko musnął moje wargi. - Wybaczysz mi?
- Nie wiem - przyznałam cicho. - Nawet nie masz pojęcia, jak było mi ciężko.
- Zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała mnie teraz znać - posmutniał i spuścił wzrok.
Przez kilka sekund się nie odzywałam, choć szatyn wyczekiwał odpowiedzi. Zastanawiałam się, lecz tylko krótki moment. Wiedziałam co zrobić...
- Jeśli jeszcze chociaż raz mnie tak skrzywdzisz...
- Nie! - zaprzeczył natychmiast, czym wywołał uśmiech na mojej twarzy. - Więc?
- Więc co? - spytałam i zarzuciłam ręce na jego szyję.
- Kim Crawford, zrobisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? Znowu...
- Oczywiście - szepnęłam, a chwilę później znowu mnie pocałował. Wreszcie wszystko wróciło do normy…
W pewnej chwili jego ręce zsunęły się na moje pośladki, mocno je obejmując. Z pocałunkami zjechał na moją szyję, na co westchnęłam, gdyż zrobił mi dość sporą malinkę. Coś we mnie wstąpiło i jednym sprawnym ruchem pozbyłam się jego koszuli, na co w odpowiedzi nie miałam na obie bluzki. Coś czuję, że na pocałunkach się nie skończy… powoli opadłam na łóżko, a on poleciał razem ze mną. 

Muskał moją szyję, obojczyk i nieokrytą część dekoltu. Zamieniliśmy się i teraz to ja leżałam na nim. Po kilku sekundach mój stanik opadł na podłogę, a chłopak znowu dominował. Zaczął pieścić moje piersi, przez co cicho jęknęłam.

Wróciliśmy do siebie zaledwie dwie minuty temu, a już ląduję z nim w łóżku. Dla innych może się to wydać nienormalne, ale tak cholernie mi go brakowało… tego jak mnie całował, przytulał, rozśmieszał. Po prostu brakowało mi jego, na tak długo mi go zabrali… mojego Jack’a! To się już więcej nie stanie, nie pozwolę na to. Wreszcie wszystko wróciło do normy i tak ma już zostać. Na zawsze… 



Tak, wiem.. pokochacie mnie za niego <3 To ostatni obiecany dzisiaj. Trzymka i do następnej soboty. <3

13 komentarzy:

  1. Tak ! Tak ! Tak !!!!!!!!!
    Sa RAZEM JEAH ! JAKI JA MAM ZACIESZ KURWA X - DD .
    HELP ME BRAK MI TCHU ! X DDD . O KURWA MAC <3 ;D
    ONI ZNOWU W ŁÓŻKU ? X D . AWWW MRRR X DDDDD .
    JEJCIU KOCHAM TWE OPOWIADANKA :D;D .
    SZKODA , ŻE NEXT W SOBOTE , ALE CZEKAM NA ROZDZIALY NA INNYCH BLOGACH ! X DDDD
    POZDRO ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaaaaaaaaaaaa!!!! OMG!! ♥♥♥
    To jest GENiALNE! <3
    I mamy Kick!
    I jeszcze ta scena...
    Kocham To opowiadanie! <3
    Mój Kick! Moja Ola!
    Kiedy dodasz następny?
    Dodaj wcześniej! :D
    KC ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. YAAAAAAAAAAAAAY ! ♥
    JAKIE TO JEST PERFEKCYJNE!
    MATKOOOO O.O
    KOCHANA TEN ROZDZIAŁ POWALA NA KOLANA ♥ ♥
    NIE MOGĘ SIĘ JUŻ DOCZEKAĆ NOWEGO XX

    OdpowiedzUsuń
  4. TAK, TAK, TAK, TAK, TAAAAAAAAAAK!!
    No w końcu!!
    Jest kick!! :D
    Będziesz żywa, daruję ci życie, ale im nie ;>
    Bosko <3
    Nie mogę się doczekać kolejnego <3
    Kocham i czekam na nn ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. TAK, TAK, TAK, TAK, TAK, TAAAAK I JESZCZE RAZ TAAAAK !!! FUCK YEAH !!! NARESZCIE DOSTAŁAM KICKA !!!! ;D;D;D;D
    ALE MAM PODJARĘ ! X DDDD
    AWWWWWWWW *-*
    JACK+KIM+ŁÓŻKO ? MRYYYYYY ROBI SIĘ CIEKAWIE ; DDD < 69
    HAHA X DDD
    CUDNYYY NO. ♥
    CZEKAM NA NEXT. ; 3

    OdpowiedzUsuń
  6. TAAAK! <3
    Kocham cię, Kick! Rozdział cudowny, pomijając to, że Jack i Kim znowu są razem :D haha <3 Zaciesz sto pro, kurde xd
    Czekam na nn:*
    Kocham, pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny roździał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz szybko next

    OdpowiedzUsuń
  9. KICK ♥
    Cudowny rozdział :*
    Nareszcie się wszystko wyjaśniło ;)
    Kocham i czekam na nn ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny. Wreszcie Kick

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny, już czekam na nexta.. Kocham Cię laska!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Yeaaaaah!!
    Boże...
    Wreszcie oni są razem...
    Aż się popłakałam :3
    Jeeezu...dzięki ci xD
    Masz warta - dam ci żyć :D

    OdpowiedzUsuń

Komentować ♥