piątek, 19 grudnia 2014

Kilka słów wyjaśnienia

  Nie ma odpowiednich przeprosin, które oddałyby to, jak bardzo jest mi przykro. Chyba wszyscy wiemy, że z tego bloga nic więcej nie będzie. Naprawdę chciałabym, żeby było inaczej, ale z tym fantem nic nie mogę zrobić. Z tym postem zwlekałam wystarczająco długo. I tak zbierałam się do niego cały dzisiejszy dzień. Musicie wiedzieć, że z tym opowiadaniem rozpoczęła się moja przygoda z bloggerem, która - mam nadzieję - trwać będzie jeszcze długo.
  Kiedyś zastanawiałam się, jak sobie poradzę. Teraz myślę, że bez pisania opowiadań nie byłabym tą samą osobą. Tak, zmieniłam się. Na lepsze, gorsze? Nie mnie to oceniać, ale dziękuję, bo bez Was odeszłabym po opublikowaniu pierwszego rozdziału.
  Moje początki były okropne. Nie oszukujmy się - serio były okropne. Za grosz nie umiałam pisać. Jednak ćwiczenia czynią mistrza. Nie jestem nim i nigdy oczywiście nie będę, ale miło mieć świadomość, że jest się w czymś choć odrobinę dobrym. Na samej górze umieściłam nagłówek z pierwszego wyglądu bloga. Ktoś go jeszcze pamięta? :)
  Chciałam napisać tu jeszcze jedno opowiadanie... tak, chciałam to słowo kluczowe. Od samego początku miałam problemy z tym blogiem. Nie miałam ochoty wchodzić na bloggera i zaczynać pisać. Jednak za bardzo to kochałam, żeby się poddać. I teraz widzę tego efekty.
  Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że dalej odwiedzacie tego bloga i komentujecie go. To dla mnie swego rodzaju znak, że jednak ktoś tu o mnie pamięta i naprawdę lubi te moje bazgroły ♥ Jestem wzruszona, autentycznie. Byliście tu ze mną przez ponad DWA lata i jesteście nadal. Kocham Was najmocniej, wiecie? <3
  Nie mam pojęcia, co tu jeszcze napisać, bo żadne słowa nie oddadzą tego, jak się teraz czuję. Zamykam pewien rozdział w swoim życiu. Ten blog znaczy dla mnie ogromnie wiele, więc nigdy w życiu go nie usunę. Będzie tu sobie do końca bloggsfery, żeby przypominać mi i Wam od czego zaczęłam i ile udało mi się osiągnąć.
  Chcę też podziękować Wam wszystkim, ale też każdemu z osobna. Gdyby nie było Was, nie byłoby kogoś takiego jak ja. Najbardziej jednak dziękuję Patrycji, Oli, Julce i Marcie. Dziewczyny, nie wiem, która z Was - i czy jakakolwiek - to przeczyta, lecz jesteście dla mnie cholernie ważne i traktuję Was niemal jak przyjaciółki. No kocham Was no <3 <3
  Dziękuję też tym, z którymi już nie mam kontaktu. Evelinie, Marlenie, Mai, Marcie, Martynie i pozostałym, a przede wszystkim Claudii. Mamy razem dość fajne wspomnienia:) Co prawda były to tylko rozmowy, ale chyba pamiętasz, o co mi chodzi x
  Jeżeli jeszcze ktoś ma ochotę poczytać coś mojego zapraszam tutaj:
http://make-me-heart-attack.blogspot.com/
http://love-is-my-answer.blogspot.com/
http://be-unbreakable.blogspot.com/
http://never-trust-strangers.blogspot.com/
  Na razie funkcjonuje tylko pierwszy, a ostatni jest w fazie remontu, ale są/będą to naprawdę - moim zdaniem - dobre opowiadania warte poczytania. Nie zawiedziecie się.

  Powinnam teraz po prostu zakończyć i kliknąć Opublikuj. Ale to by znaczyło, że na tym blogu nic się nie pojawi... smutna rzeczywistość. Jestem tylko ciekawa, kto zobaczy ten post. Nie zdziwię się, jeśli będą to dwie-trzy osoby.
Mam ochotę teraz szczerą ochotę się rozpłakać... nie zapomnijcie mnie, co? ;)
Lexi
już ostatni raz tutaj